Reklama
Reklama

Kto ma strzelać gole dla ŁKS-u?

Czas 3 min czytania
Kto ma strzelać gole dla ŁKS-u?

fot. Marian Zubrzycki

Ostatniego gola napastnik ŁKS-u strzelił 21 listopada 2021 roku. Czy nowy trener uzdrowi ofensywę łodzian?

Reklama

Marcin Pogorzała dopiero zaczyna samodzielną pracę w ŁKS-ie, więc na efekty przyjdzie jeszcze poczekać. Największą bolączką łodzian jest brak skuteczności pod bramką rywala. W kadrze łódzkiej drużyny znalazło się miejsce dla czterech napastników. To Maciej Radaszkiewicz, Samuel Corral, Ricardinho i Stipe Jurić. W 22. spotkaniach ligowych, piłkarze strzelili tylko pięć bramek. Trzy to zasługa Radaszkiewicza, który do drużyny włączony został z przymusu, bo ŁKS trawiła plaga kontuzji, a dwie, ligowym słabeuszom strzelił Jurić.

Problem nie umknął uwadze Krzysztofa Przytuły. – Naszą bolączką stało się jednak to, co kiedyś było naszą siłą – gra do przodu. Kiedyś traciliśmy dużo goli, ale graliśmy atrakcyjnie. Teraz mamy szczelniejszą obronę, ale nie potrafimy zdobywać bramek, a przez to nie wygrywamy meczów. W efekcie jesteśmy dziś przeciętnym zespołem, który musi się bić o to żeby być w pierwszej szóstce. Moim zdaniem nasz potencjał piłkarski jest większy niż wskazywałoby na to miejsce w tabeli – podkreślił dyrektor sportowy ŁKS-u.

Reklama

Radaszkiewicz jest najlepszy

Radaszkiewicz, sezon zaczynał z trzecioligowymi rezerwami ŁKS-u. Chociaż nikt nie spodziewał się po nim wiele, napastnik udowodnił swoją wartość. W debiucie pojawił się na boisku na kwadrans przed końcem i zdobył gola na wagę zwycięstwa. Jego bramki z GKS-em Tychy, Arką i Sandecją, dały łodzianom dziewięć punktów. Młody napastnik spisywał się tak dobrze, że w zimowym oknie transferowym uwagę Termaliki Nieciecza, która zaprosiła go na testy, ale ostatecznie nie zdecydowała się na transfer. To jeden z najszybszych zawodników łódzkiego klubu. Jest ambitny i waleczny. Często cofa się po piłkę i rozpoczyna groźne akcje.

Samuel Corral i Ricardinho nie mogą się przełamać

Corral przez rok wracał do zdrowia po ciężkiej kontuzji. Pierwsze minuty na boisku, trochę z przymusu, bo ŁKS nie miał w kadrze innych, gotowych do gry napastników, dostał 1 października. Do tej pory wziął udział w dziesięciu spotkaniach. Po nieźle przepracowanym okresie przygotowawczym wydawało się, że spełni pokładane w nim nadzieje. – Wydaje mi się, że z perspektywy czasu to była dla nas kluczowa strata. Takiej dziewiątki jaką oczekiwali trenerzy, czyli grający tyłem do bramki, walczący, niekiedy wręcz aż za mocno, z obrońcami. Ale taki zawodnik dawał szansę, aby przytrzymać piłkę, czego w wielu meczach brakowało, wszyscy inni napastnicy chyba czują się lepiej w grze przodem do bramki – mówił latem Tomasz Salski, właściciel ŁKS-u. Niestety Corral gra słabo. Brakuje mu szybkości, siły, pewności siebie. W meczach z Jastrzębiem i Koroną Kielce nie był w stanie oddać celnego strzału na bramkę.

Reklama

Równie słabo granie w piłkę, wychodzi w tym sezonie Ricardinho. Brazylijczyk zarabia najwięcej ze wszystkich piłkarzy ŁKS-u i ma jeden z najwyższych kontraktów w Fortuna 1. Lidze. W 12. meczach, w których wystąpił nie strzelił bramki, ani nie asystował. W derbach Łodzi dostał czerwoną kartkę i osłabił drużynę, na kluczowy kwadrans, w którym Widzew wyrównał na 2:2. – Nie byłem gotowy na dużo grania i bałem się o to swoje kolano. Dla mnie w tych dziesięciu dotychczasowych występach ważne było to, aby stopniowo odzyskiwać formę i odzyskać pewność siebie. Gole nie były w tym momencie istotne. Jasne, jestem piłkarzem i chcę zdobywać bramki, lecz dla mnie ta poprzednia runda była takim okresem przejściowym. Teraz moje kolano jest już zdrowe i jestem gotowy do walki. Tak jak wielokrotnie odkąd w ŁKS-ie jestem powtarzałem: dla mnie nie ma znaczenia, czy trafiam do siatki, czy nie. Ważne, abyśmy wygrywali jako drużyna – powiedział Brazylijczyk.

Reklama

Co z Juriciem?

Stipe Jurić to dziwny przypadek. Początek miał bardzo dobry, bo już w drugim ligowym meczu strzelił bramkę. Później zawodnik borykał się z problemami zdrowotnymi, wracał do składu, grał słabo, znowu borykał się z problemami zdrowotnymi. Błędne koło miało zostać przerwane podczas okresu przygotowawczego, który Chorwat przepracował bardzo dobrze. W pięciu grach kontrolnych strzelił trzy bramki. Imponował warunkami fizycznymi i wydawało się, że to on powalczy z Radaszkiewiczem o miejsce w pierwszym składzie. Tymczasem, w 2022 roku Jurić dostał tylko pięć minut w meczu z Koroną, nie podniósł się z ławki podczas spotkania z Jastrzębiem i nie znalazł się w kadrze na Puszczę. Marcin Pogorzała, nowy trener ełkaesiaków przyznał, że jego brak podyktowany był względami taktycznymi – Dobór napastników był kwestią rotacji, chcieliśmy dzisiaj wykorzystać w takiej Radaszkiewicza. W następnym meczu temat jest otwarty i zobaczymy kto wyjdzie na dziewiątce, kto wejdzie z ławki, bo dla nas nie tylko liczy się, to kto zaczyna mecz. Patrzymy na kadrę meczową w kontekście tego jakich zawodników mamy w odwodzie i z jakich będziemy mogli skorzystać po 45. czy 60. minucie. Muszą ciężko pracować na to, żeby być gotowym wtedy kiedy ta szansa dla nich się pojawi – wyjaśnił Pogrzała.

Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódź

2 komentarze

  • Przestańmy opowiadać bajeczki, że zawodnik X czy Y, nie może się przełamać. Może to być zrozumiałe tylko u zawodników wracających do gry, po ciężkiej kontuzji. We wszystkich innych sytuacjach – brak prostej boiskowej waleczności, odzyskać można niekoniecznie poprzez zmianę trenera – nową energię (B.Szeliga) nabyć można po otrzymaniu zwykłego, „pozytywnego kopa”, uruchamiającego aktywne boiskowe bycie, sprowadzające się do gry w ruchu. Przestoje, bierne oczekiwanie na piłkę, symulowanie aktywności i skuteczności, wielokrotna, jałowa wymiana podań – to twarz zawodników nie „mogących się przełamać” – czytaj nie zainteresowanych grą, a tym bardziej wygraną ( Mecze z GKS i Koroną). W praktyce taką samą twarz zademonstrował ŁKS w meczu z Puszczą. I nie ma co wynosić pod niebiosy hiszpańskiego obrońcy – był niewidoczny (jak np. Pirulo), a zdobyte bramki to suma jego sprytu i rozlużnienia obrony przeciwnika. Nadal gra zespołu jest nudna jak flaki z olejem.

  • Apel M. Pogorzały do sędziów to nieomal beznadziejna sprawa, choć istotne jest zwrócenie uwagi, że sposób wykonywania ich pracy ma bezpośredni wpływ na powszechne przestrzeganie zasad gry fair. Powszechne t.zn przez wszystkich uczestników meczu – zawodników, widzów i SĘDZIÓW ! W Polsce są w tej chwili dwa rodzaje arbitrów. Pierwszy, wiedzący, że obecne zmiany w przepisach, nie naruszają żadnej z 3 zasad ducha gry, którymi są Równość, Bezpieczeństwo i Przyjemność. Ta grupa sędziów tworząca nie tylko ich krajową czołówkę wie, że nowe przepisy ożywiające grę, nie dają efektu, jeżeli zasady fair play, nie są powszechnie przestrzegane ( czyli także przez sędziów). I druga grupa (większość), która wykonuje kontrolę nad przebiegiem zawodów i kształtuje ich atmosferę, przy pomocy masowego rozdawnictwa kar indywidualnych (kartek), ilościowego i czasowego nadużywania systemu VAR i bezprzestannych konferencji z zawodnikami. Nie kontrolują przebiegu gry więc i nie są w stanie kształtować właściwej – fair atmosfery zawodów. To do tych sędziów apeluje p. Pogorzała. Jest bez szans, bo de facto są tylko formalnie sędziami. Byli i pewnie zawsze będą w p.n. Kiedyś próbowano ink „naprawiać”taką oto wskazówką: Sędzia nie może być notariuszem, musi wyczuwać ducha piłki. Powodzenia Panie Trenerze.

Dodaj komentarz

Reklama