
Łukasz Piszczek udzielił wywiadu redakcji TVP Sport. Jednym z wątków rozmowy była znajomość byłego reprezentanta Polski z właścicielem Widzewa, Robertem Dobrzyckim.
Łukasz Piszczek od kilku tygodni jest trenerem GKS-u Tychy. Jego początek na poziomie centralnym nie wypadł zbyt pozytywnie, bowiem tyszanie najpierw przegrali 1:2 ze Stalą Rzeszów, a następnie dostali tęgie lanie od Miedzi Legnica 1:6.
Co ciekawe, przed objęciem tyskiej ekipy pojawiało się wiele spekulacji dotyczących pracy Piszczka w różnych klubach – nawet tych ekstraklasy. Plotki dotyczyły m.in. jego współpracy z Widzewem ze względu na powiązania z Robertem Dobrzyckim. Widzew to bowiem nie jedyny klub wspierany przez Dobrzyckiego i jego firmę. Panattoni jest sponsorem strategicznym (i tytularnym) KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój, rodzimym klubem Piszczka, w którym były piłkarz m.in. Borussii Dortmund do niedawna pracował.
Sam zainteresowany przyznał, że jest w kontakcie z właścicielem Widzewa Łódź.
– Z racji tego, że znamy się z Robertem Dobrzyckim i wspiera on projekt w Goczałkowicach, to bardzo mocno trzymam kciuki, żeby powiodło mu się w Widzewie. To człowiek, któremu leży na sercu dobro klubu, któremu zawsze kibicował. Rozmawiamy o tym, jak może potoczyć się moja kariera trenerska i jeśli będzie szansa pracować w Łodzi, to wcale tego nie wykluczam. Na razie nie jest to jednak odpowiedni moment – przyznał były reprezentant Polski w rozmowie na antenie TVP Sport.