Reklama
Reklama

Niechciani w Widzewie bez szans na powrót

Czas 2 min czytania
Niechciani w Widzewie bez szans na powrót

LODZ. 24.10.2021 PILKA NOZNA. FORTUNA I LIGA WIDZEW LODZ - LKS LODZ N/Z PATRYK MUCHA, MIKKEL RYGAARD FOT. MARIAN ZUBRZYCKI/

Piłkarze przesunięci z pierwszej drużyny do rezerw Widzewa, nie wrócą do niej bez względu na okoliczności.

Reklama

Chodzi o Filipa Bechta, Michała Grudniewskiego, Patryka Muchę, Abdula Aziza Tetteha i Pawła Tomczyka. Po zakończeniu pierwszego etapu rozgrywek Widzew poinformował, że ci gracze mogą szukać sobie nowych klubów. Wszyscy mają jednak ważne kontrakty – czterech do końca sezonu, a Grudniewski jeszcze przez półtora roku, więc nie można tak po prostu im podziękować. Cała piątka została jednak przesunięta do rezerw, które przygotowują się do wznowienia rozgrywek w 4. lidze.

Z tej piątki do Łodzi wciąż nie dotarł tylko Ghańczyk, który ma problemy z wizą i pewnie szybko nie przyleci. Pozostali muszą trenować, a ich menedżerowie szukają im nowych klubów. Jeśli nie znajdą, to ci zawodnicy spędzą wiosną w rezerwach.

Reklama

Trener Widzewa: To przemyślane decyzje

Kibice zastanawiają się, czy w przypadku pozostania w Widzewie, będą jeszcze mieli szansę wrócić do pierwszego zespołu. W pandemii możliwe jest zakażenie licznej grupy piłkarzy, dojść mogą kontuzje. Wtedy pomoc „niechcianych” mogłaby się przydać. Trener Janusz Niedźwiedź rozwiał jednak te rozważania. – Decyzje w ich sprawie podejmowaliśmy zaraz po rundzie. Były przemyślane i przeanalizowane przez sztab. Po to wystawialiśmy ich na listę transferową, by mieli możliwość kontynuacji swoich karier w innych klubach. Wierzymy, że są na tyle dobrzy, że będą na rynku łakomym kąskiem. Tym bardziej, że zimą jest trudniej pozyskać dobrych piłkarzy. To są solidni i jeszcze młodzi piłkarze. Powinni grać regularnie, by się rozwijać. W Widzewie zaliczyli mało minut. Szkoda, by dalej byli tutaj dla samego bycia, a nie dla grania – tłumaczy.

Nie brakuje głosów, że szanse mogliby dostać jeszcze Grudniewski i Mucha, bo to rzeczywiście solidni gracze i mogliby się przydać. – Mamy czterech stoperów, a piąty dojdzie. Ma kto rywalizować. Podobnie jest w pomocy – zauważa Niedźwiedź. Wcześniej trener mówił, że kadra jest na tyle liczna i mocna, że wiosną nie trzeba będzie korzystać z odsuniętych graczy.

Reklama

Nie ma więc drogi powrotu dla piłkarzy odsuniętych od pierwszego zespołu.

Reklama

Piłka nożna

Janusz NiedźwiedźWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama