Legenda ocenia ruchy Widzewa
Zbigniew Boniek w rozmowie z Michałem Białońskim dla Polsatu Sport bardzo krytycznie ocenił ostatnie zmiany w Widzewie Łódź. Legendarny piłkarz łódzkiego klubu podkreślał, że za najnowszy etap funkcjonowania Widzewa odpowiada przede wszystkim właściciel Robert Dobrzycki i to on jest w pełni odpowiedzialny za decyzje personalne. Zdaniem Bońka w klubie w krótkim czasie doszło do zbyt wielu zmian w pionie sportowym, a kolejne reorganizacje nie tworzą wrażenia przemyślanego planu.
"Zibi" zwrócił uwagę, że Widzew w ciągu kilkunastu miesięcy wymieniał już kolejne garnitury ludzi odpowiedzialnych za sport. Krytycznie ocenił wcześniejsze decyzje dotyczące zatrudnienia Żeljko Sopicia, Mindaugasa Nikoliciusa czy Igora Jovicevicia. I tu mała uwaga: Sopicia i Nikoliciusa nie zatrudniał Dobrzycki, tylko Tomasz Stamirowski. W każdym razie, w opinii Bońka w klubie zamiast spokojnego budowania, było zbyt dużo nerwowych ruchów, które nie prowadziły do stabilizacji.
Sporo miejsca Boniek poświęcił także Piotrowi Burlikowskiemu. Przekonywał, że to jeden z najlepszych dyrektorów sportowych na polskim rynku, a jego rola w Widzewie została źle ustawiona. Według byłego prezesa PZPN Burlikowski miał duży udział w uratowaniu klubu przed spadkiem, naciskał na wcześniejsze rozstanie z Joviceviciem i przyczynił się do przyjścia Aleksandara Vukovicia.
- Burlikowski miał bardzo duży udział w uratowaniu Widzewa przed degradacją do 1. ligi. Nikt inny jak on domagał się wcześniejszego wyrzucenia Jovicevicia i można to było zrobić już przed meczem z GKS-em Katowice w Pucharze Polski, a nie po tej porażce. Adamczuk bronił Jovicevicia, ale Burlikowski się uparł. Dzięki temu do misji ratunkowej przyszedł Aleksandar Vuković. Transfery Drągowskiego, Wiśniewskiego i Kapuadiego to jest również zasługa Burlikowskiego. Teoretycznie on tych transferów nie powinien robić, bo nie był odpowiedzialny za transfery, ale w związku z tym, że chciał klubowi przysłużyć się jak najlepiej, to zaangażował się również do tej misji, niemalże przekraczając swoje kompetencje. Natomiast trójwładza w pionie sportowym klubu jest w ogóle niepotrzebna! - czytamy.
Nie zabrakło też komentarzy dotyczących obecnej roli Łukasza Masłowskiego. Przyznał, że ceni jego pracę wykonaną wcześniej w Jagiellonii Białystok, ale nie rozumie, dlaczego w Widzewie nie powierzono mu po prostu funkcji dyrektora sportowego. Jego zdaniem Masłowski powinien odpowiadać za całą działkę sportową, razem ze zorganizowanym przez siebie skautingiem, zamiast funkcjonować w układzie, w którym kompetencje są podzielone między kilka osób.
Widzew wziął Masłowskiego i bardzo dobrze, on jest dyrektorem sportowym od wielu lat. W Widzewie pracował przez krótki okres siedem lat temu. Pamiętam, jak na wiosnę 2019 r. zatrudnił trenera Jacka Paszulewicza, który okazał się być totalnym niewypałem. Ale to się zdarza, to jest normalne. Każdy, kto decyduje się na jakiś wybór, to myśli, że jest słuszny. Podobnie jest z panną młodą. Niektórzy z kim innym stoją na ślubnym kobiercu, a z kimś innym się rozwodzą. Pan Masłowski później był w Płocku itd. Znakomicie wywiązał się ze swej pracy w Białymstoku jako dyrektor sportowy. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego i do Widzewa nie przyszedł w tej roli. - i tu kolejna uwaga. Masłowski pracował w Wiśle Płock zanim trafił do Widzewa.
Były piłkarz Widzewa ostrzegł również, że w nowej strukturze trudna może być sytuacja trenera Aleksandara Vukovicia.
Przykro mi to mówić, ale w tym nowym układzie trener Vuković siedzi na tykającej bombie. Vuković to jest przeporządny człowiek, ekspiłkarz, ma dobry charakter, ale ja uważam, że po dwóch porażkach, a one się mogą zdarzyć, jego pozycja nie będzie za bardzo komfortowa. Z prostego powodu: ten trener nie jest wyborem Masłowskiego.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.