Były napastnik Widzewa gwiazdą pierwszej ligi? "Wolę zarobić mniej i być szczęśliwym"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Były napastnik Widzewa gwiazdą pierwszej ligi? "Wolę zarobić mniej i być szczęśliwym" - Zdjęcie główne
Autor: uniaskierniewice.pl

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTrzy z rzędu tytuły króla strzelców na dwóch różnych poziomach ligowych muszą robić wrażenie. Ale ciąg na bramkę miał zawsze, a gole seryjnie zdobywał od lat. Dlatego trafił do Widzewa Łódź już na początku jego odbudowy.
reklama

Strzelać umiał wszędzie. Ale nie w Widzewie

Do ekipy czerwono-biało-czerwonych dołączył w sierpniu 2016 roku, czyli rok po reaktywacji, tuż po awansie do III ligi. Dekadę temu był obiecującym 22-latkiem, który w niższych ligach już sporo strzelał. To, że miał papiery na grę, potwierdzało już jego ówczesne CV. Wywodził się z Akademii Lecha Poznań, a ostatnio był piłkarzem rozpędającego się w drodze na szczyt Rakowa Częstochowa Marka Papszuna. Pobyt w Widzewie nie był jednak dla niego szczęśliwy. Spędził w klubie pół roku, nie zdobył żadnej bramki w rozgrywkach III ligi, ale też - trzeba to jasno powiedzieć - nie pasował do koncepcji trenera Marcina Płuski. - Trener tak wybrał, miał inną wizję. Nie grałem też na swojej pozycji. Czasami życie piłkarza polega na tym, że musi znaleźć swoje miejsce na ziemi - wspomina tamten czas w rozmowie z serwisem transfery.info 32-letni dziś Kamil Sabiłło.

reklama

Bamkostrzelny napastnik przez kolejne dziesięć lat po odejściu z Widzewa pracował na to, żeby zbudować swoją markę. Udało się, między innymi dlatego, że znalał klub, w którym poczuł się jak w domu. Okazała się nim Unia Skierniewice, w której pierwszy raz grał jeszcze zanim trafił do Łodzi. Do niej też, do czwartej wówczas ligi, odszedł z Widzewa i pomógł w awansie. Ale później ruszył w piłkarską Polskę i zanim zadomowił się w ekipie ze Skierniewic na dobre, próbował swoich sił jeszcze w pierwszoligowych Wigrach Suwałki i drugoligowym KKS-ie Kalisz.

Superstrzelec znalazł swój dom w Skierniewicach

Klubowa tułaczka zakonczyła się w lipcu 2021 roku kolejnym podwrotem do Unii. Wtedy też, póki co bardzo powoli, ale jednak, miał się już rozpoczynać marsz w górę w ligowej hierarchii. Przez cztery kolejne lata klub i piłkarz budowali swoją pozycję w trzeciej lidze. Skierniewiczanie kończyli ligę kolejno na jedenastym, siódmym, drugim, aż w końcu rok temu pierwszym miejscu, co dało upragniony awans na szczebel centralny. Sabiłło w tym czasie strzelił odpowiednio 22, 13, 26, i 24 gole. Dwa ostatnie wyniki dały oczywiście tytuł króla strzelców, w przypadku pierwszego zabrakło 2 trafień.

reklama

Ale Sabiłło i prowadzona przez Kamila Sochę Unia nie zamierzali się na drugiej lidze zatrzymywać. Beniaminek wziął rozgrywki szturmem, prowadził przez praktycznie cały sezon, a awans wywalczył jeszcze przed końcem zmagań ligowych. Sabille gra poziom wyżej nie robiła większej róznicy. Strzelił 20 goli i został... królem strzelców, a jakże. Z tym tytułem wkracza teraz na pierwszoligowe salony. Unia rok po roku będzie beniaminkiem, ale z taką armatą i trenerem czującymi miasto, klub i drużynę wcale nie stoi na straconej pozycji w walce o przyzwoite miejsce na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. Zwłaszcza że Sabiłło, ale też szkoleniowiec, który właśnie przedłużył kontrakt z klubem, nie zamierzają się nigdzie ruszać.

Co dalej z byłym napastnkiem Widzewa?

Doświadczony napastnik, mimo 32 lat na karku, budzi zainteresowanie na rynku, ale nie zaprząta sobie tym głowy. - Wracając do Skierniewic, wiedziałem, gdzie jest moje miejsce i jak widać, teraz udaje mi się to pokazywać na każdym kroku. Tak jak kiedyś powiedziałem, żadne pieniądze nie sprawią, że opuszczę to miasto i klub - wyjaśnia w rozmowie z Mateuszem Michałkiem. A zimą miał ciekawą ofertę do ligowego rywala, Sandecji Nowy Sącz.

reklama

- Tak. Sandecja jest bogatym klubem. Zszokowało nas to. Mam swoje lata i nie spodziewaliśmy się, że ktoś jeszcze będzie się mną interesował. Natomiast tak jak powiedziałem, w Unii czuję się najlepiej i żadne pieniądze nie zmienią tego, żebym stąd odszedł. Bo i prezesi zrobią wszystko, żebym został i ja zrobię wszystko, żeby tak było. Mam też niedaleko córkę, więc musiałbym zmienić całe swoje życie. Czasami można zarabiać trochę mniej, ale być bardziej szczęśliwym - podkreśla. Czy pierwsza liga z Unią będzie zwieńczeniem jego kariery, czy może jednak trampoliną do piłkarskiej elity?

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo