Większość członków stowarzyszenia RTS Widzew popiera oddanie spółki Tomaszowi Stamirowskiemu. Dlaczego więc podczas czwartkowego walnego zebrania nie zatwierdzono umowy?
W czwartek stowarzyszenia Reaktywacja Tradycji Sportowych Widzew debatowało podczas walnego zebrania nad przyjęciem oferty Tomasza Stamirowskiego, który jest gotowy przejąć klub. W zamian za 79 proc. akcji zobowiązał się do zainwestowania 15 mln zł w ciągu pięciu lat. Wszystko wskazywało na to, że w czwartek umowa zostanie zatwierdzona. Tak się jednak nie stało, a zebranie zostało przerwane i będzie dokończone w niedzielę.
Na antenie oficjalnego radia Widzew mówił o tym Piotr Piotr Pietrasik, prezes SRTS Widzew. – Obrady trwały cztery godziny. Zapoznaliśmy się z projektem umowy inwestycyjnej z panem Tomaszem Stamirowskim, pojawiły się trzy punkty wymagające doprecyzowania, które nie były zawarte w projekcie – opowiadał Pietrasik.
Strony doszły do porozumienia, żeby odroczyć obrady do niedzieli. Rozpoczną się po zakończeniu meczu. Wtedy zapadnie decyzja: bądź upoważnienie do podpisania umowy, bądź nie.
Według Pietrasika, który już wcześniej zapowiadał, że do połowy czerwca trzeba wyjaśnić sytuację klubu, dwa dni zwłoki niczego nie zmienią. – Popieram z dużą determinacją, by sprawa została załatwiona w tym tygodniu – deklaruje. Podkreśla też, że według większości członków stowarzyszenia, wejście inwestora jest niezbędne. – W takiej forule, jak obecnie, nie możemy już nic zaoferować. Postanowiliśmy ten klub reaktywować, ale nie było naszą ambicją prowadzenie go. Tutaj trzeba 100 proc. czasu poświęcić na działalność w klubie, a my nie mamy czasu na społeczną działalność – twierdzi Pietrasik.
Prezes SRTS Widzew uważa, że Stamirowski daje gwarancję rozwoju klubu, bo jest łodzianinem i od kilkudziesięciu lat kibicem Widzewa. – Spółka ma pozostać non profit [zmiany tego zapisu domagali się Hiszpanie, którzy złożyli ofertę – przyp. red.], a Stamirowski gwarantuje, że jest to 10-letnia inwestycja, bo nie chce zarabiać na klubie. To bardziej wiarygodny partner od tych, którzy przedstawiali oferty – uważa Pietrasik.
Prezes nie chce jednak zdradzić, na czym polegały rozbieżności, które uniemożliwiły zatwierdzenie projektu umowy przez stowarzyszenie. “Łódzki Sport” dowiedział się jednak, że część członków stowarzyszenia chciałaby pozostawić sobie wpływ na funkcjonowanie spółki RTS Widzew. – Bardziej chodzi o szczegóły i zabezpieczenie pewnych rzeczy na przyszłość – mówi Pietrasik.
Zawsze mówiłem, że inwestor jest niezbędny, więc mam nadzieję, że umowa zostanie zawarta.
Reklama
Pietrasik uspokaja, że przerwanie walnego zebrania nie będzie mieć wpływu na kwestie sportowe, które toczą się na bieżąco. – Zarząd pracuje nad znalezieniem trenera i wzmocnieniami – zakończył.
W niedzielę Widzew rozegra ostatni mecz w tym sezonie. O godz. 12:40 jego rywalem będzie Odra Opole.