Władimir Semirunnij nie zawiódł
Semirunnij to urodzony w Jekaterynburgu Rosjanin, który po wybuchy wojny w Ukrainie i wykluczeniu Rosji z zawodów pod egidą Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej wyjechał ze swojej ojczyzny. W marcu 2025 roku, jeszcze bez polskiego obywatelstwa, zdobył dla Polski srebro i brąz mistrzostw świata. Kilka miesięcy później uzyskał paszport naszego kraju, a teraz napisał historię w biało-czerwonych barwach.
Na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie Władimir Semirunnij był jednym z faworytów do miejsca na podium. Nie zawiódł. Zawodnik, który na codzień trenuje w Tomaszowie Mazowieckim zdobył srebrny medal na dystansie 10 000 metrów.
Semirunnij wyraźnie pokonał w pierwszej parze Holendra Stijna van de Bunta o 6,67 sekundy. W następnej parze jechał Jorrit Bergsma. Mistrz olimpijski z Soczi na tym dystansie był gorszy od naszego panczenisty zaledwie o 1,40 sekundy. Z Bergsmą w parze jechał rekordzista świata i włoska nadzieja na medal - Davide Ghiotto. On jednak był gorszy aż o 7,64 sekundy.
Na tym emocje się nie skończyły, bo swoje starty miało jeszcze czterech zawodników, w tym mistrz i wicemistrz już z igrzysk w Mediolanie na dystansie 5 000 metrów, czyli Norweg - Sander Eitrem i Czech - Metoděj Jílek. To właśnie czeski zawodnik jako jedyny okazał się lepszy. Jílek był szybszy od Semirunnijego aż o 5,65 sekundy. Brązowy medal zdobył Jorrit Bergsma.
Dla nas najważniejsze jest wicemistrzostwo zawodnika z Tomaszowa Mazowieckiego. To na pewno wielki dzień dla polskiego łyżwiarstwa i samego zawodnika.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.