Dominacja ŁKS-u
Od samego początku ŁKS przejął inicjatywę i zepchnął gości do defensywy. Bardzo szybko w polu karnym odnalazł się Kōki Hinokio, ale Japończyk został zablokowany w ostatniej chwili przez rywali. Po chwili gospodarze wyprowadzili świetną kontrę, w której Piasecki zaprosił przyspieszającym podaniem do akcji Gustafa Norlina. Szwed z kolei podniósł głowę i przytomnie zagrał bardzo dobrą piłkę do Kacpra Terleckiego, a ten zgrał do Jaspera Löffelsenda. Niemiec również został jednak zablokowany.
Długo jednak na gola nie musieliśmy czekać. W 6. minucie Kacper Terlecki zagrał górą do zamykającego z lewej strony akcję Gustafa Norlina, ale uprzedził go Damian Jakubik. Zrobił to jednak tak niefortunnie, że przelobował głową własnego bramkarza i wyprowadził ŁKS na prowadzenie. Zasłużone zresztą. Niestety zanim Pogoń wznowiła grę od środka na murawie usiadł Aleksander Bobek i złapał się za kolano. Po kilkuminutowej interwencji sztabu medyczngo musiał opuścić jednak boisko, a w jego miejscemiędzy słupkami pojawił się Łukasz Bomba.
W kolejnych minutach do głosu doszła Pogoń, która cały czas atakowała lewą stroną. Sporo problemó∑ z Cezarym Demianiukiem mieli Jasper Löffelsend i Sebastian Rudol. W 20. minucie Niemiec znów pokazał się w ofensywie. Mocno wstrzelił piłkę w pole karne, gdzie ta trafiła w rękę jednego z obrońców. Po analizie VAR sędzia Tomasz Wajda podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Artur Craciun, który rzadko myli się w takich sytuacjach, ale to była jedna z nich. Mołdawianin fatalnie przestrzelił.
Ełkaesiacy jednak jeszcze przed przerwą podwyższyli prowadzenie. W 44. minucie Sebastian Rudol zmylił rywala i zagrał do Mateusza Wysokińskiego. Ten znalazł w polu karnm Kōkiego Hinokio, a Japończyk wrzucił na nos do Fabiana Piaseckiego, a napastnik ŁKS-u trafił do siatki. Do przerwy Łodzianie prowadzili 2:0, ale mogło być znacznie wyżej, bo oprócz przestrzelonego rzutu karnego Artura Craciuna bardzo dobrą sytuację zmarnował też Andreu Arasa.
ŁKS nie zmaierzał się zatrzymywać
Po zmianie stron koncert ŁKS-u trwał dalej. W 48. minucie Mateusz Wysokiński, niczym Dominik Szoboszlai z meczu Marsylia - Liverpool w tym sezonie Ligi Mistrzów, posłał piłkę z rzutu wolnego pod murem. Nie pomógł Siedlczanom tzw. krokydelek leżący za zawodnikami ustawionymi w murze. Piękny gol Wysokińskiego. Wynik 3:0 utrzymał się jednak tylko przez chwilę, bo cztery minuty później Kōki Hinokio pięknym, prostopadłym podaniem obsłużył Andreu Arasę, a ten z dużym spokojem pokonał w sytuacji sam na sam Jakuba Lemanowicza.
Do końca spotkania ŁKS miał pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Podopieczni Grzegorza Szoki rozgrywali piłkę i szukali kolejnych bramek.
ŁKS Łódź 4:0 Pogoń Siedlce
1:0 - Damian Jakubik 6' (sam.)
2:0 - Fabian Piasecki 44'
3:0 - Mateusz Wysokiński 48'
4:0 - Andreu Arasa 52'
ŁKS: Bobek (Bomba 10') - Rudol, Craciun, Fałowski - Löffelsend (Krykun 57'), Wysokiński, Terlecki (Wojciechowski 57'), Hinokio, Norlin - Arasa (Toma 57'), Piasecki (Lewandowski 67')
Pogoń: Lemanowicz - Jakubik (Misiak 46'), Dembek, Kołodziejski - Miś, Zbróg (Famulak 46'), Poczobut, Pakulski (Dzięcioł 57'), Szuprytowski (Rosołek 57'), Demianiuk - Podliński
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.