ŁKS w 2026 roku. Po pierwsze sport
Głównym celem na ten sezon w Łódzkim Klubie Sportowym był (jest?) awans do ekstraklasy. Jak podczas prezentacji drużyny zapewniał Dariusz Melon, wszystko w ŁKS-ie zrobiono zgodnie ze sztuką, by jak najbardziej zwiększyć prawdopodobieństwo awansu. Niestety, znowu okazało się, że sport jest nieprzewidywalny, a ŁKS zamiast bić się o najwyższe miejsca w tabeli, został ligowym średniakiem. W związku z tym pracę stracił Szymon Grabowski. Zastąpił go Grzegorz Szoka, który ma za zadanie zakończyć rozgrywki w czołowej szóstce i dać drużynie szansę na awans poprzez baraże.
Aby tak się stało, ŁKS musi wiosną punktować lepiej niż jesienią. I to jest do zrobienia, bo na papierze zespół ŁKS-u, jak na pierwszoligowe warunki, wygląda naprawdę solidnie. W klubie piłkarskim wynik determinuje funkcjonowanie całego klubu. Jeśli piłkarze zdobywają punkty, to łatwiej o sponsorów i kibiców. Właśnie dlatego to piłkarze zarabiają najwięcej, są bohaterami, gdy wygrywają, ale i na nich spływa największa krytyka, gdy przegrywają.
Zimą drużyna ma zostać wzmocniona dwoma zawodnikami. To wystarczająco, by poprawić jakość zespołu i włączyć się do walki o ekstraklasę. Lepsze wyniki i ewentualny awans byłby pierwszym milowym krokiem, który zdecydowanie ułatwiłby postawienie dwóch kolejnych. Dlatego tak ważne jest to, by ŁKS nie poddał się za wcześnie i by cały czas był grze o ekstraklasę.
Drugim ważnym elementem rozwoju klubu powinna być budowa bazy kibiców. Frekwencja na stadionie ŁKS-u nie jest zła, bo należy do jednej z najwyższych w lidze. Niestety kilka tysięcy kibiców to za mało, by Stadion Króla tętnił życiem.
Ciężko powiedzieć złe słowo o marketingu ŁKS-u. Coraz prężniej funkcjonuje Sektor Rodzinny, są też zmiany dotyczące stadionowego cateringu. Klub organizuje dla dzieci wycieczki po obiekcie oraz przygotowuje ciekawe i atrakcyjne promocje, ale fani jakby zdawali się tego nie zauważać.
Biorąc pod uwagę ostatnie lata, jedyne, co przyciąga fanów ŁKS-u na trybuny, to wspominany już wcześniej wynik sportowy. Ale nawet bez niego klub nie może poprzestać na tym, co już zrobił i musi wymyślać kolejne pomysły tak, by jak najbardziej uniezależnić frekwencję od postawy piłkarzy, bo ci niestety dość regularnie zawodzą.
ŁKS w 2026 roku. Po trzecie biznes
Bardzo istotny dla Łódzkiego Klubu Sportowego będzie rozwój na polu biznesowym. Wydaje się bowiem, że to właśnie na tym polu w ŁKS-ie drzemie największy niewykorzystany potencjał. To przecież wielki klub, będący jedną z wizytówek Łodzi, który mecze domowe rozgrywa na obiekcie należącym do krajowego topu. Firmy powinny walić drzwiami i oknami, by móc wynająć lożę na Stadionie Króla, pojawić się na bandach reklamowych czy w klubowych mediach. Tak się jednak nie dzieje. Dlaczego?
To chyba najważniejsze pytanie, na które poprawna odpowiedź otworzy drzwi do rozwiązania problemu małej liczby sponsorów piłkarzy Łódzkiego Klubu Sportowego. Presja jest duża, bo na razie ŁKS jest uzależniony od pieniędzy swojego właściciela, Dariusza Melona i nie jest tajemnicą, że klubowy budżet powinien być bardziej zdywersyfikowany. Złe wieści są takie, że od kilku lat pracownicy klubu niewiele zdołali w tej kwestii uczynić. Oby rok 2026 okazał się przełomowy - najlepiej na wszystkich trzech polach.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.