Ireneusz Mamrot zmierzy się z ŁKS-em. Już raz wygrał

Opublikowano:
Autor:

Ireneusz Mamrot zmierzy się z ŁKS-em. Już raz wygrał - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaByły trener ŁKS-u wraca do Łodzi. Drugi raz z rzędu zdoła pokonać byłego pracodawcę? Ireneusz Mamrot, zanim został trenerem ŁKS-u, święcił sukcesy jako szkoleniowiec Jagiellonii Białystok. Jego pierwsza kadencja w tym klubie potrwała dwa i pół roku (w latach 2017-19). W tym czasie drużyna zdobyła wicemistrzostwo Polski, zagrała w europejskich pucharach i dotarła do finału Pucharu Polski.

Były trener ŁKS-u wraca do Łodzi. Drugi raz z rzędu zdoła pokonać byłego pracodawcę?

Ireneusz Mamrot, zanim został trenerem ŁKS-u, święcił sukcesy jako szkoleniowiec Jagiellonii Białystok. Jego pierwsza kadencja w tym klubie potrwała dwa i pół roku (w latach 2017-19). W tym czasie drużyna zdobyła wicemistrzostwo Polski, zagrała w europejskich pucharach i dotarła do finału Pucharu Polski. Mamrot został zwolniony w grudniu 2019 roku, a kilka miesięcy później przejął stery w Arce Gdynia.

Nieudany pobyt Mamrota w ŁKS-ie

Nawet po spadku trenował Arkę w 1. lidze i mimo że zespół nie notował złych rezultatów - po 16. kolejkach znajdował się w strefie barażowej - to Mamrot ostatecznie odszedł z klubu, ponieważ nie dogadywał się z Jarosławem Kołakowskim, ówczesnym właścicielem. Warto dodać, że w ósmej serii gier Arka podejmowała na swoim stadionie ŁKS. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Wtedy nie przypuszczano, że Mamrot niebawem zostanie trenerem łodzian.

Piłkarze ŁKS-u zaliczyli kapitalne wejście w sezon 2020/2021. W pierwszych 13 meczach wygrali 12-krotnie i raz zremisowali. Potem przyszła jednak seria dużo gorszych wyników (jedno zwycięstwo w ośmiu spotkaniach), za którą swoją posadą zapłacił trener Wojciech Stawowy.

Głównym zadaniem Mamrota było usprawnienie gry w defensywie i znalezienie odpowiedniego balansu pomiędzy obroną a atakiem. Debiut na ławce trenerskiej był przyzwoity: ŁKS wygrał 2:0 na wyjeździe ze Stomilem Olsztyn i po raz pierwszy od dziewięciu meczów zachował czyste konto.

Niemniej jednak już w drugim starciu pod wodzą Mamrota dało się zauważyć największy problem - ŁKS zremisował bezbramkowo na własnym stadionie z ostatnim w tabeli Zagłębiem Sosnowiec. Trener przyznał po latach w rozmowie z "Goal pl", że, pracując w Łodzi, popełnił sporo błędów.

Uważam, że to nie było do końca tak, że nie pasowałem do ŁKS-u. Pewne rzeczy chciałem po prostu zbyt szybko wprowadzić. Przed objęciem posady w Łodzi zwróciłem uwagę na to, że ŁKS mimo że nie grał agresywnie, to bardzo często był karany żółtymi kartkami. Widziałem też, że drużyny, które grały z ŁKS-em mądrze się ustawiały i wykorzystywały jego niedoskonałości. Zbyt szybkimi zmianami zabiłem jednak grę ofensywną. Zbyt bardzo zespół chciał pilnować się moich poleceń – tłumaczył.

Było widocznie nie tylko w spotkaniu z Zagłębiem. ŁKS nie potrafił strzelić gola również Chrobremu Głogów czy Resovii Rzeszów, czyli zespołom, które nie należały do ligowej czołówki. Niebywale ŁKS męczył się także w spotkaniu z GKS-em Bełchatów. Goście od 50. minuty grali w osłabieniu, a mimo to ełkaesiacy bardzo długo nie potrafili trafić do siatki. Zrobił to Antonio Dominguez z rzutu karnego, dopiero w 88. min. Piłkarze grali schematycznie, powoli, brakowało, która była widoczna niemal w każdym meczu pod wodzą Stawowego.

Pobyt Mamrota w Łodzi potrwał 13 meczów i rozpoczął się na początku marca 2021 roku, a skończył już na początku czerwca. W tym czasie ŁKS wygrał pięć spotkań, trzy zremisował i pięć przegrał. Łącznie ełkaesiacy zdobyli 18 punktów. Pokonali tylko jednego silnego rywala - 3:2 Górnika Łęczna, choć zwycięstwo w ostatnich minutach meczu uratował Pirulo.

Ostatnim starciem Mamrota na ławce trenerskiej dwukrotnego mistrza Polski było przegrane 0:3 spotkanie z Miedzią Legnica, które było dobrym podsumowaniem jego nieudanej kadencji. Mamrot na dwie kolejki przed końcem sezonu otrzymał ponowną ofertę prowadzenie Jagiellonii Białystok, którą przyjął. W związku z powyższym tuż przed końcem rozgrywek na stanowisku trenera powstał wakat, który zajął Marcin Pogorzała, przedtem pracujący w klubowej akademii i w roli asystenta m.in. Kazimierza Moskala.

Mamrot po czasie przyznawał, że jego zachowanie było nieeleganckie, i że z perspektywy czasu powinien zostać w Łodzi i walczyć z klubem o awans do ekstraklasy. O jego odejściu z ŁKS-u zadecydowały w dużej mierze fatalne relacje z ówczesnym dyrektorem sportowym Krzysztofem Przytułą. Panowie po miesiącu pracy Mamrota w klubie nie odzywali się do siebie, a Przytuła zarzucał potem trenerowi to, że nie angażował się w pracę w klubie tak bardzo, jak tego od niego oczekiwano.

– W Jagiellonii podkreślali jego pracowitość. U nas nic z tego nie wyszło. Przyjeżdżał o 9:30, trening o 11, a o 13:30 już go nie było w klubie – żalił się Przytuła w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet".

Poza tym Mamrot po prostu charakterologicznie nie pasował do ŁKS-u. Był w klubie jakbym ciałem obcym i stanowił ogromną przeciwwagę do Stawowego, który zawsze podkreślał swoje przywiązanie do klubu. Najlepiej został zapamiętany za to, że za rozwiązanie kontraktu zapłacił ze swoich własnych pieniędzy.

Mamrot znowu pokona ŁKS?

Ponowna praca Mamrota w Jagiellonii potrwała tylko przez kilka miesięcy, do grudnia 2021 roku. W 2023 roku był trenerem Górnika, ale mimo przyzwoitych rezultatów, został zwolniony. Od kwietnia 2024 zasiada na ławce trenerskiej Miedzi Legnica, a jego zespół radzi soebie bardzo dobrze. Z 30 meczów za jego kadencji legniczanie wygrali 16, osiem zremisowali i tylko sześć przegrali. Do tego w tym okresie strzelili 62 gole, czyli średnio zdobywają ponad dwie bramki na mecz, co pokazuje, że jego zespoły mogą grać skutecznie w obronie, ale jednocześnie być efektowne w ataku. Po 20. kolejkach Miedz zajmuje trzecią pozycję w tabeli z 39 punktami i tylko dwoma straty do drugiej Arki Gdynia. Z tegorocznej edycji Pucharu Polski legniczanie wyeliminowali Raków Częstochowa.

Pierwsza konfrontacja ŁKS-u i Miedzi w tym sezonie zakończyła się jednobramkową wygraną gospodarzy -1:0 przed własną publicznością po bramce Benedika Mioca.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo