Siatkarze PGE GiEK Skry Bełchatów mają przed sobą mecz rewanżowy w ćwierćfinale play-offów PlusLigi. W pierwszym spotkaniu przegrali z PGE Projektem Warszawa. Jak będzie w Hali Energia przed własną publicznością?
Przed nami rewanżowe starcie PGE GiEK SKry Bełchatów z PGE Projektem Warszawa. W pierwszym spotkaniu było mnóstwo emocji, wbrew temu, co pokazuje wynik. Warszawiacy wygrali 3:0, ale w każdym secie Skra była bardzo blisko i walczyła do samego końca. Trochę więcej szczęścia i to bełchatowianie mogli triumfować w stolicy. Tak się jednak nie stało i teraz podopieczni Gheorghe Cretu nie mają już marginesu błędu.
CZYTAJ TAKŻE: Znamy szeroką kadrę na Ligę Narodów. Nikola Grbić zaskoczył
W Hali Energia dojdzie do starcia, które jest dla PGE GiEK Skry być, albo nie być w tym sezonie. Bełchatowianie po dwóch sezonach absencji znów grają w ćwierćfinale mistrzostw Polski. Trafili oczywiście na bardzo silnego rywala, ale w pierwszym spotkaniu pokazali, że są w stanie grać z nimi jak równy z równym.
– Nie mamy nic do stracenia. Wynik 3:0 dla Projektu nie odzwierciedlał przebiegu tego meczu. Oczywiście Projekt w końcówkach setów wykorzystał swoje szanse, więc wygrali zasłużenie. Teraz gramy przed własnymi kibicami, którzy mam nadzieję, że wypełnią ją po brzegi – mówił przed tym meczem Rafał Buszek.
Zawodnicy Skry liczą na swoich kibiców, a kibice na swoich zawodników. Czy Skrze uda się zrewanżować Projektowi? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że czeka nas pasjonujące spotkanie.
CZYTAJ TAKŻE: Mateusz Nowak o powołaniu do reprezentacji Polski: To fantastyczne uczucie