Janusz Kudyba: Tego czasami brakowało w ŁKS-ie
Opublikowano: Aktualizacja:
Autor: Piotr Grymm

Jak bardzo rozwinęła się pierwsza liga na przestrzeni ostatnich lat? Czego brakowało w ostatnich latach ŁKS-owi? Który z zawodników ŁKS-u z powodzeniem mógłby grać w ekstraklasie? Na te i inne pytania odpowiedział nam były piłkarz klubów pierwszej ligi i ekstraklasy oraz wieloletni ekspert i komentator tych pierwszych rozgrywek - Janusz Kudyba.
Piotr Grymm: Jak ocenia Pan poziom dzisiejszej 1. ligi? Jak bardzo rozwinęły się te rozgrywki na przestrze
Janusz Kudyba: Miałem okazję przez kilka komentować pierwszą ligę. W momencie, gdy do Termaliki przyszedł Marcin Brosz, musiał poukładać drużynę, sprowadzić nowych piłkarzy. Ten pierwszy sezon to był dla niego taki poligon rozpoznawczy. Parę razy miałem być okazję w Niecieczy jako trener i komentator i wiem, że właściciele Termaliki, czyli państwo Witkowscy słyną z dobrej organizacji pracy, a trener Brosz jest bardzo dobrym trenerem. To nie jest przypadek, że Termalica jest teraz liderem. Jest to zespół, który lubi grać ofensywnie i dominować. Myślę, że bez względu na to, jak potoczy się runda wiosenna, to Termalica będzie w pierwszej trójce.
Do Miedzi Legnica też trafił doświadczony trener, który zdobył m.in. wicemistrzostwo Polski z Jagiellonią. Jestem ambasadorem Miedzi, więc jestem na każdym meczu w Legnicy. Trener Mamrot stworzył zespół do bólu skuteczny i świetny w defensywie. To nie przypadek, że Miedź straciła najmniej bramek w lidze. To drużyna mało przewidywalna, która nie zawsze jednak prowadzi grę. Często Miedź oddaje piłkę rywalowi i czeka na jego ruch. Klub świetnie też przeszedł przez okienko transferowe i wydaje mi się, że ta drużyna też znajdzie się w ścisłej czołówce. Czy awansuje, to jeszcze nie wiem, bo do tego daleka droga, ale Miedź jak najbardziej może być w pierwszej trójce, tak jak Termalica. Obie drużyny są świetnie poukładane.
Ireneusz Mamrot był swego czasu także trenerem ŁKS-u. W Łodzi tak dobrze już mu jednak nie poszło.
Zgadza się, ale nie zawsze trener trafi na odpowiedni grunt. W ŁKS-ie i Arce, gdzie później pracował, nie trafił. Jest to natomiast świetny trener i wiem, że od paru lat właściciel Miedzi, Andrzej Dadełło próbował nakłonić Ireneusza Mamrota do podpisania kontraktu z klubem. Trener Mamrot dobrze dogaduje się z właścicielem, mają wspólny język i wizję gry. Ireneusz Mamrot jest także blisko swojego domu, bo pochodzi z Trzebnicy. To wszystko składa się na to, że dobrze się tutaj czuje, a to z kolei przekłada się na wyniki.
CZYTAJ TAKŻE: Michał Mokrzycki: Interesowała się mną Wisła i kluby ekstraklasy, ale zostaję w ŁKS
A czy spotkał się Pan wcześniej z taką sytuacją, w której zespół wygrywa pięć meczów z rzędu, z czego ostatni mecz demoluje rywala 6:0, a mimo to traci swoją pracę? Mowa tutaj oczywiście o Arce Gdynia.
Przez wiele lat byłem piłkarzem w ekstraklasie i dla mnie takie standardy świadczą o całkowitym nieprofesjonalizmie. Jest to brutalne stwierdzenie, które ludzie mogą różnie odebrać, ale jak można planować takie rzeczy? Często w polskiej piłce trenerów się zwalnia po trzech nieudanych meczach i później snuje się dalekosiężne plany. Trener Grzegorczyk wykonał w Gdyni kawał dobrej roboty. Bardzo dobrze współpracował z Wojciechem Łobodzińskim. Trener Szwarga, który wejdzie w buty trenera Grzegorczyka, już na samym wstępie będzie miał pod górę. Nie robi się takich rzeczy w takim momencie.
Będąc na miejscu prezesa Wisły Kraków zwolniłby Pan Kazimierza Moskala na samym początku sezonu? W ŁKS-ie ten szkoleniowiec również nie miał zbyt dużo szczęścia do zaufania pracodawców.
Kazimierza Moskala znam wiele lat, bo graliśmy przeciwko sobie. Takie decyzje zawsze mają jeden efekt wymierny. Jeśli taka decyzja przynosi poprawę gry, a w tym przypadku tak było, to się obroni. Pierwsze mecze pod wodzą Mariusza Jopa na to nie wskazywały, ale od pewnego czasu Wisła złapała właściwy rytm i bardzo dobrze punktuje. Poza tym trener Jop już od lat jest w sztabie i kiedyś już raz dostał szansę. Może wtedy już trzeba było na niego postawić. W przypadku trenera Moskala, to nie miał on łatwo, bo Wisła grała w eliminacjach do europejskich pucharów i trochę to przeszkodziło w przygotowaniach do nowego sezonu. Drużyna o zastąpieniu go Mariuszem Jopem, jakby nie patrzeć, broni się bo Wisła gra naprawdę efektownie. Wydaje mi się, że Wisła może znaleźć się w czołówce i tym razem awansować do ekstraklasy.
Bardzo dobrze to się układa też w Ruchu Chorzów. Janusz Niedźwiedź długo nie wytrzymał tam na stanowisku trenera, ale po przyjściu Dawida Szulczka chorzowianie świetnie punktują.
Dawid Szulczek to przedstawiciel nowej fali trenerów, który tę falę zapoczątkował tak naprawdę. Niektórzy mu wypominają, że ostatnio spadł z ekstraklasy z tym klubem, ale pamiętam jego pierwszy i drugi sezon. Organizacyjnie nie miał tam łatwo, bo Warta to klub z wielkimi tradycjami, ale jednak bardzo biedny. W Chorzowie Dawid Szulczek przede wszystkim usprawnił defensywę i natchnął ten zespół. Grać w takim wielkim klubie, jak Ruch na Stadionie Śląskim na pewno sprawia, że przy takim dopingu piłkarze dają z siebie 20% więcej. Trener Szulczek po prostu dobrze poukładał ten zespół. Drużyna jest zorganizowana i dobrze czuje się zarówno w wysokim pressingu, jak i niskiej obronie. Ruch robi postęp pod wodzą Dawida Szulczka. Za Janusza Niedźwiedzia był natomiast trochę niestabilny. Chorzowianie pod wodzą tamtego szkoleniowca potrafili zagrać dwa świetne spotkania, by za chwilę zaprezentować się bardzo słabo. Nie było tam stabilizacji.
CZYTAJ TAKŻE: Oskar Koprowski: Nie czułem, że odstaję od piłkarzy z pierwszej drużyny ŁKS-u
Chcę przejść jeszcze do ŁKS-u. Czy Pana zdaniem to dobrze zarządzany klub? Tam co sezon jest zupełnie inny skład i bardzo często zmienia się trener, Odnoszę wrażenie, że w ŁKS-ie jest wszystko z wyjątkiem stabilizacji.
Tego czynnika rzeczywiście w ŁKS-ie brakuje. Trener Dziółka jest po pierwszym okienku transferowym i skład, który ma obecnie jest moim zdaniem na czołówkę pierwszej ligi. Jest tam kilku młodych, obiecujących zawodników. Oglądałem mecze ŁKS-u, w których za wszelką cenę starał się prowadzić grę i wysoko podchodzić do rywala. Nie zawsze to przynosi efekty. Powinniśmy jednak dać mu popracować i przejść chociaż przez jeszcze jedno lub dwa okienka transferowe. Myślę, że dopiero wtedy poznamy tak naprawdę jego filozofię. Widać już natomiast, że mimo że jako zawodnik Jakub Dziółka był obrońcą, to jako trener stara się prowadzić drużynę w ofensywnym stylu. Moim zdaniem czas będzie pracował na jego korzyść.
ŁKS to klub gotowy na ewentualny awans? Poprzednie dwa razy, gdy łodzianie wchodzili do elity, to spadali już po jednym sezonie i to z hukiem.
Mieliśmy parę takich przypadków, że beniaminek spadał z hukiem, tak jak pan mówi, z ekstraklasy. Bez względu na styl, trzeba wzmacniać się trzema, czterema jakościowymi zawodnikami, bo to jest ważne. Tego w ŁKS-ie przy okazji ostatniego pobytu w ekstraklasie zabrakło. Od początku pobytu ŁKS-u w ekstraklasie w tamtym sezonie widać było, że ten zespół będzie miał ciężko.
CZYTAJ TAKŻE: O co gra GKS Bełchatów? Derbin: Nie będziemy się na nic napinać
Dlaczego ŁKS w tej ekstraklasie utrzymać się nie potrafi, a taka Puszcza, która niewątpliwie jest klubem dużo mniejszego kalibru, potrafiła to zrobić?
Puszcza to ewenement nie tylko na skalę naszego kraju. Powiem coś, jako zawodnik, który siedział w szatni kilkunastu różnych drużyn. Dobra armia zawsze ma dobrego generała. Nie zawsze tak w ŁKS-ie było. Nie zawsze włodarzom klubu starczało cierpliwości, żeby dać popracować trenerom. W Puszczy natomiast wiedzą, że trener Tułacz jest bezpieczny, nawet jak przegra cztery, czy pięć spotkań. Jasna wizja filozofii kluby i strategii jest bardzo potrzebna.
Jesteśmy na półmetku sezonu i to dobry moment, żeby wysnuć pierwsze wnioski. Na jakiej pozycji ŁKS potrzebuje natychmiastowych wzmocnień?
Myślę, że ŁKS musiałby uszczelnić całą formację defensywną. Zdarzają się mecze, w których defensywa, mimo niezłych nazwisk, popełnia proste błędy. Biorą też pod uwagę oczywiście grę w obronie całego zespołu. Czasami ŁKS jest za bardzo rozciągnięty na długości całego boiska.
Widzi Pan w ŁKS-ie zawodnika, który z powodzeniem grałby w klubie ekstraklasowym?
Są tacy. Podoba mi się gra Feiertaga. Jest to zawodnik, który potrafi grać zarówno w ataku pozycyjnym, jak i kontrze. To jest napastnik, którego szuka piłka. Im więcej będzie miał sytuacji, tym więcej będzie ich wykorzystywał. Myślę też o młodym Młynarczyku. To piłkarz o niekonwencjonalnym dryblingu. Piłkarzem, który gra też na wysokim poziomie jest Michał Mokrzycki. Co do Pirulo, to uważam natomiast, że najlepszy czas ma za sobą. Daje jeszcze radę, jeśli chodzi o grę kombinacyjną, ale już nie jest takim snajperem jak w poprzednich sezonach.
Czy Aleksander Bobek przegapił moment na transfer do dobrego klubu zagranicznego?
Bobek miał moment, gdzie był w świetnej formie i walczyły o niego kluby, w których naprawdę mógł zaistnieć. Nigdy nie ma pewności, czy ta druga szansa przyjdzie. Ten moment został trochę przeoczony, ale jest to na tyle młody zawodnik, że wszystko może być jeszcze przed nim.
CZYTAJ TAKŻE: ŁKS znów bez zwycięstwa. Znicz wyrównał w doliczonym czasie gry
Zainteresował Cię ten tekst?
Zaloguj się i czytaj dalej
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE