
W niedzielę w samo południe drugi mecz pod wodzą Grzegorza Szoki rozegra ŁKS Łódź. W pierwszym trener zaskoczył i przywrócił do kadry pierwszego zespołu Antoniego Młynarczyka, o którym już pisaliśmy. Szansę otrzymał także Kōki Hinokio, którego możemy teraz częściej spodziewać się na boisku.
Pierwszy mecz pod wodzą Grzegorza Szoki to wyjazdowe zwycięstwu ŁKS-u Łódź z Górnikiem Łęczna. Nowy szkoleniowiec od razu dokonał pewnych korekt w składzie m.in. sadzając na ławkę Antoniego Młynarczyka, który za kadencji Szymona Grabowskiego nie mógł liczyć zbyt często nawet na miejsce wśród rezerwowych w ostatnim czasie.
To jednak nie wszystko, bo nie na ławkę, a od razu do wyjściowego składu wrócił Kōki Hinokio. Japończyk ostatni mecz w ŁKS-ie przed przyjściem Grzegorza Szoki rozegrał 14 września. Później występował już jedynie w rezerwach. Hinokio spisał się bardzo dobrze i rozegrał prawie całe spotkanie. Zmienił go dopiero w 81. minucie Sebastian Ernst, który u trenera Grabowskiego z kolei miał raczej pewne miejsce w wyjściowym składzie.
Słowa Grzegorza Szoki o Japończyku mogą zwiastować, że zawodnik z Kraju Kwitnącej Wiśni będzie częściej pojawiał się w kadrze meczowej.
– Kōki ma bardzo dobre cechy motoryczne, duży potencjał i może dużo biegać. Jest również na wysokim poziomie wyszkolenia technicznego. Kōki bardzo dobrze pasuje do mojego systemu gry. Dodatkowo zawodnicy, którzy w tej rundzie grali trochę mniej, mogą dać duży bodziec tej drużynie – powiedział trener ŁKS-u.
W tym sezonie Kōki Hinokio rozegrał tylko osiem meczów w Betclic 1 Lidze. Zdobył jedną bramkę w wygranym 5:1 spotkaniu z Polonią Bytom. W drugiej drużynie wystąpił trzykrotnie w pełnym wymiarze czasowym i także raz wpisał się na listę strzelców w przegranym 1:4 spotkaniu z drugim zespołęm Śląska Wrocław.
CZYTAJ TAKŻE: Targi, wystawy i stand-upy? Sport Arena ma być dla sportu