Ekspert: "Ta firma nie może zabezpieczać meczów ŁKS-u"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Ekspert: "Ta firma nie może zabezpieczać meczów ŁKS-u" - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaNa meczu ŁKS-u mogło dojść do tragedii. Głos zabrał ekspert. Na meczu ŁKS-u z Lechem Poznań doszło do skandalu. Dani Ramirez stracił przytomność, a ludzie, którzy ubrani byli w stroje ratowników medycznych udzielili mu pomocy w sposób nieprawidłowy (więcej tutaj). Od zabezpieczających spotkanie odcięła się firma Falck i Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi. -Nie zabezpieczaliśmy tego meczu.

Na meczu ŁKS-u mogło dojść do tragedii. Głos zabrał ekspert.

Na meczu ŁKS-u z Lechem Poznań doszło do skandalu. Dani Ramirez stracił przytomność, a ludzie, którzy ubrani byli w stroje ratowników medycznych udzielili mu pomocy w sposób nieprawidłowy (więcej tutaj). Od zabezpieczających spotkanie odcięła się firma Falck i Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi.

-Nie zabezpieczaliśmy tego meczu. Osoba, która była ubrana w strój Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego nie pracuje dla nas. Nie wyobrażam sobie, by któryś z naszych ratowników popełnił taki błąd. Założenie kołnierza szyjnego w ten sposób utrudnia oddychanie. Raczej nikt z aktualną praktyką ratowniczą nie popełniłby tak rażącego błędu, który mógł narazić pacjenta na utratę zdrowia – mówił Adam Stępka, rzecznik prasowy łódzkiego pogotowia.

Odpowiedzialność wzięła na siebie firma Ratmark, która jak się okazuje nie może legalnie udzielać świadczeń zdrowotnych.

Ekspert: "Ta firma nie prawa zabezpieczać meczów ŁKS-u"

O sprawie poinformował Jan Świtała, ratownik medyczny i autor książki "Halo, pogotowie? Jak ratować życie i nie przesadzić". To autorytet branży ratowniczej i ekspert, który między innymi tworzył punkty medyczne na ogarniętej wojną Ukrainie.

Przypomnijmy, Ratmark tłumaczył nieudolnego pracownika presją, która spoczywała na nim, gdy jego działania obserwowało 15 tys. zgromadzonych kibiców.

-Mógłbym być złośliwy i odnieść się do tego że "bycie obserwowanym przez 15 tysięcy osób" ma być stresujące, bo nagłe zatrzymanie krążenia w tym samym miejscu pewnie by nie było - napisał ironicznie Świtała (tutaj).

To nie koniec, bo według ratownika medycznego Ratmark nie ma prawa zabezpieczać meczów piłki nożnej.

- FIRMA KTÓREJ PIECZĄTKA WIDNIEJE NA PIŚMIE NIE ZNAJDUJE SIĘ W REJESTRZE PODMIOTÓW WYKONUJĄCYCH DZIAŁALNOŚĆ LECZNICZĄ. Czyli z polskiego na nasze, nie może legalnie udzielać świadczeń zdrowotnych, medycznych czynności ratunkowych, kupować i przechowywać leków czy ZABEZPIECZAĆ MEDYCZNIE IMPREZ MASOWYCH - poinformował Świtała (pisownia oryginalna).

Jest jeszcze możliwość, że Ratmark zatrudnia podwykonawców, którzy mają odpowiednie uprawnienia, o których firma pisała w swoim oświadczeniu.

- Istnieje oczywiście możliwość że to tylko pośrednik, który bierze hajs i część oddaje prawdziwemu podmiotowi leczniczemu - wyjaśnił ekspert.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo