ŁKS Coolpack zawalił drugą połowę
Pierwsze dwie kwarty koszykarze ŁKS-u mieli niezłe. Po celnym rzucie Aleksandra Lewandowskiego za trzy (niestety – jednym z niewielu), nasi prowadzili po 20 minutach 37:36. Symptomy nieco słabszej postawy łódzkiego zespołu było już widać w trzeciej części meczu przegranej 16:20, ale prawdziwe problemy pojawiły się w ostatniej kwarcie.
Słaba skuteczność w ataku i gubiąca się obrona dały efekt w postaci wyraźnej porażki - ostatnie 10 minut ełkaesiacy przegrali 15:28 i całe spotkanie 68:84.
Robert Skibniewski: Dostaliśmy srogą lekcję
Po takiej porażce trudno się dziwić temu, że na pomeczowej konferencji przedstawiciele ŁKS-u Coolpack byli bardzo źli.
- Dobrze weszliśmy w ten mecz, ale pierwsza kwarta była jedyną, którą wygraliśmy. Niestety najgorzej zagraliśmy w ostatniej, najważniejsze części meczu. Zabrakło nam spokoju, wyrachowania i realizacji założeń – podkreślił Wiktor Sewioł.
Nieco więcej o przyczynach porażki powiedział trener łódzkiej drużyny, który podkreślił, że problemem nie było przygotowanie taktyczne, a mentalne.
- Szkoda tego meczu. Wiedzieliśmy, że Spójnia ma nóż na gardle i że wyjdą bardzo mocno zmotywowani. Pierwsza połowa była całkiem niezła, ale wszystko zaprzepaściliśmy przez głupie błędy i brak koncentracji. Taktycznie byliśmy przygotowani, ale w pewnych momentach zabrakło koncentracji. Niedogadania na zasłonach skutkowały nieporozumieniami w obronie – ocenił Skibniewski. - Boli mnie to, bo wiemy, o co gra ŁKS Coolpack. To był dla nas test, którego nie zdaliśmy. Dostaliśmy dzisiaj srogą lekcję, mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski – zakończył trener ŁKS-u Coolpack.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.