Widzew Łódź pułapką dla młodych piłkarzy. Czy Vuko to zmieni? [KOMENTARZ]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Widzew Łódź pułapką dla młodych piłkarzy. Czy Vuko to zmieni? [KOMENTARZ] - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaOd kilku dni zamierzałem napisać komentarz dotyczący tego, że młodzi piłkarze nie mają po co dołączać do Akademii Widzewa, skoro szansa na występy w ekstraklasie jest poza ich zasięgiem. Ale to może się zmienić.
reklama

Młodzi piłkarze w kadrze Widzewa

Zacznijmy od tego, że Widzew to ogromna marka, która rozbudza emocje i marzenia młodych piłkarzy. Niestety, w poprzednim sezonie żaden z wychowanków Widzewa  nie zaistniał w pierwszej drużynie. Rozumiem, że proces szkolenia zawodników wymaga czasu i łódzki klub jest jeszcze lata świetlne za czołowymi akademiami w Polsce, ale mimo wszystko wypadałoby, żeby jakikolwiek młody zawodnik dostał chociaż kilka meczów w ekstraklasie i stał się przykładem na to, że przejście z Akademii do pierwszej drużyny jest możliwe. Szczególnie, że już wydawało się, że na pierwsze talenty nie trzeba będzie już długo czekać.

W Widzewie nie tak dawno szansę gry dostawali Filip Przybułek, Paweł Kwiatkowski czy Kamil Cybulski. Tak szybko jak się pojawili, tak szybko niestety zniknęli z radarów widzewskich kibiców. Pierwszy wylądował w rezerwach – raczej bez szans na zaistnienie w pierwszym zespole. Dwóch kolejnych zostało wypożyczonych, a w ich miejsce ściągnięto dużo droższych i bardziej doświadczonych piłkarzy. Najwięcej szans na grę dostał Cybulski, z którym nadal wiązane są spore nadzieje - szczególnie, że w pierwszej lidze nie przepadł, tylko był dość ważną postacią Stali Mielec. Pytanie tylko, czy 20-latek przekona do siebie Aleksandara Vukovicia.

reklama

Oprócz Cybulskiego, na zgrupowanie do Austrii polecieli inni młodzi piłkarze, dla których to pierwsze zetknięcie zespołem. Franciszek Golański, Jan Juśkiewicz i Kuba Nawrocki dostali szansę, by przez dwa tygodnie trenować w Bad Erlach i być częścią pierwszej drużyny.

Pytanie brzmi, czy cała czwórka znalazła się w kadrze na obóz ze względu na to, że trener i cały klub wiąże z nimi jakieś konkretne nadzieje, czy raczej z „braku laku”, czyli dotychczasowej niewielkiej liczby letnich transferów i będą się spełniać w roli zawodników treningowych...?

Czy Akademia Widzewa ma sens? To się okaże

Juśkiewicz i Nawrocki to zawodnicy, którzy wyróżniali się w poprzednim sezonie trzeciej ligi. Ten duet najbardziej zasłużył na sportowy awans do seniorskiej drużyny. Dobrze więc, że obaj dostali szansę w pierwszej drużynie. Pytanie brzmi – jak poważną?

reklama

Widzew niestety nie słynie z cierpliwego wprowadzania młodych piłkarzy i niewiele wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości miało się to zmienić. Gdyby było inaczej, jednym z głównych celów transferowych na lato nie byłoby sprowadzenie lewego obrońcy, bo na tej pozycji jest już przecież dwóch zawodników – Christopher Cheng i Jan Juśkiewicz. Jasny komunikat o wytężonych poszukiwaniach piłkarza na tę lewą defensywę nie pozostawia wątpliwości, że na obecną chwilę Juśkiewicz nie jest brany pod uwagę jako poważny kandydat do gry w Widzewie.

W ten sposób Widzew zamyka bardzo ważne drzwi. Po co piłkarskie talenty miałyby dołączać do drugiej drużyny, skoro przejście z "dwójki" do "jedynki" graniczy z cudem? Czy nie lepiej iść do Akademii Lecha, Pogoni Szczecin, Zagłębia Lubin, Jagiellonii Białystok czy pierwszoligowego ŁKS-u? 

reklama

Tak jak pisałem wyżej, są dwie możliwości:

  1. powołanie na zgrupowanie dla młodych zawodników z Akademii ma być tylko przykrywką i powodem, by takie osoby jak ja odczepiły się od pracy Akademii, która przecież zaczyna powoli dostarczać piłkarzy do pierwszej drużyny (patrz kadra na zgrupowanie w Bad Erlach!), ale jeśli chodzi o występy w meczach o stawkę to Juśkiewicz, Nawrocki i Cybulski mogą na razie tylko pomarzyć;
  2. młodzi piłkarze Widzewa zostali zabrani na zgrupowanie jako faktyczni zawodnicy pierwszej drużyny i będą się liczyć w walce o skład na mecze ligowe i pucharowe.

Niestety, moim zdaniem dużo bardziej prawdopodobna jest opcja nr 1. Nie zrozumcie mnie źle – nie oczekuję, by w Widzewie młodzi zawodnicy z Akademii byli traktowani wyjątkowo. Zależy mi jednak na tym, by dostawali szansę na rozwój przy bardziej doświadczonych graczach i nie byli z urzędu traktowani tylko jako dodatek. Szczególnie, że tego pierwiastka widzewskości po odejściu Bartłomieja Pawłowskiego w szatni łódzkiego klubu pozostała naprawdę śladowa ilość. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo