Na sześć kolejek przed końcem sezonu Widzew zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Wszystko wskazuje na to, że do końca bić będzie się o utrzymanie. A plany były inne. W dwóch ostatnich oknach transferowych klub wydał na wzmocnienia około 100 milionów złotych.
- Nie ukrywam, że serce mi krwawi i bolą mnie zęby, kiedy w ostatnim czasie oglądam „popisy”, a właściwie powinienem powiedzieć bez ogródek, nieudolność piłkarzy Widzewa - stwierdził w rozmowie z Expressem Ilustrownaym Andrzej Grajewski. W latach 90. był współwłaścicielem klubu, kiedy ten sięgnął po dwa mistrzostwa Polski i awansował do Ligi Mistrzów. - Oczywiście jestem całym sercem za łódzkim klubem, chcę jego utrzymania w ekstraklasie, ale nie mogę udawać, że problemu nie ma. On jest i to na dodatek duży. Za olbrzymie pieniądze zbudowano coś, co niemal, co tydzień podnosi ciśnienie fanom czterokrotnych mistrzów Polski. To wydaje się nieprawdopodobne, ale jednak wydarzyło się w Łodzi. Poziom tego spotkania mocno rozczarował, a dobrej gry było jak na lekarstwo.
I dodał: - Do zakończenia sezonu zostało sześć kolejek. W Łodzi zagra Motor, Lechia i Piast, a na wjeździe na Widzew czekają: Radomiak, Legia i Korona. To jest bardzo ciężki terminarz i tylko ludzie z widzewskim charakterem podołają temu wyzwaniu. Ściskam kciuki, by takowi znaleźli się w ekipie trenera Aleksandara Vukovicia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.