Broniący wówczas tytułu mistrzowskiego Widzew do 11 czerwca nigdy nie wygrał z Cracovią. W rundzie jesiennej w Krakowie zremisował z ówczesnym beniaminkiem I ligi 2:2. W rewanżu był faworytem, ale nikt nie spodziewał się aż takiego pogromu.
Mecz miał dramatyczny przebieg. Już w 7. min wynik otworzył Piotr Romke, a w 34. min prowadzenie podwyższył Włodzimierz Smolarek. Trzy minuty później lider Widzewa przeżył dramat – po starciu z rywalem złamał obojczyk i musiał zejść z boiska.
Podrażnieni Widzewiacy po przerwie rozbili rywala, strzelając mu jeszcze pięć golu. Trzy z nich były dziełem Mirosława Tłokińskiego, późniejszego króla strzelców I ligi, a autorami dwóch pozostałych byli Andrzej Grębosz i Krzysztof Surlit.
Widzew zagrał wtedy w składzie: Henryk Bolesta – Tadeusz Świątek (62. Witold Matusiak), Andrzej Grębosz, Roman Wójcicki, Krzysztof Kamiński – Krzysztof Kajrys, Piotr Romke, Zdzisław Rozborski, Krzysztof Surlit – Mirosław Tłokiński, Włodzimierz Smolarek (37. Marek Filipczak).
Sezon Widzew zakończył na drugim miejscu, jeden punkt za Lechem Poznań, a Cracovia była 14. i utrzymała się na najwyższym poziomie. Warto dodać, że w obronie gości zagrał wówczas Marek Podsiadło, który dwa lata później zdobył z Widzewem Puchar Polski.
Siedem goli Widzew strzelił też 20 kwietnia 1996 roku na stadionie Lechii Gdańsk, wygrywając 7:1, co jest najwyższym wyjazdowym zwycięstwem w historii.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.