ŁKS zmarnował szansę na pozycję lidera

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

ŁKS zmarnował szansę na pozycję lidera - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożna- Przygotowujemy się w ten sam sposób co do każdego meczu. W środę mieliśmy kilka zmian w składzie. Wszyscy zawodnicy, których mamy w kadrze są potrzebni. To dopiero szósta kolejka, może pojawić się zmęczenie pod koniec meczu, ale nie mam obaw – powiedział przed meczem Kazimierz Moskal, trener ŁKS-u.

- Przygotowujemy się w ten sam sposób co do każdego meczu. W środę mieliśmy kilka zmian w składzie. Wszyscy zawodnicy, których mamy w kadrze są potrzebni. To dopiero szósta kolejka, może pojawić się zmęczenie pod koniec meczu, ale nie mam obaw – powiedział przed meczem Kazimierz Moskal, trener ŁKS-u.

Szkoleniowiec dokonał tylko jednej zmiany. Spotkania z beniaminkiem Fortuna 1. Ligi nie rozpoczął Kelechukwu. Zamiast niego zagrał Bartosz Biel, który dał niezłą zmianę w meczu z Puszczą. Dla ełkaesiaków był to mecz niezwykle ważny. Trzy punkty pozwalały im przeskoczyć w tabeli liderującą Wisłę Kraków.

Nerwowa pierwsza połowa

Łatwo nie było. Chociaż ełkaesiacy już po pięciu minutach egzekwowali rzut wolny pośredni w polu karnym rywala, to Pirulo podał za mocno do Kamila Dankowskiego, który zdołał uderzyć, ale nieczysto. To niestety tyle z pozytywów w pierwszej połowie.

Po kwadransie łodzianie oddali inicjatywę Stali. Rzeszowianie próbowali gry dośrodkowaniami, ale żaden z nich nie był w stanie zamknąć akcji. Dopiero akcja Kłosa i Olejarki z 32. minuty sprawiła, że piłka znalazła się w bramce strzeżonej przez Dawida Arndta. Na szczęście wcześniej zawodnik Stali był na spalonym.

Obrona zespołu z Rzeszowa nie grała najlepiej, ale ŁKS-owi brakowało pewności siebie. Michał Trąbka mógł wykorzystać błąd defensywny gospodarzy. Udało mu się przejąć piłkę i mógł wychodzić sam na sam, ale nie zdołał opanować futbolówki.

Chociaż brakowało mu pewności siebie z poprzednich meczów, to Arndt był najlepszym zawodnikiem ŁKS-u w pierwszej połowie. Naprawiał błędy obrony, parował i łapał trudne piłki. Najważniejszą interwencję wykonał po strzale Olejarki z bliskiej odległości. Młodemu bramkarzowi udało się sparować piłkę nad poprzeczką.

Chwilę później Stal mogła mieć rzut karny, bo według niej jeden z piłkarzy ŁKS-u zagrał ręką. Po analizie VAR nie podyktowano "jedenastki".

Kelechukwu najlpeszy ale to nie wystarczyło

Druga połowa zaczęła się dla ŁKS-u tragicznie. Z pozoru niegroźna kontra Stali zakończyła się samobójczym golem Bartosza Szeligi. Piłkarz z Rzeszowa dośrodkowywał piłkę w pole karne, środkowi obrońcy zespołu z Łodzi byli źle ustawieni i nie wiedzieć czemu, Szeliga zdecydował się wybijać futbolówkę na rzut rożny. Zamiast tego, piłka odbiła mu się od nogi i mimo interwencji Arndta wpadła do bramki.

Jakby tego było mało ŁKS stracił Mateusza Kowalczyka. Młodzieżowiec, który w poprzednich meczach robił furorę został brutalnie sfaulowany przez Bartłomieja Poczobuta i nie był w stanie kontynuować gry.

Na boisku pojawili się Kelechukwu i Dawid Kort. Skrzydłowy już przy pierwszym kontakcie z piłką przeprowadził groźną akcję w ofensywie. Niestety wcześniej był na spalonym. Chwilę później groźnie uderzył zza pola karnego, ale trafił w poprzeczkę.

Niestety, chociaż Stal pozwalała ŁKS-owi na coraz więcej, trener tym razem chyba nie trafił ze zmianami. Nelson Balongo miał jedną dogodną sytuację, ale uderzył za lekko. Władysław Ochrończuk i Dawid Kort nie wnieśli dodatkowej kreatywności w grę ełkaesiaków. Najlepszy na boisku był Kelechukwu, ale to i tak było za mało.

ŁKS przegrał z beniaminkiem Fortuna 1. Ligi. Szkoda, bo szansa na objęcie prowadzenia w tabeli była doskonała. Z drugiej strony, należy pamiętać, że wszyscy w łódzkim klubie studzą emocje i przypominają, że przed łodzianami wiele pracy.

Stal Rzeszów - ŁKS 1:0 (0:0)

1:0 Szeliga, gol samobójczy 47.

Stal Rzeszów: Pęksa – Kłos (72. Piątek), Poczobut, Prokić (72. Michalik), Marczuk, Małecki, Wrona, Góra, Głowacki, Wolski, Olejarka (82. Sadlocha)

ŁKS: Arndt – Dankowski, Dąbrowski, Monsalve, Szeliga – Kuźma (65. Ochrończuk), Trąbka (81. Moreno), Kowalczyk (55. Kort)– Pirulo, Biel (55. Kelechukwu)– Janczukowicz (65. Balongo)

żółte kartki:. Poczobut, Kłos, Małecki, Peksa - Kowalczyk, Monsalve

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo