Arbiter, który na swoim koncie ma prowadzenie finałów Mistrzostw Świata oraz Ligi Mistrzów, wrócił na boisko po kilku miesiącach przerwy. Sędzia z Płocka miał kontuzję i przeszedł zabieg. W tym czasie pracował tylko jako arbiter VAR, m.in. na meczu Widzewa.
Jego powrót na murawę - w sobotnim meczu Widzewa z Lechem - został oceniony pozytywnie. Na pewno większych zastrzeżeń nie miał do Marciniaka Widzew. Kartki dla Mateusza Żyry, Emila Kornviga i Andiego Zeqiriego miał prawo dać.
Goście też zostali ukarani, a konkretnie Ali Gholizadeh oraz Pablo Rodriguez. Z kolei do szatni udać musiał się kierownik Kolejorza Mariusz Skrzypczak, który dostał od Marciniaka dwie żółte i w konsekwencji czerwoną kartkę. Powód? Delikatnie pisząc, za nieeleganckie zachowanie. To nie pierwszy wybryk Skrzypczaka, ale to oczywiście nie jest problem Widzewa. Chociaż w Sercu Łodzi też mu się zdarzyło "zaszaleć".
Co ciekawe, Lech wysłał jednak odwołanie do Komisji Ligi Ekstraklasy, ale w sprawie kartki dla Rodrigueza. Zdaniem klubu Hiszpan nie zasłużył na upomnienie.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.