Miał być hit, wyszedł kit. W Widzewie zupełnie się nie odnalazł
Oczekiwania były wielkie, bo suma transferowa okazała się zawrotna. 19-krotny reprezentant Ghany, czyli etatowego uczestnika największych międzynarodowych turniejów rangi mistrzowskiej, trafił do Widzewa Łódź z Austin za astronomiczne i rekordowe, jak na polskie warunki, 5,5 miliona euro.
Amerykanie ponoć dużo bardziej cieszyli się z faktu odzyskania większości zainwestowanej w niego kwoty niż smucili stratą wartościowego zawodnika, który grał na mundialu w 2022 roku. Ale my nie o tym...
Bukari miał wnieść do Widzewa i PKO BP Ekstraklasy jakość dotąd na polskiej ziemi niespotykaną. Już sam fakt, że tej klasy piłkarz w ogóle podjął rozmowy z klubem z Łodzi miał oznaczać początek nowej piłkarskiej ery przy Al. Piłsudskiego 138. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna.
27-letni skrzydłowy wystąpił w zaledwie 8 meczach ligowych Widzewa, przebywając na boisku przez niezbyt imponujące 482 minuty (średnio godzinę na mecz). Nie zapisał się w tym czasie w protokołach meczowych niczym. Nie zdobył gola, nie zanotował żadnej asysty, nie zapracował też na ani jedną żółtą kartkę, co może sporo mówić o jego zaangażowaniu w boiskową walkę.
W konsekwencji wart w momencie przejścia do klubu z Łodzi 4,5 milionów euro piłkarz obecnie wyceniany jest przez serwis Transfermarkt na niewiele ponad połowę tej kwoty - 2,5 miliona euro.
Kwiaty zamiast bramek, czyli Bukari czaruje... pod stadionem
Kibice jeśli już z czegoś go pamiętają to ze zmarnowanych okazji boiskowych i... rozdawania kwiatów na Dzień Kobiet pod stadionem Widzewa. I choć ta spektakularna akcja miała miejsce przy okazji ważnego meczu z mistrzem Polski Lechem Poznań, to trudno zakładać, by agent Bukariego umieścił ją w filmie na Youtube promującym umiejętności piłkarskie swojego klienta.
Wydaje się, że w Łodzi nikt za Bukarim tęsknić nie będzie, choć właściciel klubu Robert Dobrzycki w wywiadzie z Interią w maju wspominał, że liczy na jego przełamanie w nowym sezonie i nie zamierza go sprzedawać. Ostatnio sporo słychać jednak o tym, że temat nie jest przesądzony.
Jest chętny na Bukariego? Ikona Widzewa potwierdza
Trochę więcej światła na całą sprawę rzucił w rozmowie z Polsatem Sport Zbigniew Boniek. Legenda klubu z Al. Piłsudskiego 138 w dość gorzkich słowach komentuje obecną sytuację w klubie, w tym zmiany trenerów, szefów działu sportowego i transferów, takich jak sprowadzenie Bukariego czy Andiego Zeqiriego.
- Ja bym nigdy w życiu nie wziął do klubu Zeqiriego, ani Bukariego. Gdybym ja w Widzewie coś podpowiadał, to nie byłoby takich pomyłek. Tak samo nigdy w życiu nie wziąłbym Jovicevicia, tylko trenera Czubaka zostawiłbym aż do zimy, a do tego czasu znalazłbym sobie trenera na stałe - powiedział Michałowi Białońskiemu były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Według informacji Bońka Bukari faktycznie może opuścić klub. Jest chętny na jego usługi. - Z tego co wiem, Bukari ma jakąś ofertę, Widzew się musi zastanowić, czy z niej skorzystać - zdradza. Na przełomie kwietnia i maja mówiło się o zainteresowaniu ze strony Crveny Zwezdy Belgrad. Sam piłkarz miał wówczas przyznać, że to klub bliski jego sercu i nie wyklucza powrotu do niego.
Na razie Bukari jest w Łodzi i rozpoczął z Widzewem przygotowania do nowego sezonu. Jeśli liczy na niego Aleksandar Vuković, to już w sobotę powinniśmy zobaczyć go w akcji podczas pierwszego letniego sparingu czerwono-biało-czerwonych - ze Stalą Rzeszów. Jak na tle przeciętnego pierwszoligowca wypadnie mistrz Serbii i zobywca Pucharu Francji?
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.