Trener Unii wypunktował zachowanie sędziego. „To jest po prostu głupota”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Trener Unii wypunktował zachowanie sędziego. „To jest po prostu głupota” - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaInauguracja rozgrywek Betclic 1. Ligi nie potoczyła się po myśli Unii Skierniewice. Beniaminek uległ na własnym boisku Stali Mielec 1:2. Trener gospodarzy, Kamil Socha, szczerze przyznał, iż pierwsza połowa w wykonaniu jego zespołu była wyjątkowo słaba, ale sporo uwagi poświęcił też nowym, kontrowersyjnym przepisom.
reklama

Kluczowa strata w osłabieniu i brak sprawiedliwości

Głównym punktem zapalnym wypowiedzi trenera była sytuacja, w której Unia straciła bramkę na 0:2, grając w osłabieniu. Zgodnie z nowo wprowadzonymi przepisami, obrońca Unii – Eryk Woliński – po udzieleniu pomocy medycznej musiał na minutę opuścić plac gry. Stal Mielec natychmiast wykorzystała przewagę liczebną i strzeliła gola.

- Gubię się trochę w tych przepisach. Grając w dziesiątkę, kiedy wedle nowych przepisów nasz kluczowy obrońca Woliński musiał opuścić plac gry, Stal grała w przewadze. Jestem w 100% przekonany – analizowałem tę bramkę – że z Wolińskim na boisku tej bramki byśmy nie stracili. – powiedział Kamil Socha.

Unia szybko strzeliła gola kontaktowego i do końca meczu dążyła do wyrównania. To ostatecznie się nie udało nie tylko za sprawą dobrze zorganizowanej gry obronnej Stali, ale też faktu, że rywale umiejętnie(?) kradli czas, na co pozwalał nieco zdezorientowany sędzia.

reklama

- Z kolei w końcówce drugiej połowy zawodnik Stali przez cztery minuty leży na boisku, żadna pomoc medyczna do końca nie chciała do niego iść. W końcu po tym czasie przyszła, doszło do zmiany i Stal jest bez kary. Uważam, że ten przepis musi zostać poważnie przedyskutowany, bo jeśli tak ma być, to jest to po prostu głupota – dodał trener Unii.

Farsa z przepisem pięciu sekund

Kolejnym zarzutem w stronę arbitrów była powolna reakcja na opóźnianie gry przez bramkarza Stali Mielec, Macieja Gostomskiego. Mimo wprowadzenia zasad ograniczających czas przetrzymywania piłki przez bramkarzy, sędziowie nie reagowali na ewidentne przekraczanie limitów.

- Te 5 sekund to umówmy się, że to nie jest 5 sekund, tylko co najmniej 10. Ostatnio, jak liczyliśmy od momentu, kiedy Gostomski łapał piłkę w rękę i ją ustawiał, minęło 12 sekund. Albo w coś idziemy, albo odpuśćmy sobie i grajmy tak, jak graliśmy, bo to powoduje tylko niepotrzebną nerwowość na ławkach rezerwowych – podkreślił szkoleniowiec beniaminka pierwszej ligi.

reklama

Kamil Socha podkreślił, że przed polską piłką jeszcze wiele kontrowersji wynikających z niedopracowanych regulacji. Niestety może mieć sporo racji. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo