Kto ma strzelać gole dla ŁKS-u?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Kto ma strzelać gole dla ŁKS-u? - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaOstatniego gola napastnik ŁKS-u strzelił 21 listopada 2021 roku. Czy nowy trener uzdrowi ofensywę łodzian? Marcin Pogorzała dopiero zaczyna samodzielną pracę w ŁKS-ie, więc na efekty przyjdzie jeszcze poczekać. Największą bolączką łodzian jest brak skuteczności pod bramką rywala.

Ostatniego gola napastnik ŁKS-u strzelił 21 listopada 2021 roku. Czy nowy trener uzdrowi ofensywę łodzian?

Marcin Pogorzała dopiero zaczyna samodzielną pracę w ŁKS-ie, więc na efekty przyjdzie jeszcze poczekać. Największą bolączką łodzian jest brak skuteczności pod bramką rywala. W kadrze łódzkiej drużyny znalazło się miejsce dla czterech napastników. To Maciej Radaszkiewicz, Samuel Corral, Ricardinho i Stipe Jurić. W 22. spotkaniach ligowych, piłkarze strzelili tylko pięć bramek. Trzy to zasługa Radaszkiewicza, który do drużyny włączony został z przymusu, bo ŁKS trawiła plaga kontuzji, a dwie, ligowym słabeuszom strzelił Jurić.

Problem nie umknął uwadze Krzysztofa Przytuły. - Naszą bolączką stało się jednak to, co kiedyś było naszą siłą – gra do przodu. Kiedyś traciliśmy dużo goli, ale graliśmy atrakcyjnie. Teraz mamy szczelniejszą obronę, ale nie potrafimy zdobywać bramek, a przez to nie wygrywamy meczów. W efekcie jesteśmy dziś przeciętnym zespołem, który musi się bić o to żeby być w pierwszej szóstce. Moim zdaniem nasz potencjał piłkarski jest większy niż wskazywałoby na to miejsce w tabeli - podkreślił dyrektor sportowy ŁKS-u.

Radaszkiewicz jest najlepszy

Radaszkiewicz, sezon zaczynał z trzecioligowymi rezerwami ŁKS-u. Chociaż nikt nie spodziewał się po nim wiele, napastnik udowodnił swoją wartość. W debiucie pojawił się na boisku na kwadrans przed końcem i zdobył gola na wagę zwycięstwa. Jego bramki z GKS-em Tychy, Arką i Sandecją, dały łodzianom dziewięć punktów. Młody napastnik spisywał się tak dobrze, że w zimowym oknie transferowym uwagę Termaliki Nieciecza, która zaprosiła go na testy, ale ostatecznie nie zdecydowała się na transfer. To jeden z najszybszych zawodników łódzkiego klubu. Jest ambitny i waleczny. Często cofa się po piłkę i rozpoczyna groźne akcje.

Samuel Corral i Ricardinho nie mogą się przełamać

Corral przez rok wracał do zdrowia po ciężkiej kontuzji. Pierwsze minuty na boisku, trochę z przymusu, bo ŁKS nie miał w kadrze innych, gotowych do gry napastników, dostał 1 października. Do tej pory wziął udział w dziesięciu spotkaniach. Po nieźle przepracowanym okresie przygotowawczym wydawało się, że spełni pokładane w nim nadzieje. – Wydaje mi się, że z perspektywy czasu to była dla nas kluczowa strata. Takiej dziewiątki jaką oczekiwali trenerzy, czyli grający tyłem do bramki, walczący, niekiedy wręcz aż za mocno, z obrońcami. Ale taki zawodnik dawał szansę, aby przytrzymać piłkę, czego w wielu meczach brakowało, wszyscy inni napastnicy chyba czują się lepiej w grze przodem do bramki - mówił latem Tomasz Salski, właściciel ŁKS-u. Niestety Corral gra słabo. Brakuje mu szybkości, siły, pewności siebie. W meczach z Jastrzębiem i Koroną Kielce nie był w stanie oddać celnego strzału na bramkę.

Równie słabo granie w piłkę, wychodzi w tym sezonie Ricardinho. Brazylijczyk zarabia najwięcej ze wszystkich piłkarzy ŁKS-u i ma jeden z najwyższych kontraktów w Fortuna 1. Lidze. W 12. meczach, w których wystąpił nie strzelił bramki, ani nie asystował. W derbach Łodzi dostał czerwoną kartkę i osłabił drużynę, na kluczowy kwadrans, w którym Widzew wyrównał na 2:2. - Nie byłem gotowy na dużo grania i bałem się o to swoje kolano. Dla mnie w tych dziesięciu dotychczasowych występach ważne było to, aby stopniowo odzyskiwać formę i odzyskać pewność siebie. Gole nie były w tym momencie istotne. Jasne, jestem piłkarzem i chcę zdobywać bramki, lecz dla mnie ta poprzednia runda była takim okresem przejściowym. Teraz moje kolano jest już zdrowe i jestem gotowy do walki. Tak jak wielokrotnie odkąd w ŁKS-ie jestem powtarzałem: dla mnie nie ma znaczenia, czy trafiam do siatki, czy nie. Ważne, abyśmy wygrywali jako drużyna - powiedział Brazylijczyk.

Co z Juriciem?

Stipe Jurić to dziwny przypadek. Początek miał bardzo dobry, bo już w drugim ligowym meczu strzelił bramkę. Później zawodnik borykał się z problemami zdrowotnymi, wracał do składu, grał słabo, znowu borykał się z problemami zdrowotnymi. Błędne koło miało zostać przerwane podczas okresu przygotowawczego, który Chorwat przepracował bardzo dobrze. W pięciu grach kontrolnych strzelił trzy bramki. Imponował warunkami fizycznymi i wydawało się, że to on powalczy z Radaszkiewiczem o miejsce w pierwszym składzie. Tymczasem, w 2022 roku Jurić dostał tylko pięć minut w meczu z Koroną, nie podniósł się z ławki podczas spotkania z Jastrzębiem i nie znalazł się w kadrze na Puszczę. Marcin Pogorzała, nowy trener ełkaesiaków przyznał, że jego brak podyktowany był względami taktycznymi - Dobór napastników był kwestią rotacji, chcieliśmy dzisiaj wykorzystać w takiej Radaszkiewicza. W następnym meczu temat jest otwarty i zobaczymy kto wyjdzie na dziewiątce, kto wejdzie z ławki, bo dla nas nie tylko liczy się, to kto zaczyna mecz. Patrzymy na kadrę meczową w kontekście tego jakich zawodników mamy w odwodzie i z jakich będziemy mogli skorzystać po 45. czy 60. minucie. Muszą ciężko pracować na to, żeby być gotowym wtedy kiedy ta szansa dla nich się pojawi - wyjaśnił Pogrzała.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo