Piłkarz Radomiaka powinien wylecieć z boiska - uważa były sędzia Rafał Rostkowski.
Widzew pokonał w piątkowe popołudnie Radomiaka. Przewaga łodzian była momentami bardzo duża, ale zwyciężyli tylko jednym golem 3:2, więc do końca na trybunach było nerwowo.
Mogło być inaczej, gdyby goście grali w osłabieniu, a zdaniem Rostkowskiego, powinni. W 42. minucie Widzew zdobył drugiego gola. Strzelił go z karnego Imad Rondić. Chwilę wcześniej Bośniak w polu karnym minął Rahila Mammadova i wyszedł sam na sam z bramkarzem. Nie miał jednak szans oddać strzału, bo obrońca Radomiaka pociągnął go i przewrócił. Sędzia Patryk Gryckiewicz nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny. Mammadovowi pokazał żółtą kartkę. Zdaniem Rostkowskiego to duży błąd, a nawet - jak napisał - "zdumiewający" i "bulwersujący".
"Dla podjęcia decyzji o rzucie karnym nie jest istotne, jak długo czy jak mocno zawodnik fauluje rywala, lecz kluczowe jest to, czy takie postępowanie jest istotne, czyli: czy ma lub mogło mieć wpływ na grę. Rondić przewrócił się idealnie w tempo – być może nie musiał się przewracać, ale mógł – miał prawo, jeśli stracił rytm biegu lub jeśli chciał wyeksponować fakt, że został sfaulowany. Samo pociągnięcie za koszulkę jest faktem bezspornym – widać je wyraźnie na powtórkach telewizyjnych" - napisał Rostkowski na stronie TVP Sport.
Jego zdaniem błąd popełnił też VAR, gdzie rządził Piotr Lasyk. "Żadna z powtórek telewizyjnych nie pozostawia nawet najmniejszych wątpliwości co do tego, że w tej sytuacji nie było żadnego powodu, żadnego argumentu, żeby użyć żółtej kartki, natomiast był bardzo wyraźny i poważny argument za wykluczeniem Mammadova z gry" - napisał.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.