Serafin Szota spędził w łódzkim klubie dwa sezony od 2022 do 2024 roku. Rozegrał w nim 43 ligowe mecze, w większości spisywał się naprawdę dobrze tworząc parę środkowych obrońców przede wszystkim z Mateuszem Żyrą. Bywało, że 26-latek ustawiany był też na prawej stronie defensywy.
Po sezonie 2023/2024 były piłkarz Wisły Kraków opuścił Widzew, nie przedłużono z nim kontraktu. W Widzewie twierdzono, że dostał propozycję nowej umowy, ale równocześnie powiedziano mu, że z grą będzie mu ciężko. Partnerem Żyry w środku obrony był już wtedy JUan Ibiza.
- Jego umowa się nie przedłużyła, ale negocjowaliśmy nową. Niestety nie udało się nam porozumieć. Nie chodziło o kwestie pieniędzy, ale właśnie o ambicje Serafina. Miał jasne informacje ode mnie i trenera, że nie będzie pierwszym wyborem. Zdecydował więc pójść do klubu, który być może mu to gwarantuje. My chcemy świeżej krwi w drużynie. Rozstaliśmy się w zgodzie. Tak w sporcie bywa - mówił wtedy dyrektor s sportowy Tomasz Wichniarek.
Szota szybko znalazł klub i to nie byle jaki. Podpisał kontrakt z wicemistrzem Polski Śląskiem Wrocław, który przygotowywał się do europejskich pucharów. W pierwszym sezonie piłkarz rozegrał 20 meczów (1 gol), ale rozgrywki zakończyły się katastrofą, czyli spadkiem Śląska. Jesienią Szota zagrał w 19 meczach Betclic 1. Ligi i zdobył dwie bramki.
Klub z Wrocławia walczy o powrót do elity, jest po jesieni tuż za miejscem barażowym. Ale walczyć będzie o awans już bez swojego obrońcy.
Szota został bowiem zawodnikiem Arki Gdynia. Podpisał kontrakt do końca sezonu. Klub z Gdyni jest na 12. miejscu po pierwszej rundzie rozgrywek.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.