Widzew zremisował ze Śląskiem Wrocław. Jedna z decyzji sędziów mogła mieć wpływ na wynik.
W Sercu Łodzi było w niedzielny wieczór 0:0. Obie drużyny miały szanse na zwycięstwo. Śląsk zatrzymał Rafał Gikiewicz, który wspaniałymi interwencjami kilka razy zablokował strzały gości. Pomogli też oczywiście obrońcy, chociaż akurat Samuel Kozlovsky wyleciał z boiska i osłabił zespół. Słowak brutalnie faulował przeciwnika i chyba nikt nie ma wątpliwości, że zasłużył na czerwoną kartkę.
To zdarzenie miało dużo znaczenie dla przebiegu meczu, bo od 65. minuty widzewiacy grali w osłabieniu. Ale dowieźli remis do końca.
W 87. minucie w polu karnym Widzewa upadł Arnau Ortiz. Stało się to po interwencji Lirima Kastratiego, który - tak wyglądało z daleka - podciął piłkarza Śląska. Sędzia Karol Arys od razu jednak uznał, że Ortiz symulował i pokazał mu żółtą kartkę. Na wszelki wypadek do pracy przystąpił VAR i utrzymano decyzję Arysa. Są jednak wątpliwości, że jednak Kastrati nie faulował.
Adam Lyczymański, ekspert Canal+ Sport, nie ma wątpliwości, że karny być powinien, bo faul był. - Widzę spryt zawodnika Śląska. Mija zawodnika Widzewa, który wystawia nogę, jest spóźniony, nie trafia w piłkę. Ktoś powie, że dodaje od siebie piłkarz Śląska, ale jest tu zahaczenie, to klasyczne podstawienie nogi i spowodowanie upadku zawodnika. Niestety rzut karny dla Śląska nie został podyktowany - ocenił.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.