Co zrobić, by ograć ŁKS i Widzew? Oddać im piłkę!

Opublikowano:
Autor:

Co zrobić, by ograć ŁKS i Widzew? Oddać im piłkę! - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaCo łączy Ruch Chorzów, Wartę Poznań oraz Śląsk Wrocław i Puszczę Niepołomice? Dwie rzeczy. Po pierwsze wszystkie wymienione drużyny mają na rozkładzie zwycięstwo z Widzewem lub ŁKS-em. A po drugie odznaczają się one najniższym posiadaniem piłki w lidze.  O łódzkich ekipach tego powiedzieć nie można.

Co łączy Ruch Chorzów, Wartę Poznań oraz Śląsk Wrocław i Puszczę Niepołomice? Dwie rzeczy. Po pierwsze wszystkie wymienione drużyny mają na rozkładzie zwycięstwo z Widzewem lub ŁKS-em. A po drugie odznaczają się one najniższym posiadaniem piłki w lidze. 

O łódzkich ekipach tego powiedzieć nie można. Zarówno Widzew, jak i ŁKS mają śr. posiadanie piłki na poziomie powyżej 51%. Nie wzięło się to znikąd. W wielu meczach miały one bowiem ambicję, aby zdominować przeciwnika, najpierw zabierając mu futbolówkę.

O ile założenie, jakoby z piłką przy nodze nic im ze strony rywali nie groziło, wydawało się słuszne, o tyle w tym wypadku nie zadziałało. Warta, Puszcza, Ruch i Śląsk to drużyny, które mają w zwyczaju oddawać piłkę, dokładnie przesuwać formacje, i czyhać na błędy swoich przeciwników. I to między innymi z nimi łódzkie ekipy miały spore problemy.

Klęska w Gliwicach 

Druga kolejka PKO BP Ekstraklasy. Na stadionie Piasta Gliwice Ruch Chorzów podejmował ŁKS. Minimalnym faworytem starcia beniaminków była drużyna z Łodzi. Jednak ostatecznie uległa ona „Niebieskim” 0:2.

60% posiadania piłki – tyle czasu z futbolówką przy nodze wg oficjalnych statystyk spędzili podopieczni Kazimierza Moskala. Co im to dało? Raptem dwa celne strzały. Choć ogółem tych niecelnych lub zablokowanych było sporo, bo 17. Problem w tym, że zdecydowana większość bez konkretów.

ŁKS zanotował wówczas całe 463 podania, z których tylko 192 adresowanych było na swojej połowie. Szybsze akcje nie rzadko kończyły się podaniem wstecz lub wszerz, gdzie łódzcy piłkarze byli wytrącani z równowagi.

https://lodzkisport.pl/lks-idzie-po-duza-kase-widzew-nie-zarobi-nic/

Powtórka sprzed trzech lat

Miniona seria gier, mecz z Wartą i wynik dla ŁKS-u taki sam. Choć przebieg spotkania był nieco inny. Tym razem dłuższe posiadanie piłki (68%) zaowocowało solidnymi akcjami ofensywnymi. Niestety jednocześnie doprowadziło do niemałej liczby błędów choćby przy wyprowadzaniu piłki od bramki. 

Przy olbrzymiej nieskuteczności ŁKS-u i bezlitosnego pragmatyzmu Warty, mogliśmy przenieść się do sezonu 2019/20, kiedy łodzianie grali w elicie bardzo ładnie, ale jeszcze bardziej nieskutecznie i z olbrzymią niefrasobliwością w tyłach. Wypisz, wymaluj 7. kolejka obecnego sezonu.

Warta mądrze i solidnie grała w defensywie. Była przy tym skuteczna. Miała dwie, trzy sytuacje, licząc tę próbę rozegrania i błąd przed naszym polem karnym, gdzie w konsekwencji bramka nie została uznana. Więcej okazji Warta nie stworzyła. Wygrywa ten, kto strzela bramki. My niestety nie byliśmy w stanie tego zrobić, choć stworzyliśmy więcej sytuacji – podsumował porażkę Kazimierz Moskal.

https://lodzkisport.pl/pzpn-o-czerwonej-kartce-dla-pilkarza-widzewa/

Całkowicie rozczytani 

Kibice jednogłośnie przyznają, że to był jeden z najgorszych meczów w „Sercu Łodzi” od powrotu Widzewa do elity. W szóstej kolejce podopieczni (jeszcze) Janusza Niedźwiedzia ulegli Śląskowi Wrocław, który sterowany przez Jacka Magierę nastawiony był na grę z kontrataku.

Wrocławianie od samego początku nie kryli się z zamiarem oddania pola gry. Widzew z 68% posiadaniem piłki mógł tylko nabijać podania w tył lub do boku, z których niewiele wynikało. 

Owszem, łodzianie oddali całe 14 strzałów, z czego dwa były zablokowane, a jeden znalazł się w świetle bramki strzeżonej przez Rafała Leszczyńskiego, który, jak można zauważyć, nie miał zbyt wiele roboty do wykonania.

https://lodzkisport.pl/male-oczekiwania-niewielkie-rozczarowanie/

Jednym się udało, drudzy polegli

Dlaczego Widzew triumfował, a ŁKS poległ w starciu z Puszczą Niepołomice? Powodów z pewnością jest wiele. My mamy swoją teorię, którą z przyjemnością się tutaj podzielimy. 

W pierwszych dwóch kolejkach obecnego sezonu niepołomiczanie postanowili postawić na miłą dla oka grę. Problem w tym, że zapomnieli przy tym o defensywie. Widzew był tego beneficjentem. Tylko w dwóch pierwszych meczach Puszcza straciła siedem goli – w tym trzy w „Sercu Łodzi”. Dopiero od trzeciej kolejki zmienili nieco nastawienie. ŁKS był tego ofiarą.

Przegraliśmy dwa mecze ze stratą dużej liczby bramek. Musieliśmy wyciągnąć wnioski. (…) Zapadła decyzja o zmianie taktyki i gra była przede wszystkim rozsądna z dobrą organizacją w defensywie – mówił po premierowym triumfie w Ekstraklasie trener Puszczy, Tomasz Tułacz.

Jednym z dowodów potwierdzających powyższą teorię jest statystyka posiadania piłki. Ale Puszcza jest ekipą, która wyjątkowo rzadko miewa ją na poziomie wyższym niż 50%. Tym razem więc zgadza się ona tylko w starciu z ŁKS-em, kiedy to „Żubry” oddały futbolówkę łodzianom i mieli ją przez 47% czasu. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo