Reklama
Reklama

Muzyczny ŁKS, czyli komu w duszy gra przeplatanka

Czas 8 min czytania
Muzyczny ŁKS, czyli komu w duszy gra przeplatanka

O.S.T.R. na stadionie ŁKS-u w czerwcu 2019 roku, fot. ŁKS Łódź

Od kompozytora, który grał w jednej drużynie z Markiem Dziubą, przez koncert żony prezesa przed derbami Łodzi, aż po piosenkę, w której zaśpiewali m.in. Marek Chojnacki i Artur Partyka – przy okazji zbliżającego się koncertu Margaret, który uświetni otwarcie Stadionu Miejskiego im. Władysława Króla przyglądamy się historii powiązań ełkaesiackiego środowiska z muzyką.

Najsłynniejszy bodaj koncert w dziejach obiektu przy al. Unii odbył się 7 sierpnia 1971 roku, przed ligowym meczem z Wisłą Kraków. Jego okoliczności były wyjątkowe – wydarzenie zorganizowano z okazji rozpoczęcia sezonu, w którym ełkaesiacy po trzech latach przerwy wrócili do piłkarskiej elity. Na stadionie przy al. Unii odbył się wówczas nietypowy muzyczny pojedynek. Naprzeciwko siebie stanęły w nim: żeńska grupa wokalna Pro Contra wspierana przez Krzysztofa Cwynara, wokalistę związanego z Łodzią oraz Trubadurzy, zespół złożony ze zdeklarowanych futbolowych kibiców. Oprócz nich na estradzie pojawili się też m.in. Janusz Pniewski, Halina Żytkowiak i śpiewaczka operowa, Łucja Wierzbińska. Muzyce przysłuchiwało się wówczas aż 35 000 fanów „Rycerzy Wiosny”, a po zakończeniu koncertu ŁKS pokonał Wisłę 3:0 (dwie bramki Jerzego Sadka, jedna Grzegorza Ostalczyka).

Reklama
7 sierpnia 1971 roku, koncert przed meczem ŁKS-Wisła Kraków. Grają Trubadurzy (za zestawem perkusyjnym Marian Lichtman, pierwszy od prawej Krzysztof Krawczyk), fot. lkslodz.pl / Archiwa Jacka Bogusiaka i Trubadurów
7 sierpnia 1971 roku, koncert przed meczem ŁKS-Wisła Kraków. Grają Trubadurzy, z prawej Krzysztof Krawczyk, fot. lkslodz.pl / Archiwa Jacka Bogusiaka i Trubadurów
7 sierpnia 1971 roku, koncert przed meczem ŁKS-Wisła Kraków. Na scenie zespół Pro Contra i Krzysztof Cwynar fot. lkslodz.pl / Archiwa Jacka Bogusiaka i Trubadurów

Na wydarzenie muzyczne o podobnej skali tereny przy al. Unii czekać musiały niemal… pół wieku, do otwarcia pierwszej trybuny nowego stadionu (nie bierzemy pod uwagę koncertów organizowanych w Atlas Arenie – w przeciwnym razie musielibyśmy uznać, że na ŁKS-ie wystąpili m.in. Eric Clapton, Sting, Roger Waters czy Depeche Mode). Świeżo ukończony obiekt miał stać się domem nowego festiwalu muzycznego – Łódź Top Festival. Pomysłodawcą i organizatorem wydarzenia był Piotr Klatt, menedżer i dziennikarz muzyczny, a także lider zespołu Róże Europy, który postawił sobie za cel zgromadzenie podczas jednej imprezy największych gwiazd polskiej sceny. Wydarzenie było transmitowane na żywo przez Polsat. Festiwal planowany pierwotnie jako wydarzenie coroczne nie przyciągał jednak zbyt wielu widzów, nie rozwinął się po myśli organizatorów i zniknął z muzycznej mapy miasta po zaledwie dwóch edycjach. Pierwsza poświęcona była polskiemu rockowi lat osiemdziesiątych (wystąpili m.in. Lombard, Oddział Zamknięty, Kobranocka, Urszula czy Ira), a druga – rodzimej scenie popowej (Edyta Górniak, Kasia Kowalska, De Mono, Wilki, Natalia Kukulska czy Elektryczne Gitary).

Migawki z pierwszej edycji Top Łódź Festiwalu:

Reklama
Scena Top Łódź Festiwalu stanęła w miejscu obecnej trybuny północnej, fot. Materiały promocyjne

Niebanalnym pomysłem na koncert zasłynął też dawny prezes klubu z al. Unii, Andrzej Voigt (ostatnio było o nim głośno, gdy w lutym 2020 roku ogłosił chęć startu w wyborach prezydenckich). Voigt uznał ponoć, że zaplanowane na kwiecień 2012 roku derby Łodzi są świetną okazją do wypromowania… swojej żony, która w 2010 roku wydała debiutancką (i jak się okazało – jedyną) płytę zatytułowaną „Dreams Come True”. Jak donosił portal sport.pl, Anna Voigt miała dać koncert przed rozpoczęciem spotkania, a w trakcie meczu sprzedawany miał być jej album. Pomysł jednak nie wypalił, kwietniowe derby piłkarskim koncertem bynajmniej nie były (ŁKS zremisował z Widzewem 1:1), a kilka miesięcy po tym spotkaniu Voigta nie było już w klubie.

Najbardziej popularna piosenka żony dawnego prezesa ŁKS-u, Anny Voigt, której autorką, jak chwaliła się sama wokalistka, była Nelly Furtado, jedna z największych wówczas gwiazd światowego popu:

Reklama

Muzyczni kibice

Wśród kibiców ŁKS-u nie brakuje muzycznych gwiazd. Jednym z najbardziej znanych muzyków-kibiców jest O.S.T.R.. Pochodzący z Bałut raper słynie z tego, że w swoich utworach nawiązuje często do rodzinnego miasta (statystycy z facebookowego profilu „Obliczenia i analizy w rapie” podsumowali ostatnio, że we wszystkich swoich piosenkach użył słowa „Łódź” 148 razy, skrótu „ŁDZ” 56 razy, a wyrazu „Bałuty” – aż 149 razy) i otwarcie mówi o swoim przywiązaniu do biało-czerwono-białych barw. – Człowieku! Cieszę się niebywale! Po siedmiu latach znów jesteśmy w elicie. Mówię: „my”, bo wypowiadam się w imieniu wszystkich przyjaciół-kibiców tego klubu – mówił w maju 2019 roku w wywiadzie udzielonemu Pawłowi Kapuście z Magazynu WP. -Jestem kibicem ŁKS-u i się z tym nie kryję. Mam też mnóstwo znajomych, którzy są za Widzewem, i w końcu mogę im trochę podokuczać. To są całe sms-owe wojny między nami! – cieszył się.

Reklama
O.S.T.R. na stadionie ŁKS-u, czerwiec 2019 r., fot. ŁKS Łódź

Całkiem niedawno kibice ŁKS-u mogli zresztą zobaczyć O.S.T.R.-a… biegającego po murawie stadionu przy al. Unii z przeplatanką na piersi. W czerwcu 2019 roku muzyk wystąpił w charytatywnym meczu organizowanym pod hasłem „#RazemDlaKuby”. Zagrał wówczas w drużynie gwiazd ŁKS-u boku m.in. Tomasza Salskiego, Marka Chojnackiego, Witolda Bendkowskiego Marka Saganowskiego czy Marcina Gortata.

O.S.T.R. obok Marka Saganowskiego – ławka rezerwowych podczas meczu charytatywnego „#RazemDlaKuby”, czerwiec 2019 r., fot. ŁKS Łódź
O.S.T.R. i Marcin Gortat podczas meczu charytatywnego „#RazemDlaKuby”, czerwiec 2019 r., fot. ŁKS Łódź

Nietypowy jest przypadek wspomnianych już Trubadurów, których łączy przywiązanie do piłki, ale dzielą… klubowe sympatie – Sławomir Kowalewski od lat wspiera Widzew, a Marian Lichtman jest znanym kibicem ŁKS-u. Ten drugi w 2018 roku opowiadał na łamach „Gazety Wyborczej” o tym, jak doszło do tego, że zaczął kibicować drużynie z al. Unii. – Dostałem ten klub w genach. Można powiedzieć, że zostałem wychowany w duchu ŁKS. Na pierwszy mecz zabrał mnie ojciec, gdy miałem kilka lat. ŁKS to wyjątkowy klub, cegiełkę w jego powstanie włożyli i Polacy, i Żydzi. Łączy tradycje Polski przed- i powojennej – powiedział w rozmowie z Bartłomiejem Derdzikowskim. Po której stronie wewnątrzłódzkiego piłkarskiego konfliktu opowiadał się najsłynniejszy z Trubadurów, Krzysztof Krawczyk? Na to pytanie jego dawni koledzy z zespołu odpowiedzieć nie potrafili.

Marian Lichtman w 2018 r. podczas koncertu w radiowej Czwórce, fot. Bartosz Bajerski / CC BY-SA 4.0

Z ŁKS-em kojarzony jest też często Michał Wiśniewski. Po tym, jak w 1998 roku klub z al. Unii zdobył drugie mistrzostwo Polski frontman Ich Troje nagrał wiązankę ełkaesiackich przyśpiewek zaaranżowanych w stylu charakterystycznym dla jego muzyki z tamtych lat (stadionowe szlagiery połączył zresztą… z jednym ze swoich największych przebojów, „A wszystko to, bo ciebie kocham”). Widywano go na stadionie przy al. Unii, a w 2008 roku poprowadził prezentację piłkarzy ŁKS-u. W efekcie można było spotkać się z przekonaniem, że Wiśniewski sympatyzuje z klubem z al. Unii (taki stan rzeczy zdaje się zresztą sugerować m.in. książka wydana z okazji 100-lecia ŁKS-u, w której odnajdziemy zdjęcie muzyka w koszulce „Rycerzy Wiosny” i w biało-czerwono-białym szaliku). Prawda jest jednak inna i dużo bardziej złożona, o czym sam Wiśniewski napisał zresztą kiedyś na swoim blogu. „Nie zrozumiem nigdy wojny kibiców. To, że jestem łodzianinem wszystkim wiadomo. To, że jestem jedynym od lat widzewiakiem wychowującym się na terenach ŁKS-u – to też wszyscy wiedzą! […] Jestem za Łodzią, za moim miastem!” – czytamy we wpisie zamieszczonym w 2008 roku.

Reklama

Wiązanka ełkaesiackich przyśpiewek w wykonaniu Michała Wiśniewskiego:

ŁKS ma swoich kibicowskich przedstawicieli także na łódzkiej scenie rockowej. Aktywnym kibicem klubu z al. Unii jest Jakub Koźba, wokalista Power of Trinity – jednego z najbardziej popularnych zespołów pochodzących z naszego miasta, który zasłynął takimi piosenkami jak „Chodź ze mną” czy „Telefon”. -Wychowałem się na Retkini, więc miałem bardzo blisko na stadion. Oprócz tego grałem też w koszykówkę i przez krótką chwilę moje losy związały się z ŁKS-em. Od małego dziecka ten stadion i cały klub to był dla mnie wielki świat. Jako małolat przechodziłem przez siatkę, podglądałem mecze. Chodziliśmy na koszykówkę, na koszykówkę kobiet, podziwialiśmy treningi Artura Partyki. Wiele meczów, jak choćby słynne starcie z Manchesterem United pozostaną w mojej pamięci już na zawsze – wspominał niedawno w cyklu „Znani Ełkaesiacy” na antenie ŁKS TV.

Jakub Koźba i rzecznik prasowy ŁKS-u, Bartosz Król podczas rozmowy nagrywanej dla ŁKS TV, fot. ŁKS Łódź

Sportową przygodę przeżył w młodości również Andrzej „Żuk” Żukiewicz z zespołu The Bootels, który w drużynie juniorskiej ŁKS-u grał razem z… Markiem Dziubą. -Do dziś pamiętam jak po jednym z meczów trener Lachowicz wskazał Marka w szatni i powiedział do nas, żebyśmy zapamiętali nazwisko Dziuba i tego chłopaka, bo „on kiedyś zagra w reprezentacji Polski„. Mieliśmy wtedy po 14 lat… Szacunek dla pana Lachowicza, że potrafił tak pokierować Markiem, iż spełniła się ta przepowiednia – wspominał w wywiadzie ze stroną lkslodz.pl.

Reklama
Andrzej „Żuk” Żukiewicz na stadionie przy al. Unii, fot. ŁKS Łódź

Ełkaesiackie piosenki

Lista muzycznych utworów nawiązujących do ŁKS-u jest naprawdę długa. Prawdopodobnie pierwszym spośród nich jest „ŁKS to drużyna nasza jest” – pogodna piosenka we wczesnobeatlesowskim stylu wykonywana przez Trubadurów. Zespół zagrał ją m.in. podczas wspomnianego już koncertu na stadionie przy al. Unii, podczas którego wraz z muzykami zespołu śpiewało kilkadziesiąt tysięcy kibiców. Jest to kompozycja tym bardziej warta odnotowania, że mowa o pionierskim okresie rozwoju piosenki piłkarskiej w Polsce, w którym opiewanie futbolu w tej formie nie było zbyt popularne (dla porównania: do nielicznych „piłkarskich” utworów z tego okresu zalicza się też m.in. „Górą Górnik” z tekstem Wojciecha Młynarskiego i muzyką Andrzeja Zielińskiego wykonywany przez Skaldów – film poniżej).

Ełkaesiacką piosenkę odnajdziemy także w dyskografii O.S.T.R.-a. Utwór „ŁKS” to przykład o tyle ciekawy, że pochodzi z bardzo wczesnego etapu kariery bałuckiego rapera. Utwór nie został wydany w oficjalnym obiegu. Jego produkcja jest bardzo siermiężna, a słaba jakość nagrania nie pozwala na zrozumienie wszystkich słów. Całości dopełnia głos młodego O.S.T.R.-a, po którym wyraźnie słychać, że dopiero uczy się raperskiego rzemiosła. W tekście muzyk wspomina m.in. o Mirosławie Trzeciaku i o ełkaesiackiej drużynie, która wywalczyła mistrzostwo Polski.

Powstanie kolejnych utworów opiewających ŁKS łączyło się zazwyczaj z ważnymi momentami w historii drużyny z al. Unii. Wśród nich znalazły się m.in. wspomniane już nagranie Michała Wiśniewskiego z 1998 roku, ale też piosenka „Nasza eŁKSa”, którą z okazji stulecia klubu nagrał jego znany kibic-muzyk, Jacek Bieleński. Największa w ostatnich latach fala ełkaesiackich utworów związana była z konkursem ogłoszonym przez klub w 2015 roku, przy okazji otwarcia pierwszej trybuny nowego stadionu. Swoje propozycje nadesłali wówczas m.in. Bieleński („Życiem jest ŁKS”), Lichtman („Mów co sobie chcesz, a ja kocham ŁKS!”) oraz zespół The Bootels, który na co dzień łączy autorskie kompozycje z piosenkami sławnej Czwórki z Liverpoolu („Zawsze był i jest ŁKS”).

Reklama
Lipiec 2018 r. Andrzej „Żuk” Żukiewicz wśród wyróżnionych za zasługi dla klubu z al. Unii (górny rząd, trzeci z prawej). W tym gronie znalazło się jeszcze dwóch innych muzyków – Jacek Bieleński i Marian Lichtman, fot. ŁKS Łódź

Zespół dowodzony przez Andrzeja „Żuka” Żukiewicza w 2018 roku zarejestrował także piosenkę „Rodowici-ŁKS”, w nagraniu której udział wzięli m.in. Marek Chojnacki, Marek Saganowski, Artur Partyka, Katarzyna Sielicka, Maksymilian Rozwandowicz czy młodzi piłkarze ełkaesiackiej akademii. Jubileuszowy utwór The Bootels już od pięciu lat towarzyszy piłkarzom wychodzącym na murawę obiektu przy al. Unii. Podobnie będzie zapewne także i w piątek 22 kwietnia. Tym razem po raz pierwszy wraz z Żukiewiczem zaśpiewa jednak nie pięć, a niemal dwadzieścia tysięcy gardeł.

Pamiątkowe zdjęcie wykonane po sesji nagraniowej do piosenki „Rodowici – ŁKS” w Studiu Koncertowym Radia Łódź im. Henryka Debicha, fot. ŁKS Łódź

***

Pisząc artykuł, korzystałem z książki:

Reklama
  • 100 lat ŁKS. Dzieje klubu 1908-2008, red. Mariusz Goss, Wojciech Filipiak, Bożena Lidia Szmel, wyd. GiA, Katowice, 2008

oraz artykułów prasowych, m.in:

  • „Ile nawiązań do Łodzi pojawiło się w dyskografii O.S.T.R.-a?”, FB @lodzpolska, post z 9 kwietnia 2021 roku, 11:01

Piłka nożna

Andrzej ŻukiewiczJacek BieleńskiŁKS ŁódźMarian LichtmanMuzykaO.S.T.R.stadion imienia Władysława KrólaTrubadurzy

Komentowanie zablokowane

Reklama