Masłowski i Kosiorowski znów w Widzewie. Czas dokończyć robotę!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Masłowski i Kosiorowski znów w Widzewie. Czas dokończyć robotę! - Zdjęcie główne
Autor: widzew.com

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTen duet miał już wcześniej budować razem Wielki Widzew. Nie dano im jednak dokończyć, a tak naprawdę na dobre rozpocząć, swojej misji. Ale, jak widać, ówczesne władze Widzewa z Remigiuszem Brzezińskim i Tomaszem Stamirowskim na czele postawiły na dobre konie. Tylko okoliczności okazały się niesprzyjające. Czy teraz będzie lepiej?
reklama

Bolesne początki Masłowskiego i Kosiorowskiego w Widzewie

Dzisiaj może to już brzmieć jak zamierzchła historia, zwłaszcza w kontekście planów na przyszłość i środków, jakimi dysponuje właściciel Widzewa Robert Dobrzycki, ale 7 lat temu czerwono-biało-czerwoni byli dopiero w drodze do I ligi. Bardzo wyboistej, warto dodać, bo pierwszy sezon w II lidze, choć długo zapowiadał się bardzo dobrze, wiosną zamienił się w koszmar. Ale za nim do tego doszło, w klubie nastąpiły gigantyczne zmiany organizacyjne. W grudniu 2018 roku rezygnację z funkcji prezesa zarządu złożył Przemysław Klementowski, a z zarządu odszedł również Dawid Lambrecht. W ich miejsce Stowarzyszenie RTS Widzew Łódź, czyli w tamtym czasie właściciel klubu, desygnowało przewodniczącego Rady Nadzorczej Remigiusza Brzezińskiego, który przez kolejne 3 miesiące miał pełnić obowiązki prezesa. Najważniejsze decyzje podejmował wspólnie z Tomaszem Stamirowskim, prezesem Stowarzyszenia RTS Widzew Łódź i członkiem Rady Nadzorczej klubu. Ich głównym zadaniem była przebudowa struktur klubowych, a przede wszystkim powołanie zupełnie nowego zarządu, z zewnątrz.

reklama

Klub rozpisał otwarty konkurs na stanowiska prezesa i wiceprezesa Widzewa, ale jeszcze zanim wyłonił osoby, które miały zająć te stanowiska, podjął decyzję, która wydawała się być dla losów czerwono-biało-czerwonych nawet ważniejsza. Jeszcze przed końcem stycznia 2019 roku i przed zaprezentowaniem nowego zarządu Widzew poinformował, że z początkiem nowego sezonu dyrektorem sportowym klubu zostanie Łukasz Masłowski. Mający już uznaną markę na polskim rynku fachowiec w przeszłości z powodzeniem działał jako agent piłkarski, m. in. Mariusza Stępińskiego, ale wcześniej był też zawodowym piłkarzem i właśnie z łodzianami występował na poziomie ekstraklasy.

Zważywszy na jego historię zatrudnienie w Widzewie trudno uznać więc za niespodziankę, ale wtedy, w 2019 roku, gdy odbudowujący się klub z Al. Piłsudskiego 138 był dopiero na trzecim szczeblu rozgrywkowym, a Masłowski zaliczał kolejne znakomite transfery w ekstraklasowej Wiśle Płock, jego transfer w środowisku piłkarskim uchodził za co najmniej zaskakujący. to był duży sukces ówczesnego zarządu. Był tylko jeden mały haczyk. Masłowski zmienić kluby miał dopiero z końcem sezonu, a do tego czasu za budowę pionu sportowego i transfery oficjalnie odpowiadać miał zatrudniony za jego rekomendacją... Piotr Kosiorowski.

reklama

Nieoficjalnie Masłowski oczywiście brał aktywny udział w polityce transferowej Widzewa i blisko współpracował z nowo powołanym zarządem, w którego skład weszli Jakub Kaczorowski, Michał Jędraszczyk i Piotr Szor. Nowi sternicy klubu mocno polegali za zdaniu i rekomendacjach przyszłego dyrektora sportowego Widzewa. Sezon zakończył się jednak katastrofą sportową i brakiem awansu, a to doprowadziło do kolejnych zmian. Władzę w klubie przejęła Martyna Pajączek, która nie była w stanie dogadać się z Masłowskim. Ich wizje budowy drużyny i sztabu szkoleniowego szybko i mocno się rozjechały.

Bez zaufania nie ma budowania, czyli Masłowski odchodzi z Widzewa

Pajączek nie bała się wydawać dużych kwot na wynagrodzenia dla sprawdzonych zawodników o uznanej marce. Jej flagowym transferem był Marcin Robak, ale do klubu dołączył też po długich negocjacjach Mateusz Możdżeń. Podczas gdy Masłowski szukał piłkarzy tańszych, transferowych okazji, jak wracający po kontuzji Marcel Gąsior czy w przeszłości młodzieżowy reprezent Niemiec Christopher Mandiangu. - Gdyby nie kontuzja, taki piłkarz nigdy nie przyszedłby do Widzewa - zachwycał się nim na obozie przygotowawczym nowy trener, zarekomendowany przez Masłowskiego Zbigniew Smółka.

reklama

Przy tak rozbieżnych koncepcjach budowy drużyny szybko doszło do poważnego rozłamu. Z klubu najpierw odszedł Smółka, który nie zdążył poprowadzić Widzewa w żadnym oficjalnym meczu. Niedługo później w Łodzi nie było już też Masłowskiego, a nowa pani prezes zaczęła odpowiadać za transfery samodzielnie, choć pomagał jej najpierw Mirosław Leszczyński, a później Rafał Pawlak. Z Masłowskim z klubu odszedł również Kosiorowski. Obaj w kolejnych latach potwierdzili jednak, że są fachowcami najwyższej klasy.

Starzy znajomi nowa jakość. Tak Widzew będzie budować przyszłość

Kosiorowski został dyrektorem sportowym Polonii Warszawa, której w wymierny sposób pomógł dotrzeć na zaplecze PKO BP Ekstraklasy, a w ostatnich dwóch sezonach zagrać nawet w barażach o wejście do piłkarskiej elity. Wszystko to niewielkim nakładem, z pomocą piłkarzy z potencjałem, który jednak najpierw trzeba było uwolnić, jak znany z Widzewa Łukasz Zjawiński.

reklama

Masłowski w tym czasie pomógł zbudować potęgę Jagielloni Białystok. Z nim na pokładzie klub z Podlasia sięgnął po tytuł mistrza Polski i zadomowił się w rozgrywkach europejskich, budując jednocześnie dużą renomę i promując młodych czy mniej znanych zawodników, ale też piłkarzy, którzy w poprzednich klubach mieli pod górkę, jak kolejny były widzewiak Kristoffer Hansen czy Afimico Pululu.

Teraz Masłowski i Kosiorowski, bogatsi w bezcenne doświadczenia i wiedzę wracają do Łodzi, by podjąć się jeszcze trudniejszego niż 7 lat temu zadania. Wówczas Widzewowi kolejne awanse po prostu się należały i były kwestią czasu, ale tym razem klub musi przeciskać się łokciami w grupie równie ambitnych i bogatych, a jednak bardziej doświadczonych i ogranych na najwyższym poziomie rywali, po drodze wyrywając się z ligowej przeciętności, w którą popadł w ostatnich latach.

Wygląda na to, że pomysł Brzezińskiego i Stamirowskiego nowe dostał życie w sprzyjających okolicznościach i tym razem ma dużo większe szanse powodzenia. Dobrzycki przy okazji prezentacji nowego szefa pionu sportowego wyglądał na bardzo zadowolonego. Według doniesień medialnych bardzo zabiegał nie tylko o jego przyjście, ale też o to, by w Widzewie budować zaczął natychmiast. Musi poczekać jeszcze do sierpnia, ale najbliźsi współpracownicy Masłowskiego, Kosiorowski i nowy w tym gronie Artur Płatek już są i działają. Pozostaje czekać na kolejne transfery przychodzące i rozpoczęcie drogi na najwyższy piłkarski szczyt w kraju, a potem podbój Europy. Bo to jedyna droga do kolejnego Wielkiego Widzewa.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo