W zaległym meczu Fortuna 1. Ligi Sandecja Nowy Sącz przegrała ze Skrą Częstochowa 0:1.
Trudno stwierdzić, czy to niespodzianka, bo zespół z Częstochowy, który jest beniaminkiem ligi, ostatnio radzi sobie bardzo dobrze. W pięciu meczach poprzedzających pojedynek w Nowym Sączu Skra zdobyła 10 punktów. Po wygranej z Sandecją zespół z Częstochowy ma już tylko jeden punkt straty do strefy barażowej.
Sandecja też ostatnio spisywała się bardzo dobrze, ale w środę musiała uznać wyższość gości. „Gości” w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo Sandecja w końcu zagrała na swoim stadionie, który przechodził modernizację. - Jako klub wspólnie z inwestorem oraz wykonawcą mocno pracowaliśmy w ostatnim czasie, aby Sandecja wróciła na stadion przy ulicy Kilińskiego. Cieszymy się, że ekspert ds. licencji klubowych pozytywnie odniósł się do naszego wniosku - powiedział cytowany przez oficjalną stronę Sandecji jej prezes Miłosz Jańczyk.
Mecz ze Skrą rozgrywany był jeszcze bez udziału publiczności, ale kolejny - w poniedziałek z Widzewem - już powinni obejrzeć kibice. Raczej nie będzie to impreza masowa, ale na trybunach najpewniej będzie mogło usiąść 999 widzów. Sandecja powinna być więc wspierana dopingiem w pojedynku z łódzką drużyną.
Przypomnijmy, że wcześniej w tym sezonie drużyna trenera Dariusza Dudka rozegrała wszystkie mecze poza Nowym Sączem. I poradziła sobie naprawdę dobrze.
Teraz w planach jest rozbudowa stadionu, który ma pomieścić 8 tysięcy widzów. Ma być gotowy za dwa lata.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.