Reklama
Reklama
Reklama

ŁKS szkoli się w Hiszpanii, szkoda że bez dyrektora sportowego.

Czas < 1 min czytania
ŁKS szkoli się w Hiszpanii, szkoda że bez dyrektora sportowego.

Sztab szkoleniowy ŁKS-u uczył się od najlepszych. Athletic Bilbao powinien być wzorem dla łodzian,

Reklama

Sztab szkoleniowy ŁKS-u po zakończeniu rozgrywek udał się na kilkudniową wizytę do Athleticu Bilbao. Drużyna z hiszpańskiej Baskonii, czyli ojczyzny obecnego szkoleniowca łodzian – Kibu Vicuny, to modelowy przykład filozofii jaką niegdyś chciał podążać klub z al. Unii. W Athleticu grają wyłącznie Baskowie, a władze klubu zapewniają, że prędzej spadną do okręgówki niż zaczną sprowadzać zawodników spoza regionu.

Piłkarzom z Bilbao spadek nie grozi, bo w tabeli hiszpańskiej ekstraklasy są na 9. miejscu. Athletic to klub założyciel La Liga, w której jest nieprzerwanie od 1929 roku. Zawsze grali w nim świetni piłkarze na przykład Aritz Aduriz, Iniaki Williams, Anderowie Herrera i Iturraspe.

Reklama

Krzysztof Przytuła jeszcze niedawno mówił – Cel pozostaje bez zmian, budowa silnego klubu, opartego na tożsamości z łódzkim środowiskiem piłkarskim. – szkoda, że Vicuna i jego nie zabrał do Bilbao. Być może tak potężny przykład jak Athletic przekonałby go, że kadry nie trzeba budować na Hiszpanach, Duńczykach i Brazylijczykach.

Vicuna zabrał za to swoich asystentów Marcina Pogorzałę i Pawła Drechslera. – Postanowiliśmy wykorzystać okres przedświąteczny i zdobyć nowe doświadczenie, które na pewno wykorzystamy w naszej pracy. – powiedział Dreschler.

Podczas wizyty Pogorzała, Dreschler, Vicuna, Jacek Janowski i Michał Lewandowski obserwowali zajęcia pierwszej drużyny Athelticu prowadzonej przez słynnego trenera Marcelino. Wizytę zakończą w sobotę po meczu Primera División, w którym Athletic Bilbao zmierzy się na stadionie San Mamés z Sevillą.

Reklama

fot: ŁKS

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz

Reklama