Gang Łysego z al. Unii. OCENY po ŁKS-Pogoń

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Gang Łysego z al. Unii. OCENY po ŁKS-Pogoń - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaCóż to był za finisz! Piłkarze z al. Unii w pełni zasłużyli na przydomek, który przylgnął do siatkarskiej kadry Nikoli Grbicia. Pokazali charakter, waleczność, do samego końca nie stracili wiary w zwycięstwo i ostatecznie wyrwali je rywalom w ostatniej akcji.

Cóż to był za finisz! Piłkarze z al. Unii w pełni zasłużyli na przydomek, który przylgnął do siatkarskiej kadry Nikoli Grbicia. Pokazali charakter, waleczność, do samego końca nie stracili wiary w zwycięstwo i ostatecznie wyrwali je rywalom w ostatniej akcji. Główny bohater, podobnie jak w przypadku siatkarskiej reprezentacji, u fryzjera nie przepłaca. Engjëll Hoti to bez cienia wątpliwości man of the match!

Aleksander Bobek - 4-

Zaprezentował się solidnie, miał wiele świetnych interwencji, po raz pierwszy w tym sezonie zachował czyste konto. To jednak także jego pierwszy występ w tym sezonie, po którym można wypunktować bardziej znaczące błędy - najpoważniejszy popełnił w 69. minucie, gdy odbił strzał Rafała Kurzawy, zamiast go zatrzymać. Na szczęście skończyło się bez poważniejszych konsekwencji.

Adrien Louveau - 4+

Pewny, agresywny, walczący o każdą piłkę. W fazie ofensywnej widać po nim dobre piłkarskie nawyki - po odegraniu piłki rusza za akcją, angażuje się w jej rozegranie.

Nacho Monsalve - 4

Pełnił bardzo odpowiedzialną funkcję, grając w środku trzyosobowego bloku obronnego. Nie zawiódł - ustrzegł się poważniejszych błędów. Jako najbardziej cofnięty z trzech stoperów, miał mniej okazji do tego, by wprowadzać piłkę do gry, co jest jednym z jego największych atutów.

Marcin Flis - 3+

Najbardziej elektryczny z trójki ełkaesiackich stoperów - zbyt wiele było sytuacji, w których niepotrzebnie wybijał piłkę lub wręcz odgrywał ją pod nogi rywali. Dużo lepiej prezentował się w destrukcji - jego dziełem było wiele ważnych bloków i przechwytów.

Kamil Dankowski - 4+

Niezmordowany i wszędobylski - przez jego nogi przechodziły niemal wszystkie akcje ofensywne ŁKS-u. Świetnie zneutralizował Kamila Grosickiego, który przez większość meczu pozostawał niewidoczny. W końcówce ewidentnie brakowało mu już sił.

Piotr Głowacki - 4-

Momentami, zwłaszcza przed przerwą irytował niefrasobliwymi zagraniami i wejściami. W drugiej połowie wyglądał już lepiej - wrażenie robiła zwłaszcza jego wydolność i wytrzymałość.

Michał Mokrzycki - 3+

Środek pola był najsłabszą częścią biało-czerwono-białej jedenastki. Mokrzyckiemu i Letniowskiemu wyraźnie brakowało pewności, przytrzymania piłki. Były gracz Ruchu Chorzów wyglądał wprawdzie lepiej niż jego młodszy kolega z formacji, jednak i tak notował zbyt wiele błędów, grał za wolno, zbyt często zwlekał z rozgrywaniem piłki. Na pochwałę zasługuje z kolei jego gra w defensywie - pojedynki jeden na jednego, odbiory, ruch bez piłki (biegał najwięcej w łódzkiej drużynie).

Jakub Letniowski - 3-

Na konferencji prasowej Kazimierz Moskal chwalił jego grę defensywną. Głównym zadaniem Letniowskiego (zwłaszcza gdy gra w duecie z Mokrzyckim) powinna być jednak kreacja, rozegranie piłki, a w tych elementach prezentował się dziś blado.

Pirulo - 4-

To był najlepszy mecz Hiszpana w tym sezonie - stać go oczywiście na wiele więcej, ale wreszcie przypominał piłkarza, którego znamy z pierwszoligowych boisk. Brał na siebie odpowiedzialność za grę, dryblował, oddawał strzały. Do poprawy pozostaje skuteczność.

Kay Tejan - 4

Kolejny bardzo obiecujący występ Tejana. Potrafił nie tylko zastawić się z piłką, przepchnąć rywala, wygrać indywidualny pojedynek, ale też zaimponować dryblingiem (w 12. minucie okiwał niemal pół szczecińskiej defensywy), sprintem (chętnie ruszał do długich prostopadłych piłek i wcale nie odstawał od przeciwników w biegowej rywalizacji) oraz pracą dla zespołu. Na minus należy zapisać mu niefrasobliwą stratę z 62. minuty, która sprowokowała bardzo groźną akcję Pogoni.

Dani Ramirez - 4

Kluczowa postać ofensywy Biało-Czerwono-Białych. Dziś dopiero po raz drugi w tym sezonie zagrał w jednej drużynie z Pirulo. Ich współpraca wyglądała bardzo obiecująco, dużo lepiej niż w inaugurującym sezon meczu z Legią. Decyzja Kazimierza Moskala o ustawieniu hiszpańskich magików na skrzydłach się sprawdziła - Pirulo i Ramirez wymieniali się pozycjami, rozgrywali szybkie kombinacje z pierwszej piłki. Podobnie jak w przypadku Tejana także i przy ocenie występu Ramireza należy jednak odnotować stratę, która mogła być brzemienna w skutkach - w 89. minucie stracił orientację w zbyt długim dryblingu i de facto rozpoczął kontrę Pogoni. Na szczęście w tej sytuacji skończyło się na strachu.

Engjëll Hoti - 5+

Joker w talii Kazimierza Moskala, który odmienił losy spotkania. Po wejściu na boisko wniósł do drugiej linii tak potrzebny spokój - brał grę na siebie, potrafił przytrzymać piłkę, znaleźć podaniem włączającego się do akcji kolegę, zaliczał ważne odbiory. Piłkę meczową miał na nodze już w 95. minucie, lecz trafił prosto w Klebaniuka. W ostatniej akcji meczu już się nie pomylił - zaliczył piękne trafienie, które będzie mocnym kandydatem do tytułu gola kolejki.

Stipe Jurić - 3-

Cóż, Jurić to nie Tejan - to nie „target man”, do którego można zagrywać wysokie podanie i być spokojnym, że wygra walkę o piłkę, rozegra akcję. Jurić przegrywał indywidualne pojedynki, odstawał od rywali, nie miał na grę ŁKS-u takiego wpływu, jak jego holendersko-jamajski rywal w walce o miejsce w składzie.

Artemijus Tutyškinas - 4+

Po raz kolejny zaliczył kapitalne wejście z ławki. Widać, jak buzowała w nim ambicja - walczył o każdą piłkę, ruszał z groźnymi szarżami wzdłuż linii i znacząco przyczynił się do tego, że w samej końcówce ŁKS zdominował rywali. Żeby nie było jednak zbyt różowo, przypomnijmy, że dał sobie założyć siatę w okolicach pola karnego ŁKS-u. Na szczęście jego błąd naprawili koledzy.

Maciej Śliwa

Zwykle w takich przypadkach piszemy „grał za krótko, by go ocenić”. Tutyškinas wszedł jednak na boisko w tym samym momencie, co Śliwa, a jednak potrafił dołożyć swoją cegiełkę do zwycięstwa zespołu. Były gracz Miedzi Legnica, podobnie jak Piotr Janczukowicz zaliczył znacznie dyskretniejsze wejście.

Piotr Janczukowicz

jw.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo