Marek Dziuba o ŁKS-ie: Tej drużynie brakuje cwaniactwa
Opublikowano:
Autor: Piotr Grymm

Celem ŁKS-u Łódź jest awans do PKO Ekstraklasy. Na ten moment łodzianie zajmują miejsce poniżej oczekiwań kibiców. O sytuacji w Łódzkim Klubie Sportowym porozmawialiśmy z trenerem, który jako ostatni zdobył z biało-czerwono-białymi mistrzostw Polski. Mowa oczywiście o Marku Dziubie.
ŁKS i problem z grą na wyjazdach
ŁKS Łódź przerwał ostatnią serię meczów bez zwycięstwa, która trwała od 15 sierpnia. Przed październikową przerwą na mecze repreGKS Tychy i zapewnili sobie większy komfort pracy przez kolejne dwa tygodnie.
- Taki bilans wyjazdowy nie przystoi drużynie, która walczy o awans do ekstraklasy. Takim sposobem grania można zająć tylko miejsce w środku tabeli - stwierdził Marek Dziuba, który nie patrzy tak optymistycznie na mecz z GKS-em - Spotkały się dwa zespoły z problemami. GKS Tychy również miał sytuacje, w których Bobek znakomicie bronił, więc wynik mógł być inny. Dobrze, że tak się nie stało i to ŁKS wygrał - ostrożnie wypowiadał się mistrz Polski z ŁKS-em na temat ostatniego zwycięstwa biało-czerwono-białych.
ŁKS Łódź w meczach na swoim stadionie ma na razie bardzo dobry bilans, bo w sześciu domowych spotkaniach zdobył aż 14 punktów. Więcej ma tylko Wisła Kraków (16 w sześciu grach). Legenda łódzkiego klubu nie jest jednak w pełni zadowolona z występów na Stadionie Króla.
- Oprócz meczu z GKS-em Tychy, byłem na wszystkich spotkaniach, które ŁKS rozgrywał u siebie. Zdobywają u siebie punkty, to prawda, ale sama gra nie zawsze wygląda dobrze. Można podać za przykład mecz z Polonią Warszawa. Tam trzeba było gonić wynik, bo po 20 minutach ŁKS przegrywał 0:2, a mimo to mogli zgarnąć trzy punkty. Takie mecze trzeba wygrywać. Jak dostaje się szansę od Boga, to trzeba ją wykorzystać. Dostajesz rzut karny w doliczonym czasie gry, zamykasz oczy i strzelasz. Myślę, że gdyby drugi raz Fabian Piasecki był w takiej sytuacji, to nie próbowałby "Panenki" - mówił Marek Dziuba - Spotkanie ze Zniczem Pruszków także nie wyglądało najlepiej. Mogę tutaj nawet przytoczyć mecz z Polonią Bytom. Gdyby ktoś mi po pierwszej połowie tamtego starcia powiedział, że ŁKS wygra 5:0, to bym w to nie uwierzył i zapytałbym czy ta osoba, która to mówi, zwariowała - dodał.
Zainteresował Cię ten tekst?
Zaloguj się i czytaj dalej
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE