Widzew wygrał pierwszy z jedenastu finałów. Łodzianie pokonali na własnym stadionie mistrza Polski, Lech Poznań 2:1. To nie była łatwa wygrana, ale te trzy punkty smakują wybornie.
Choć według bukmacherów faworytem meczu byli Widzewiacy, to jednak patrząc logicznie - każdy inny wynik nie wygrana Lecha powinien być niespodzianką. Kolejorz - mimo porażki w pucharze - jest w niesamowitej formie. Poznaniacy są też drużyną najlepiej grającą na wyjazdach. A Widzew? 4 punkty wiosną, brak zwycięstwa w Sercu Łodzi od października. Jedyny pozytyw to nowy trener. Nie mającego żadnego pomysłu na grę Igora Jovicevicia zastąpił znający ekstraklasę jak własną kieszeń Aleksandar Vuković.
Można odnieść wrażenie, że Widzew robił w tym spotkaniu wszystko to co trzeba było robić w danym momencie. Gdy miał miejsce i mógł atakować, atakował. Gdy Lech na nim usiadł i trzeba bylo bronić, bronił. Gdy trzeba było cierpieć, cierpiał, a gdy trzeba było zagrać z kontry, zagrał z kontry.
Trener Vuković świetnie trafił ze składem. Odkurzeni Fran Alavarez i Mateusz Żyro byli kluczowymi zawodnikami na boisku, a Veljko Ilić, który z powodu kontuzji Bartka Drągowskiego, wskoczył między słupki, okazał się być bohaterem drużyny. To on wybronił główkę Skrzypczaka w 94. minucie.
Widzew wygrał, co pozwoliło mu opuścić strefę spadkową. Jednak jeszcze w tej kolejce może tam wrócić. Swoje mecze będą jeszcze grać Legia i Arka. Nie ma co się podpalać po tym zwycięstwie, bo to dopiero pierwszy mecz pod wodzą "Vuko". Z pewnością jednak widać było dużo pozytywów. Teraz zespół potrzebuje przede wszystkim spokoju. W następną niedzielę zagra w Gdyni z Arką. Patrząc na sytuację w tabeli, może to być jeden z meczów sezonu dla RTS-u.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.