Piłkarz Widzewa skomentował ostatnie wydarzenia w klubie.
Mateusz Możdżeń odpowiadał w czwartek na pytania dziennikarzy. Pytany był oczywiście o zwolnienie trenera Enkeleida Dobiego. – Na pewno to, co prezentujemy na boisku, ma wpływ na podejmowane przez zarząd decyzje. Zwolnienie trenera jest zawsze przykre – przede wszystkim dla szkoleniowca. Po części czujemy się odpowiedzialni za to, co wydarzyło się w ostatnich dniach, ale prawda zawsze leży po środku. Każdy z nas zareagował na to inaczej. W szatni jest ponad 20 osób, czyli ponad 20 różnych charakterów. Jeden zawodnik grał, drugi nie grał, trzeci wchodził z ławki, więc każdy robi pewne podsumowanie. Oczywiście wszystkiego nie powie się głośno, bo najzwyczajniej w świecie nie wypada. Nawet jeśli są jakieś pretensje czy nieporozumienia, to takie sprawy załatwia się w cztery oczy – powiedział.
W sobotę Widzew już z trenerem Marcinem Broniszewskim u steru zagra z Sandecją Nowy Sącz, która radzi sobie ostatnio świetnie. – Wydaje mi się, że w naszych polskich ligach centralnych trudno mówić o faworycie w meczu. Sandecja ma za sobą długą serię meczów bez porażki, ale wielokrotnie przerabiałem już kwestię bycia faworytem, gonienia szóstki, wskakiwania do ósemki i różnych innych sytuacji, po których okazywało się, że jeśli jakiś zespół jest mocno “pompowany” przed meczem, to później całe spotkanie po prostu nie wychodzi. To, w jakiej formie jest Sandecja, widać w tabeli, w punktach, które zdobyła i w tym, że zbliżyła się do pierwszej szóstki – powiedział 30-latek.