ŁKS musiał zadowolić się remisem. Na koniec może to być cenna zdobycz
Przed meczem remis wydawał się wynikiem, który przyjętoby pewnie w Łodzi z zadowoleniem, ale biorąc pod uwagę okoliczności, to trener, piłkarze i kibice mają prawo czuć niedosyt. Ełkaesiacy prowadzili już 2:0, ale już w pierwszej akcji po zdobyciu drugiej bramki dali się zaskoczyć Śląskowi. Od tamtej pory to gospodarze zyskali przewagę.
Wiara, pewność siebie i charakter. Szybki gol po stracenie bramki też pomógł i było to jakimś elementem zwrotnym w tym meczu.
- powiedział Ante Šimundža zapytany co sprawiło, że Śląsk nie poddał się, gdy przegrywał 0:2 i nic mu się nie układało.
Po stracie pierwszego gola ŁKS oddał inicjatywę Śląskowi, który po pięciu minutach już zdołał wyrównać, a później naciskał, chcąc zdobyć zwycięską bramkę.
Tak, mieliśmy przewagę w ostatnich minutach. ŁKS to jednak bardzo dobrze zorganizowana drużyna. Kibice dawali nam energię i chcieliśmy to zakończyć zwycięstwem. Musieliśmy jednak uważać w obronie, bo mieliśmy wysoko ustawioną linię defensywną. Być może z nutką szczęścia udałoby się zdobyć bramkę, ale remis jest sprawiedliwy.
Ciężko się z trenerem Śląska nie zgodzić. Remis jest sprawiedliwy, mimo że ŁKS przez godzinę był lepszym zespołem, to po stracie gola musiał skupić się, żeby nie wypuścić z rąk nawet jednego punktu, bo gospodarze nie zamierzali spocząć na laurach.
Teraz ten remis może niektórych kibiców boleć, ale na koniec sezonu może okazać się bardzo cenną zdobyczą.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.