W 61. minucie Dawid Błanik pokonał strzałem z rzutu wolnego Bartłomieja Drągowskiego. I był to jedyny gol, jaki w piątkowy wieczór padł na Exbud Arenie w Kielcach. Dał gospodarzom wygraną, trzy punkty i utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Widzew miał dużo czasu, by doprowadzić do remisu, ale nie był w stanie. Trzeba swierdzić obiektywnie, że z gry Korona bardziej zasłużyła na zwycięstwo, chociaż oprócz tego wolnego nie zagroziła poważnie bramce Widzewa. Piłkarze z Kielc byli jednak bardziej zdeterminowani, wygraną po prostu wyszarpali.
Ale... Często narzekamy na przepisy czy na VAR. Nie rozumiemy, dlaczego jedno zagranie ręką to rzut karne, a drugie nie. To samo dotyczy fauli. Niedawno oburzaliśmy się, że w Gdyni sędzia nie podyktował rzutu karnego, po tym jak Marcel Krajewski został staranowany przed próbą strzału. Teraz bardzo podobna sytuacja była w Kielcach, ale pchniętym był zawodnik Korony Nono. Kielczanie też nie dostali karnego.
Korona zdobyła gola niezgodnie z przepisami
Krzysztof Marciniak z Canal+ Sport zauważył ważną rzecz, tj. złamanie przepisów przez Nono w momencie, gdy jego kolega uderzał piłkę z rzutu wolnego. Właśnie tego, kiedy padł gol.
"Jak to możliwe, że nikt nie zwrócił na to uwagi? Wszyscy skupiają się na efektownym strzale Błanika, a pomijają zachowanie Nono. Kapitan Korony nie może stać tak blisko muru Widzewa - przepisy regulują to bardzo precyzyjnie" - napisał i wskazał ten przepis: "Jeśli piłkarz drużyny atakującej stoi bliżej niż 1 metr od muru tworzonego przez 3 lub więcej piłkarzy drużyny broniącej przyznaje się rzut wolny pośredni".
A na powtórce widać wyraźnie, że Nono wręćz przykleił się do pierwszego Widzewiaka w murze i dodatkowo spycha go w bok, by jego kolega mieł więcej miejsca, by zmieścić piłkę. Sprawa wydaje się ewidentna. Gol nie powinien być zaliczony. Problem w tym, że nie zauważył tego żaden z sędziów, także ci, którzy mieli przed sobą monitory, możliwości powtórek z wielu stron i w różnym tempie. Nie zauważył też tego nikt z Widzewa, a przecież na ławce siedzi cay sztab szkoleniowy, asystenci i analitycy. I używają laptopów.
Widzew przegrał na własne życzenie, ale przepis to przepis. Nieważne, czy jest mądry, czy głupi. Jeśli jest, to trzeba go egzekwować, a tutaj tego zabrakło.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.