Ekspert: „Widzew dźwignął się grając w kotle”

Opublikowano:
Autor:

Ekspert: „Widzew dźwignął się grając w kotle” - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTrudno mi nie chwalić Widzewa, który dwa razy się podniósł przy Łazienkowskiej - mówi Grzegorz Mielcarski, który ocenił mecz Legia - Widzew. Grzegorz Mielcarski to były piłkarz m.in. FC Porto i Widzewa. Od lat jest komentatorem. W ostatni piątek współkomentował klasyk, czyli starcie Legii Warszawa z Widzewem (2:2).

Trudno mi nie chwalić Widzewa, który dwa razy się podniósł przy Łazienkowskiej - mówi Grzegorz Mielcarski, który ocenił mecz Legia - Widzew.

Grzegorz Mielcarski to były piłkarz m.in. FC Porto i Widzewa. Od lat jest komentatorem. W ostatni piątek współkomentował klasyk, czyli starcie Legii Warszawa z Widzewem (2:2). Po meczu udzielił wywiadu „Przeglądowi Sportowemu”, w którym ocenił to spotkanie.

Mielcarski był pytany głównie o Legię, ale o łódzkim zespole też sporo powiedział i chwalił go. - Jeśli któraś z drużyn może być rozczarowana wynikiem, to na pewno Legia. Oczekiwała wygranej, ale Widzew był dobrze zorganizowany – tak na swojej połowie po stracie piłki, jak i u rywali po odbiorze. Wszyscy byli zaangażowani w grę, żaden zawodnik nie zagrał poniżej umiejętności i możliwości, a w Legii paru takich było - stwierdził.

I dodał: - (…) Widzew był bardzo szczelny, a Legia nieskuteczna. Jedni i drudzy mieli szczęście. Dominik Hładun pewnie złapałby piłkę po strzale Bartłomieja Pawłowskiego z wolnego, ale był rykoszet. Wracając na moment do napastników – ten z Widzewa, Jordi Sanchez, pomógł drużynie, choć czasem podejmował złe decyzje. Był silny, walczył, nękał obrońców Legii.

„Widzew był bardzo dobrze przygotowany”

Mielcarski powiedział także, że łódzki zespół lepiej rozłożył siły, był bardzo dobrze przygotowany do meczu i zmotywowany. Na stwierdzenie, że Legia miała dwie okazje, by podwyższyć wynik na 2:0 odpowiedział: - Zgadzam się, trudno mi jednak nie chwalić Widzewa, który dwa razy się podniósł przy Łazienkowskiej i któremu – szczególnie po drugim golu dla Legii, bo samobójczym – było ciężko. Dźwignął się, grając w kotle i wyszarpał punkt. Kluczowym momentem była niewykorzystana okazja Kapustki. Gdyby Widzew przegrał, nie zmieniłbym zdania na temat organizacji jego gry.

Według byłego reprezentanta Polski klasyk nie zawiódł, „bidy z nędzą” nie było.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo