Widzew niestały w uczuciach. A miało być tak pięknie
Nikt nie ma wątpliwości, że w klubie piłkarskim to właśnie pion sportowy jest najważniejszym obszarem działalności. To jego decyzje wpływają na to, co najistotniejsze dla losów klubu, czyli wyniki sportowe, a one decydują o losach całej organizacji. Ten pion odpowiada za transfery piłkarzy czy zatrudnianie trenerów, ale też za długofalowy rozwój sportowy klubu, również w obszarze szkolenia młodzieży. W Widzewie od 3 października za sport odpowiadać miało trzech nowych pracowników. Znany z pracy w Pogoni Szczecin w przeszłości świetny piłkarz, Dariusz Adamczuk został pełnomocnikiem zarządu ds. sportu, Piotr Burlikowski - dyrektorem ds. pionu sportowego, a Sławomir Rafałowicz - koordynatorem ds. rekrutacji.
- Wspólnie z właścicielem podjęliśmy decyzję, że to dobry moment, by rozbudować struktury sportowe. Podejmowaliśmy je z myślą nie tylko o teraźniejszości, ale także o przyszłości. Widzew musi być mocny na wielu obszarach, musi budować się i rosnąć, dlatego uznaliśmy, że to właściwy moment, by zasilić klub odpowiednimi umiejętnościami - wyjaśnił Michał Rydz, ówczesny prezes klubu z Al. Piłsudskiego 138, mimo że w klubie był już zatrudniony na stanowisku dyrektora sportowego niedługo wcześniej Mindaugas Nicolicious.
Rewolucja w Widzewie. Po takich błędach nie było innego wyjścia?
Niespełna 8 miesięcy później budowa zaczyna się od nowa. W Widzewie nie ma już prezesa Rydza, nie ma dyrektora sportowego Akademii Widzewa Jana Urbana, a oficjalnie od 24 października nie ma też wszystkich trzech ekspertow zatrudnionych jesienią ubiegłego roku, którzy w międzyczasie jeszcze w zeszłym roku zwolnili Nicoliciousa.
Klub podziękował im właśnie w oficjalnym komunikacie, potwierdzając, że współpraca zakończona została w trybie natychmiastowym. - Dziękuję Dariuszowi, Piotrowi i Sławomirowi za codzienne zaangażowanie i pracę dla Widzewa. Jesteśmy obecnie na finiszu budowy nowej struktury Pionu Sportowego. Wkrótce przedstawimy osoby, które będą odpowiadały za jego dalszy rozwój i realizację naszych sportowych celów - mówi Robert Dobrzycki, właściciel i prezes Widzewa Łódź, cytowany przez oficjalną stronę klubu.
Adamczuk, jako szef struktury sportowej, wiosną nie miał dobrej prasy. Jego wyborem miało być zatrudnienie Igora Jovicevicia, którego Widzew zwolnił po odpadnięciu z rozgrywek STS Pucharu Polski. Na długo w pamięci kibiców zostanie pewnie wypowiedź Adamczuka na konferencji prasowej potwierdzającej zakończenie współpracy z Chorwatem, z której wynikało, że o losie szkoleniowca zadecydował niewykorzystany rzut karny przez Mariusza Fornalczyka. Eksperci piłkarscy z całej Polski powtarzali z kolei wielokrotnie, że na zawsze przyklejona mu już będzie łatka osoby odpowiedzialnej za sprowadzenie do klubu z Łodzi Osmana Bukariego, czyli najdroższego i według wielu największego niewypału transferowego w historii PKO BP Ekstraklasy.
Według spekulacji medialnych powstałe właśnie wakaty zająć mają pracujący już w przeszłości w Łodzi, ale też grający dla Widzewa Łukasz Masłowski, który będzie szefem całej nowej struktury i Artur Płatek, który ma być jego najbliższym współpracownikiem.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.