Reklama
Reklama
Reklama

Cenny sparing ŁKS-u mimo porażki

Czas 4 min czytania
Cenny sparing ŁKS-u mimo porażki
Klaruje się podstawowy skład ŁKS-u. Chociaż łodzianie przegrali sparing, to w pierwszej połowie nie stracili gola, a zawodnicy, którzy w niej wystąpili mogą stanowić o sile drużyny w nadchodzącym sezonie Fortuna 1. Ligi. Gorzej z rezerwowymi, którzy wyszli na drugą połowę...

W sobotę ŁKS miał rozegrać dwa sparingi, ale odwołana została gra kontrolna z Wisłoką Dębica. Zamiast tego ełkaesiacy podejmowali Stal Rzeszów. – Byliśmy przygotowani na dwa sparingi. Będziemy normalnie trenowali, ale w sobotę ze Stalą Rzeszów znowu zagramy na dwie jedenastki – wyjaśnił Kazimierz Moskal, trener łodzian.

Reklama

Pierwszą grę kontrolną z Resovią łodzianie wygrali, a jedynego gola strzelił Pirulo. – Moje zdanie jest takie, że fajnie kiedy napastnik strzela bramki, ale jeżeli dobrze pracuje i wypracowuje kolegom sytuacje jest równie dobry – skomentował pierwszy mecz w rozmowie z Łódzkim Sportem, trener ŁKS-u.

Czytaj także: Tylko w ŁS. Kazimierz Moskal zdradza pomysł na drużynę ŁKS-u.

Reklama

Młodzi głodni gry

Chociaż w poprzedniej grze kontrolnej wystąpili prawie wszyscy młodzieżowcy ŁKS-u, zawodnicy dalej są głodni gry.

– Czuję, że jestem w pełnej dyspozycji. Po kontuzji nie ma śladu. Liczę, że na obozie pokażę się z jak najlepszej strony. Kontuzja wiele mnie nauczyła. Chcę patrzeć w przyszłość – zapowiedział Marcel Wszołek. Boczny obrońca wraca po ciężkiej kontuzji, ale jak sam mówi, nie ma po niej śladu i jest gotowy żeby pomóc ŁKS-owi w nadchodzącym sezonie.

Młodzi łodzianie zdradzili jak przygotowali się do sobotniej gry kontrolnej. – Rano pracowaliśmy nad siłą. Wzmacnialiśmy całe ciało. Później pracowaliśmy nad finalizacją akcji – opowiedział o planach przed sparingiem Jan Kuźma, młodzieżowy reprezentant Polski. – Po południu była taktyka. Trenowaliśmy pressing. To jeden z najważniejszych elementów. Dzięki niemu będziemy wiedzieli jak zachowywać się w meczu – dodał Wszołek.

Reklama

Mateusz Kowalczyk już w pierwszych minutach sparingu z Resovią mógł zdobyć gola, ale trafił w słupek. Młodzieżowy reprezentant Polski chociaż spisywał się naprawdę dobrze, uważa, że może grać jeszcze lepiej.

– Chociaż wygraliśmy z Resovią wiemy co musimy poprawić. Liczymy, że w następnych meczach pójdzie jeszcze lepiej. Rywalizacja w zespole rośnie – uważa Kowalczyk.

Debiut nowej nadziei ŁKS-u

W sparingu ze Stalą Rzeszów zadebiutuje Nelson Balongo. Po wysokim napastniku kibice obiecują sobie wiele, bo imponuje warunkami fizycznymi i grywał w belgijskiej ekstraklasie. W ŁKS-ie wierzą, że napastnik rozwiąże problem skutecznej „dziewiątki”, której łodzianom brakuje odkąd al. Unii opuścił Łukasz Sekulski.

Reklama

Balongo imponuje warunkami fizycznymi i jest sporym wzmocnieniem ŁKS-u. To chłopak, którego widać na treningach. Już kilku napastników udało mi się wprowadzić poziom centralny, a to piłkarz, po którym obiecuję sobie bardzo wieleNos podpowiada mi, że będzie bardzo dobrze – powiedział Janusz Dziedzic, dyrektor sportowy ŁKS-u zapytany przez nas o napastnika.

Czytaj także: Transfer numer cztery. ŁKS ma nowego napastnika.

Zmiany w składzie

Trener Moskal, w porównaniu do poprzedniej gry kontrolnej dokonał kilku zmian w wyjściowej jedenastce. Oczywiście, że na ten moment nie można przywiązywać do nich uwagi, bo to dopiero sparingi, ale nasuwa się kilka wniosków. Miejsce Adama Marciniaka zajął Bartosz Szeliga. Nie zagrał  Dieter Reynders, o którym można usłyszeć, że odstaje poziomem od reszty drużyny. Chociaż sam Moskal do postawy Belga podchodził zachowawczo.

Reklama

Nie chcę oceniać nikogo indywidualnie, jest z nami, fajnie że możemy go zobaczyć przez dłuższy czas. Za tydzień podejmiemy co do niego decyzję. – powiedział szkoleniowiec łodzian.

Zamiast Reyndersa zagrał Nacho Monsalve. Miejsce w składzie zachował niezmordowany Maciej Dąbrowski. Nareszcie od pierwszych minut mogliśmy zobaczyć Kamila Dankowskiego, który przez ostatni rok zmagał się z poważną kontuzją. Miejsce Macieja Radaszkiewicza zajął Balongo. W pierwszej połowie wystąpił również Bartosz Biel, który w poprzednim sparingu wyszedł dopiero na drugą połowę. Pomoc pozostała niezmieniona i tworzyli ją Władysław Ochronczuk, Michał Trąbka i Mateusz Kowalczyk. W składzie nie mogło zabraknąć niezawodnego Pirulo. Czyżby klarowała się pierwsza „jedenastka” na inaugurujący ligę mecz z GKS-em Katowice?

Do przerwy bez goli

Łodzianie próbowali, ale nie mogli znaleźć drogi do bramki rywali. Już w piątej minucie po podaniu Pirulo, w bramkarza trafił Balongo. Groźną sytuację zatrzymał Dankowski, który wspaniałym wślizgiem wyłuskał piłkę spod nóg napastnika Stali szykującego się do oddania strzału. Jeden z rzeszowian sprawdził refleks Dawida Arndta, ale młody golkiper świetnie interweniował. Przez resztę pierwszej odsłony gry nie działo się wiele, ale należy pamiętać, że w tym momencie przygotowań ełkaesiacy pracują na największych obciążeniach, o czym niedawno mówił Paweł Drechsler, trener przygotowania fizycznego.

Reklama

Kapitan wraca do bramki i ŁKS przegrywa

W drugiej połowie, w bramce stanął Michał Kołba. To były kapitan ŁKS-u, który odcierpiał już swoje zawieszenie i chce pomóc drużynie. Pojawił się również Mieszko Lorenc, stoper, z którym w ŁKS-ie wiążą spore nadzieje. Oprócz niego, na prawej obronie zagrał wspominany już Wszołek. Z nowych piłkarzy kolejną szansę dostał Dawid Kort, który w poprzednim sparingu popisał się wspaniałym przerzutem, rozpoczynającym akcję bramkową Pirulo. Balongo pierwszy występ w ŁKS-ie zakończył bez gola, bo po przerwie zmienił go Piotr Janczukowicz. Kolejną szansę dostał testowany Reynders. Obok Korta, środek pomocy tworzyli Damian Nowacki i Jan Kuźma. Zawodnicy, którzy poprzedni sezon zaczynali w rezerwach coraz śmielej pukają do składu pierwszej drużyny i mają szansę stać się ważnymi punktami klubu z al. Unii. Dziwne, że po raz kolejny nawet 45. minut nie dostał Mateusz Bąkowicz. Sztab szkoleniowy testuje bramkarzy, więc tym razem nie zagrali Marek Kozioł i Aleksander Bobek. Odpoczywał również Maciej Radaszkiewicz. Szkoda, że okazji do pokazania się w większym wymiarze czasowym nie dostał Jakub Romanowicz, który również jest na zgrupowaniu.

Po godzinie gry Stal Rzeszów wyszła na prowadzenie. Gola dla zespołu z Podkarpacia zdobył Andreja Prokić. Wygląda na to, że eksperymentalny skład jaki w drugiej połowie wystawił Moskal, nie sprawdza się najlepiej. Jak na Hiszpana przystało stracony gol podziałał na Javiego Moreno, jak płachta na byka. Skrzydłowy rzucił się do ataku i oddał groźny strzał. Niestety piłka przeleciała obok słupka.

Już po 25 minutach drugiej połowy Reyndersa zmienił Oskar Koprowski. Znany z nieustępliwości obrońca miał uporządkować szyki defensywne łodzian i pokazać doświadczenie, którego nabrał w poprzednim sezonie. Jego boiskowa „rutyna” była tym bardziej potrzebna, że drugim stoperem był utalentowany, ale niedoświadczony na poziomie pierwszoligowym Lorenc, a ŁKS mierzył się przecież z beniaminkiem Fortuna 1. Ligi.

Reklama

Niestety, mimo solidnej pierwszej połowy, w drugiej ŁKS stracił gola i przegrał. To nie powód do zmartwień, bo dzięki wystawieniu eksperymentalnego składu w drugiej odsłonie trener Moskal, wie na kogo może liczyć w lidze.

ŁKS – Stal Rzeszów 0:1 (0:0)

0:1 Andreja Prokić 59.

ŁKS skład na pierwszą połowę: Arndt – Szeliga, Monsalve, Dąbrowski, Dankowski – Ochronczuk, Trąbka, Kowalczyk – Pirulo, Biel, Balongo

ŁKS skład na drugą połowę: Kołba – Wszołek, Lorenc, Reynders, Marciniak, Kuźma, Kort, Nowacki, Moreno, Kelechukwu, Janczukowicz.

Stal Rzeszów: Pęksa – Marczuk, Góra, Poczobut, Głowacki – Danielewicz, Wolski, Sadłocha – Michalik, Małecki, Prokić

fot: ŁKS

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz

Reklama