Czy Krzysztof Przytuła czuje się odpowiedzialny za niepowodzenia ŁKS-u?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Czy Krzysztof Przytuła czuje się odpowiedzialny za niepowodzenia ŁKS-u? - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaKrzysztof Przytuła, były dyrektor sportowy ŁKS-u wziął udział w podcaście portalu Onet - "Prześwietlenie". Swój pobyt w klubie z al. Unii ocenia pozytywnie. - Praca dyrektora jest złożona.

Krzysztof Przytuła, były dyrektor sportowy ŁKS-u wziął udział w podcaście portalu Onet - "Prześwietlenie". Swój pobyt w klubie z al. Unii ocenia pozytywnie.

- Praca dyrektora jest złożona. Za porażki odpowiedzialność bierze dyrektor sportowy. Kiedy ktoś decyduje o wszystkim kiedy jest dobrze, to kiedy jest źle to bierze ciosy na siebie. Na pewno nikt nie zarzuci mi, że mało pracowałem i że się nie znam na swojej pracy, bo jeszcze do niedawna wszyscy uważali, że znam się na niej bardzo dobrze. Trzecia sprawa to taka, że wykonałem super pracę w ŁKS-ie. Bez znaczenia, czy teraz jest lepiej, czy gorzej. Nikt nie umarł, nic złego się nie dzieje. Uważam, że to był dobry czas - powiedział Przytuła.

Ile razy Przytuła był w szatni ŁKS-u?

Według byłego eksperta Canal Plus w szatni drużyny z mocną przemową pojawił się tylko trzy raz przez cały swój pobyt w ŁKS-ie.

- Przez sześć lat w szatni drużyny z mocnym przekazem byłem tylko trzy razy. Ostatni raz po zremisowanym meczu z Górnikiem Polkowice jesienią. To było moje mocne wystąpienie, padały brzydkie słowa. Wynik jest składową działania różnych ludzi w danym momencie, w danym miejscu. Po czasie widzę, że to co wtedy powiedziałem w kontekście budowania czegoś mocniejszego przez grupę nie zostało wypracowane - stwierdził Przytuła. Być może, były dyrektor sportowy ŁKS-u zapomniał, że w szatni pojawił się również po meczu otwarcia stadionu Króla z Chrobrym Głogów, kiedy to przekazał zawodnikom, że odchodzi z klubu.

Przytuła nie był świadomy problemów ŁKS-u?

Człowiek, który szefował pionowi sportowemu ŁKS-u przez sześć lat nie czuje się odpowiedzialny za problemy finansowe jakie pojawiły się w łódzkim klubie, bo jak sam przyznał, nie wiedział, że są aż tak dotkliwe.

- Nie żałuję żadnego dnia w tym klubie. Ja byłem dyrektorem sportowym, nie zajmowałem się aspektami finansowymi. Przekonując piłkarzy, żeby do nas przyszli, chciałem żeby dostawali pieniądze na czas - powiedział były szef pionu sportowego łódzkiego klubu. - Nie wiedziałem, że problemy finansowe ŁKS-u są tak duże. Nie spodziewałem się, że to nakręci się z taką mocą i piłkarze zaczną hurtowo składać wezwania do zapłaty i rozwiązywać kontrakty w trakcie trwania sezonu - dodał były piłkarz Cracovii. To kolejne ekscentryczne stwierdzenie byłego dyrektora, bo pamiętajmy, że problemy finansowe łodzian zaczęły się wiosną 2021 roku, kiedy pieniędzy nie dostawali zawodnicy z akademii i Łukasz Sekulski.

Co więcej, Przytuła twierdzi, że nie był informowany o budżecie jakim może dysponować przy transferach.

- Nie miałem wpływu na to jacy sponsorzy są w klubie. Ja nie jestem od szukania sponsorów, ludzi do marketingu, fotografów. Zajmowałem się pozyskiwaniem piłkarzy i sztabu szkoleniowego. Przed zatrudnieniem rozmawiałem nawet z fizjoterapeutami. Dzięki mojej intuicji ściągałem ludzi. Mogłem pomylić się przy ściągnięciu piłkarza, ale pomyłki w finansach to nie moja wina. Nie zajmowałem się tabelkami w excelu. Nie miałem danych, nie wiedziałem kto i ile pieniędzy daje. Nie spotkałem się z żadnym inwestorem i nie prowadziłem rozmów na temat finansowania - zakończył Przytuła

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo