Jeden wieczór jak siedem poprzednich meczów. Widzewska obrona rozczarowała

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Jeden wieczór jak siedem poprzednich meczów. Widzewska obrona rozczarowała - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTrzy gole w jeden wieczór Górnik, do meczu z Widzewem, nie spisywał się najlepiej. Co prawda zabrzanie zdobywali sporo goli, ale też dużo bramek tracili. W piątkowym spotkaniu sprawdziła się tylko połowa tej statystyki. Górnik zagrał bowiem na zero z tyłu i imponował tym, czym Widzew w ostatnich spotkaniach, czyli solidną obroną. Widzew natomiast stracił trzy gole po raz drugi w sezonie.

Trzy gole w jeden wieczór

Górnik, do meczu z Widzewem, nie spisywał się najlepiej. Co prawda zabrzanie zdobywali sporo goli, ale też dużo bramek tracili. W piątkowym spotkaniu sprawdziła się tylko połowa tej statystyki. Górnik zagrał bowiem na zero z tyłu i imponował tym, czym Widzew w ostatnich spotkaniach, czyli solidną obroną.

Widzew natomiast stracił trzy gole po raz drugi w sezonie. Wcześniej taka sytuacja miała miejsce 31 lipca, w meczu z Lechią Gdańsk. Od tego czasu, w lidze defensywa łódzkiego klubu spisywała się zdecydowanie lepiej, a Widzew był chwalony za to, że jako jedyny z beniaminków był w stanie tracić tak mało bramek.

I nie były to pochwały na wyrost. Wystarczy wspomnieć, że w siedmiu spotkaniach poprzedzających mecz z Górnikiem Widzew stracił… trzy gole – dwa z Lechem i jednego z Piastem. Łącznie więc w ligowych rozgrywkach łodzianie stracili przez niemal pełne dwa miesiące tyle samo goli, co w jeden piątkowy wieczór w Zabrzu.

Na pocieszenie można tylko przypomnieć powiedzenie, zgodnie z którym lepiej przegrać jeden mecz 0:3 niż trzy mecze po 0:1.

Zmiana w przerwie

Trener Widzewa wielokrotnie wspominał, że dysponuje wyrównaną kadrą, dzięki czemu każdy z zawodników ma możliwość otrzymania swojej szansy. W piątek w Zabrzu taką okazję dostał Mateusz Żyro, który na początku sezonu był podstawowym stoperem beniaminka z Łodzi, ale wypadł ze składu po tym, jak doznał kontuzji.

Zastąpił go Serafin Szota, który siedem ostatnich meczów rozpoczynał w wyjściowym składzie. To jednak może się zmienić, bo już w przerwie meczu w Zabrzu Żyro zameldował się na boisku i z nim w składzie Widzew gola nie stracił. Jedocześnie nie wolno zapominać o tym, jak defensywa w zestawieniu Stępiński – Szota – Kreuzriegler prezentowała się przez ostanie tygodnie.

Janusz Niedźwiedź będzie miał twardy orzech do zgryzienia. Natomiast przed duetem Żyro – Szota bardzo ważny tydzień, po którym trener Niedźwiedź podejmie decyzję, który z piłkarzy wybiegnie na boisko w podstawowym składzie w najbliższym meczu.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo