Widzew Futsal wrócił do gry po miesiącu przerwy spowodowanej futsalowymi Mistrzostwami Europy. Łodzianie rundę wiosenną rozpoczęli od dwóch porażek: z Eurobusem i Legią. W czwartek RTS mierzył się we własnej hali z We-Met Sierakowice. Faworytem byli goście, którzy zajmowali przed tym starciem wysokie szóste miejsce w tabeli. Widzew był 12.
Mecz był bardzo dynamiczny i oba zespły grały ofensywnie. Efektem tego był gol podopiecznych Marcina Stanisławskiego już w 1. minucie gry. Odpowiedź przyjezdnych była bardzo szybka, bo w 4. minucie doprowadzili do wyrównania, a w 5. wyszli na prowadzenie. Czerwono-biało-czerwoni nie pozostawali dłuźni i minutę później znów mieliśmy remis. Jednak już w 10. minucie We-Met znowu wyszedł na prowadzenie! W koncówce pierwszej połowy Łodzianie mocno przycisnęli i byli bliscy trzeciej bramki, ale brakowało im szczęścia.
Druga część gry rozpoczęła się znowu od niezłej gry Widzewiaków. W ciagu dwóch minut Widzew odwrócił wynik. W 27. minucie goście strzelili sobie samobója, a dwie minuty później trzeciego gola tego dnia zdobył Rybitskyi i RTS prowadził 4:3.
Ekipa Stanisławskiego spisywała się naprawdę dobrze i dość niespodziewanie prowadziła. Niestety, nie udało się jej dowieźć wyniku, bo w 35. minucie zobaczyliśmy czwartego gola dla drużyny z Sierakowic. Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów, co jest bardzo dobrym wynikiem dla Łodzian, którzy grali bez Jefersona Ortiza i Filipa Martona, a także kontuzjowanego Kristiana Medona.
Widzew Łódź Futsal - WeMet Futsal Club Gmina Sierakowice 4:4
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.