Byli widzewiacy grali w swoich klubach. Swoje mecze kończyli w różnych nastrojach.
Andrejs Ciganiks, który od lata jest zawodnikiem szwajcarskiego FC Luzern, cieszył się nie tylko ze zwycięstwa swojej drużyny – 3:2 na wyjeździe z St. Gallen, ale też z trzeciej w tym sezonie asysty (ma też gola). Reprezentant Łotwy znów zagrał od pierwszej do ostatniej minuty. Jego zespół jest po rozegraniu siedmiu meczów wiceliderem ligi.
Andrejs Cigaņiks (@A_Ciganik) 3rd assist of the season in the Swiss Super League. 🇨🇭
— Latvian footy in English. 🇺🇦/🇱🇻 (@LV_footballnews) September 21, 2024
What a beautiful assist that is! 👏pic.twitter.com/rrhxT4APLy
Jordi Sanchez z kolei wciąż czeka na pierwszego gola w lidze japońskiej (strzelił jednego w pucharze). Jego Hokkaido Consadole Sapporo walczy o utrzymanie. Tym razem tylko zremisowało z FC Machida Zelvia (0:0), a dla Hiszpana znów zabrakło miejsca w pierwszym składzie. Wszedł na boisko w 80. minucie i zarobił żółtą kartkę. Consadole wciąż jest w strefie spadkowej.
Warto jeszcze wspomnieć o Mariuszu Stępińskim, który co prawda grał w Widzewie lata temu, ale kibice łódzkiego klubu śledzą, co się u niego dzieje. A zadziało się źle, bo Stępiński zobaczył czerwoną kartkę za faul na Portugalczyku Kiko w meczu Omonii Nikozja z Anorthossis Famagusta. Było to w 33. minucie. Najpierw były widzewiak zobaczył żółtą kartkę, ale po analizie VAR sędzia zmienił decyzję i wyrzucił go z boiska. Jego zespół przegrał 0:1.
Warto też wspomnieć, że kolegą Stępińskiego jest Maciej Musiałowski, były zawodnik drużyny FC Liverpoolu. Nie tak dawno interesował się nim Widzewa. Musiałowski cały mecz przesiedział na ławce.