Różnie z transferami bywa, na co mamy dowody także w tym sezonie. Najlepszy strzałem Widzewa było ściągnięcie Sebastiana Bergiera, który jesienią zdobył 9 goli. A przecież łódzki klub wziął go za darmo. Za Mariusza Fornalczyka zapłacił rekordowe 1,5 miliona euro, a były skrzydłowy Korony Kielce skończył rundę z jedną asystą.
Za darmo do Widzewa przyszedł właśnie Lukas Lerager. 32-letni Duńczyk podpisał umowę do 2028 roku z opcją przedłużenia. Nie jest to już więc zawodnik młody, ale długość kontraktu wskazuje, że w klubie widzą w nim ważne ogniwo drużyny, a może i jej lidera.
Na to wszystko wskazuje. - Nigdy się nie poddaję, zawsze gram dla moich kolegów. Mam w sobie bardzo dużo energii, jestem typem pomocnika box-to-box. Dobrze komunikuję się zarówno z drużyną, jak i trenerem, więc mogę przekazywać jego uwagi pozostałym zawodnikom. Mam nadzieję, że w Widzewie także uda mi się to wdrożyć, co sprawi, że będziemy wygrywać mecze, bo to jest najważniejsze - powiedział Duńczyk po podpisaniu kontraktu, co potwierdza tę tezę.
- Wierzymy w to, że Lukas da Widzewowi zarówno olbrzymią dawkę umiejętności, jak i niezbędnego doświadczenia - mówi z kolei pełnomocnik zarządu do spraw sportu Dariusz Adamczuk.
Lukas Lerager - nowy lider Widzewa?
Właśnie umiejętności i doświadczenie potrzebne są w środku pola. Brakowało tego jesienią. Było nieźle, gdy w pełni zdrowy był Lindon Selahi, szczególnie wtedy, gdy już się rozegrał. Gorzej, gdy Albańczyka brakowało, a rolę defensywnego pomocnika trenerzy powierzali Szymonowi Czyżowi. Nie było czuć, że Widzew jest w tym miejscu zabezpieczony.
Teraz tę dziurę załatać ma Lerager. Duńczyk na koncie ma mecze w ekstraklasach Włoch, Francji, a także w Belgii. Ostatnie lata spędził w silnym FC Kopenhaga. Co ważne, grał regularnie. Nie jest to więc piłkarz, który będzie potrzebował wielu tygodni, by wrócić do formy. Jest gotowy od razu. Grał zresztą nie tylko w duńskiej ekstraklasie, ale i Lidze Mistrzów.
Zakontraktowanie Leragera zostało bardzo dobrze odebrane. "Dbajcie, bo drugiego takiego nie znajdziecie" - napisał Kamil Grabara, bramkarz reprezentacji Polski, który z Duńczykiem grał w FC Kopenhaga. Z kolei Zbigniew Boniek nazwał ten transfer fantastycznym ruchem.
Portal Meczyki poprosił o opinię Martina Gottschalka, dziennikarza z Danii. - Bardzo rzadko zdarzały mu się słabe mecze, jest stabilny, pracowity - daje dużo zespołowi. Ma charakter lidera. Kibice Kopenhagi są niezadowoleni z tego, że odchodzi - powiedział.
Wystarczy zresztą prześledzić wpisy fanów FC Kopenhaga w mediach społecznościowych samego piłkarza, by zobaczyć, że to rzeczywiście prawda.
Dziennikarz Bartłomiej Stańdo przypomniał trafienia Leragera w Lidze Mistrzów.
Głos w te sprawie zagrał też Żelisław Żyżyński. Dziennikarz Canal+ Sport komentował jego mecze. "Komentowałem mecz FC Kopenhaga z Kajratem, więc musiałem obejrzeć uważnie po dwa wcześniejsze mecze obu drużyn. Nie było zawodnika, który zrobiłby na mnie większe wrażenie, być może też dlatego, że piłkarzy z pozycji 6-8 uważam za najważniejszych w swoich zespołach. Moim zdaniem kapitalny transfer i choć czas pokaże, co się wydarzy, to prawdopodobieństwo na wtopę jest małe" - napisał.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.