To, co przydarzyło się Rondiciowi w Widzewie było jak piękny sen. Trafił do niego przed sezonem 2023/2024 ze słowackiego Slovana Liberec. Rozegrał tam trzy i pół sezonu, gwiazdą ligi nie został. W ostatnich meczach Slovana był już rezerwowym. I tak samo było w Widzewie. Bośniacki napastnik wystąpił co prawda w 32 meczach, ale aż 22 razy wchodził na boisko z ławki. Był zmiennikiem Jordiego Sancheza, przydawał się drużynie. Strzelił też 5 goli. Jego umiejętności wysoko cenił trener Daniel Myśliwiec, który stawiał na wysoki pressing i z Rondicia zrobił pierwszego obrońcę, który biegał od obrońców do bramkarza. Czasem dawało to dobry skutek.
Gdy Jordi odszedł, klub miał wątpliwości, czy Bośniak może być jedynką w ataku i sprowadził Saida Hamulicia. To jednak Rondić grał u Myśliwca i to był dobry pomysł. 26-latek wystąpił w 18 meczach za każdym razem od początku. I zdobył 9 goli, co było najlepszym wynikiem w jego karierze. W Rondiciu "zakochał" się Marek Papszun, trener Rakowa Częstochowa, który potrzebował właśnie takiego piłkarza, wysokiego i wybieganego, który będzie na boisku zasuwał. I Rondić, kuszony dużo wyższymi zarobkami, medalikami spod Jasnej Góry, też chciał do Rakowa. Widzew jednak wiedział, że szykuje się coś lepszego. Tomasz Wichniarek, ówczesny dyrektor sportowy łódzkiego klubu, wytransferował piłkarza do FC Koeln, które walczyło o awans do Bundesligi. Kwota transferu 1,5 miliona euro była najwyższą w historii Widzewa.
Niektórzy kibice przecierali oczy ze zdumienia, że udało się tyle zarobić na Bośniaku, który do łódzkiego klubu trafił za darmo. W umowie były jeszcze bonusy, a nawet sparing z FC Koeln, które gra już w Bundeslidze.
Imad Rondić znów trafi pod skrzydła Daniela Myśliwca?
Jakiś wpływ miał na to także Rondić, chociaż trzeba przyznać, że znikomy. W drużynie z Kolonii wyraźnie odstawał. W pierwszym składzie zagrał tylko cztery razy. W sumie uzbierał dziewięć występów i strzelił jednego gola, chociaż trzeba przyznać, że był to raczej samobój, bo piłkę do bramki skierował rywal.
Dość szybko kibice i dziennikarze zaczęli krytykować piłkarza i władze FC Koeln, że sprowadziło tak słabego zawodnika i to za takie pieniądze. A kontrakt Rondić podpisał aż do 2029 roku! Dyrektor sportowy klubu i trener przyznali wkrótce, że nie widzą miejsca dla Rondicia w najwyższej klasie rozgrywkowej. I rzeczywiście nie zagrał w żadnym meczu.
W ostatnim dniu letniego okna Bośniaka przygarnął Papszun, który najwyraźniej się nie odkochał. Jesień w wykonaniu Rondicia była jednak fatalna. Dwanaście występów w lidze, cztery w Lidze Konferencji, dwa w STS Pucharze Polski - w sumie 18 meczów i ani jednego gola. Papszuna już w Rakowie nie ma, a nowy trener Łukasz Tomczyk nie widzi dla Rondicia miejsca w zespole. Drużyna z Częstochowy jest w Turcji na zgrupowaniu. Ale Bośniaka tam nie ma. Nie chcą więc piłkarza w Rakowie i nie chcą w FC Koeln. W grę wchodzi zapewne skrócenie wypożyczenia do klubu spod Jasnej Góry i kolejne wypożyczenie. Inaczej Rondić będzie musiał spędzić wiosnę w rezerwach Rakowa.
Nasuwa się tylko Piast Gliwice, gdzie pracuje Daniel Myśliwiec, jedyny trener, który potrafił wykorzystać walory i umiejętności Rondicia...
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.