W dużej mierze dzięki Rafałowi Gikiewiczowi Widzew wygrał z Piastem Gliwice. A bramkarz łódzkiej drużyny czeka na nominację do jedenastki kolejki.
- Rafał Gikiewicz był niesamowity - stwierdził po meczu z Piastem Gliwice Żeljko Sopić. Trenerzy rzadko na gorąco wyróżniają piłkarzy, jeśli w ogóle, ale tutaj zdziwienia nie było żadnego. Bo rzeczywiście bramkarz Widzewa spisał się świetnie.
"W pierwszej połowie miał jedną niepewną interwencję, o której szybko zapomnieliśmy. Bo później dał prawdziwe show. Zaczął jeszcze przed przerwą w świetnym stylu broniąc bardzo groźny strzał Erika Jirki. Po przerwie popisał się aż trzema znakomitymi interwencjami. Ten mecz pokazał, ile znaczy dobry bramkarz, który – gdy trzeba - pomaga drużynie. Giki pomógł w Gliwicach bardzo. Drugi mecz na zero z tyłu z rzędu" - napisaliśmy przy okazji pomeczowych ocen.
Gikiewicz dostał od nas najwyższą notę w zespole - 5 z małym minusie, właśnie za tę niepewną interwencję z pierwszej połowy.
Trzeba jasno stwierdzić, że nie byłoby wygranej w Gliwicach, jakże ważnej dla Widzewa, który przecież wciąż nie jest pewny utrzymania, bez Gikiewicza. Jego forma wyraźnie poszła w górę. Nie wiemy, czy ma to związek z kolejnymi zmianami trenerów, najpierw przecież zespół po Danielu Myśliwcu przejął Patryk Czubak, a potem Sopić. Czy może Giki po prostu wziął się do cięższej pracy. Pewnie obie te rzeczy.
Rafał Gikiewicz idzie w górę
Wcześniej 37-latek zawodził i nie chodzi o czepianie się go. Tak po prostu było. Nie tylko nie pomagał, przepuszczał strzały, które mógłby zatrzymać, ale też popełniał katastrofalne błędy. Tak było np. w meczu z Pogonią Szczecin przy wyprowadzaniu piłki, czy w spotkaniu z Radomiakiem, kiedy źle interweniował w 90. minucie. Kosztowało to Widzew stratę dwóch punktów. Katastrofa.
Gikiewicz nie komentował tych występów, ale na pewno je przeżywał. Tak samo, jak komentarze. Choćby taki, że jest najgorszym bramkarzem w PKO Ekstraklasie. Dla mistrza Polski (ze Śląskiem Wrocław), zdobywcę Pucharu Polski (z Jagiellonią Białystok) i piłkarza, który przez kilka lat grał na wysokim poziomie w Niemczech, to musiał być ciężki okres.
Był. Już nie jest. Gikiewicz z tego wyszedł. W dwóch ostatnich meczach nie wpuścił nawet jednego gola. Jest bardzo prawdopodobne (kolejka jeszcze trwa), że będzie w jedenastce tej serii spotkań. Forma przyszła w najlepszym możliwym momencie.
- Okazuje się, że umiem bronić, bo ostatnio podobno nie potrafiłem - komentował w swoim stylu Giki po show, jakie dał w Gliwicach. - Cieszy też zero z tyłu, a ja robię swoje. Moja rola się nie zmienia. Mam bronić, a chłopaki mają inne założenia.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.