Reklama
Reklama
Reklama

Finał Pucharu CEV nie dla PGE Skry

Czas 2 min czytania
Finał Pucharu CEV nie dla PGE Skry

PGE Skra Bełchatów Fot. cev.eu

W rewanżowym meczu półfinału Pucharu CEV PGE Skra Bełchatów przegrała na wyjeździe 1:3 z francuskim VB Tours i odpadła na ostatniej prostej z rywalizacji o cenne europejskie trofeum.

Reklama

Przed środowym meczem bełchatowianie byli w minimalnie lepszej sytuacji. Pierwszy mecz wygrali 3:2, więc w rewanżu, nawet w przypadku porażki 2:3 mogli o losach awansu przesądzić w złotym secie. Z pięciu możliwych wyników końcowych meczu, tylko dwa premiowały grą w kolejnej rundzie Francuzów – 3:0 i 3:1. Gospodarze nie zamierzali jednak czekać z rozstrzygnięciem rywalizacji na dodatkową partię i od razu ruszyli na rywala z całym swoim całkiem sporym arsenałem ofensywnym.

PGE Skra od początku w defensywie

Przewaga VB zaczynała się już w polu serwisowym, a przekładała na kolejne elementy gry. Lider francuskiej ekstraklasy znacznie lepiej niż odrzuceni od siatki zawodnicy PGE Skry radził sobie również w ataku i przez dwie pierwsze partie prowadził grę, mądrze neutralizując wszystkie atuty przeciwnika. Bełchatowianie szybko znaleźli się więc w niezwykle trudnym położeniu. Przegrywając 0:2 nie mogli już sobie pozwolić na kolejne straty.

Reklama

I przez chwilę mogło się nawet wydawać, że więcej do nich nie dopuszczą. Jak to często w siatkówce bywa, zwycięzca dwóch pierwszych setów poczuł się zbyt pewnie, co wykorzystali przyjezdni, wygrywając kolejną partię. W czwartej również długo mieli inicjatywę, ale VB Tours w decydującym momencie wybudziło się z letargu, odzyskało rezon i wygrało kluczową odsłonę, a w konsekwencji cały mecz 3:1.

Niespełnione marzenie bełchatowian

Tak wyraźna porażka sprawiła, że PGE Skra Bełchatów niespełnione wciąż marzenie o zdobyciu europejskiego pucharu odłożyć musi przynajmniej na kolejny rok. Wielokrotny medalista Ligi Mistrzów i Klubowych Mistrzostw Świata, drugi raz w historii doszedł do półfinału Pucharu CEV (wcześniej w 2014 roku).

Szkoda straconej szansy, bo oba mecze z VB Tours pokazały, że jest to rywal w zasięgu, a w finale czekało już słabsze z drugiej pary Vero Volley Monza, które skorzystało z dyskwalifikacji z powodu rosyjskiej agresji na Ukrainę Zenita Kazań. Trudno zakładać, żeby Skra była w starciu z Włochami faworytem, ale ci pierwszy mecz z Rosjanami przegrali u siebie 1:3, więc byłby to na pewno łatwiejszy rywal. To już jednak tylko dywagacje, a mecze decydujące o tym, kto sięgnie po trofeum, drużyna Slobodana Kovaca zobaczy niestety tylko w telewizji.

Reklama

VB Tours – PGE Skra Bełchatów 3:1 (25:21, 25:20, 21:25, 20:25)

Skład PGE Skry Bełchatów: Milad Ebadipour, Mateusz Bieniek, Aleksandar Atanasijević, Dick Kooy, Karol Kłos, Grzegorz Łomacz, Kacper Piechocki (libero) oraz Damian Schulz, Mikołaj Sawicki, Robert Taht, MIhajlo Mitić.

Reklama

Siatkówka

PGE Skra BełchatówPuchar CEVsiatkówka

Dodaj komentarz

Reklama