Tomasz Cebula: W ŁKS-ie nie ma zawodnika, który potrafi uderzyć pięścią w stół
Opublikowano: Aktualizacja:
Autor: Piotr Grymm

ŁKS Łódź rozpoczyna w niedzielę, 16 lutego rywalizację w rundzie wiosennej Betclic 1. Ligi. W pierwszym spotkaniu łodzianie zmierzą się z Górnikiem Łęczna. Jak szansę biało-czerwono-białych na awans do PKO Ekstraklasy widzi mistrz Polski z ŁKS-em, Tomasz Cebula?
Piotr Grymm: Jak pan oceni rundę jesienną w wykonaniu ŁKS-u?
Tomasz Cebula: Nie miałem okazji oglądać wszystkich meczów, ale na podstawie tego, co oglądałem, to średnio to wygląda. Czarno to w
Miałem pytać, czy ŁKS awansuje pana zdaniem do ekstraklasy, ale już chyba znam odpowiedź.
To zależy, czy jest to pytanie do byłego zawodnika czy kibica. Jako kibic, to oczywiście, że chciałbym, żeby ŁKS z drzwiami i futryną wszedł do ekstraklasy i będę im kibicował. Jako były piłkarz natomiast widzę, że środek tabeli to wszystko na co nas stać w tym momencie. Moje serce bardzo chcę, żeby ŁKS awansował, ale jeśli mam być szczery, to nie widzę szans, żebyśmy włączyli się do walki o awans.
Zapytam w takim razie czego ŁKS-owi brakuje, żeby do tej walki o awans się włączyć?
Wszystkiego. Ostatnio urodziny miał Grzegorz Krysiak i przede wszystkim to ŁKS nie ma nawet jednego zawodnika z takim charakterem. Nie ma takiego gracza, który potrafi uderzyć pięścią w stół i ustawić do pionu drużynę, jeśli widać po niej brak zaangażowania i wkładania serca w grę. W zeszłym sezonie miałem przyjemność być na derbach i byłem zszokowany, że trzech piłkarzy schodziło z boiska w czystych koszulkach. Pamiętam nasze derby i tam była walka niemalże na noże. Jeżeli zawodnicy nie wykazują cech wolicjonalnych, to nie mamy o czym rozmawiać.
CZYTAJ TAKŻE: Festwial nieskuteczności. Jak ŁKS przegrał z Górnikiem Łęczna?
Zimą ŁKS zakontraktował Sebastiana Rudola, który w przeszłości występował w Widzewie. Jak pana zdaniem zostanie przyjęty przez kibiców ŁKS-u?
Szczerze mówiąc to nie pamiętam tego zawodnika z czasów w Widzewa. Jeśli nie zrobił tam wielkiej kariery, to nie ma żadnych powodów, żeby pokazał się w ŁKS-ie i udowodnił, że Widzew niesłusznie z niego zrezygnował.
Mówił pan, że średnio wygląda obecny sezon ŁKS-u, ale jesienią jedną z jaśniejszych postaci był Stefan Feiertag. Czy jego odejście może być bolesne w skutkach dla drużyny?
Nie może być, tylko na pewno będzie. Nie był to może typ szybkościowca, który ścigał się z obrońcami, ale miał ten dar, że piłka szukała go w polu karnym. Będzie ciężko go zastąpić, ale miejmy nadzieję, że trenerowi Dziółce uda się to jakoś zrobić. Mimo wszystko wyżej oceniłbym jednak Andreu Arasę. Przypomina mi on "Zioberka", albo "Cebulowego", który ciągnie na bramkę z dobrą kiwką.
Czy fakt, że Feiertag wolał odejść z klubu walczącego o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce do trzeciej ligi niemieckiej, świadczy o naszym poziomie i hierarchii w europejskim futbolu?
Sam pan sobie odpowiedział na to pytanie. Tak się nas postrzega. Mamy kilku zawodników, którzy coś potrafią, a reszta, za przeproszeniem, kopie się po czole. Szczerze powiedziawszy nie wiedziałem, że Feiertag odszedł do trzeciej ligi, myślałem że jego nowy klub gra w 2.Bundeslidze. Trochę dziwna decyzja.
CZYTAJ TAKŻE: Kapitan ŁKS-u: Zostawimy na boisku całe serce, żeby wygrać
Po transferze z ŁKS-u do trzeciej ligi w Niemczech Feiertag powiedział jeszcze, że to spełnienie jego marzeń.
Jeżeli tak powiedział, to trochę strzelił sobie w kolano. Nie wiem jak jest teraz, ale w moich czasach często piłkarze najpierw coś mówili, a później myśleli.
Jak pan oceni działalność ŁKS-u po przejęciu klubu przez Dariusza Melona?
Nie znam szczegółów, ale w moim odczuciu to zmiana na duży plus organizacyjnie. Na razie nie widzę jeszcze znacznych postępów sportowych.
To na sam koniec. ŁKS awansuje do PKO Ekstraklasy?
Bardzo bym tego chciał, ale nie widać na razie żadnego światełka w tunelu. Będzie bardzo ciężko o awans. W czubie tabeli jest kilka drużyn, które moim zdaniem grają fajniejszą piłkę, niż ŁKS. Zobaczymy też, jak wkomponują się nowi zawodnicy. Widziałem w kilku akcjach Kōkiego Hinokio. Podobał mi się ten chłopak. Jeżeli wszyscy wkomponowaliby się do drużyny, to może to światełko w tunelu się zaświeci.
Kiedy możemy spodziewać się pana w Łodzi na meczu ŁKS-u?
18 lutego przylatuję do Polski, bo dostałem zaproszenie do Canal+ na rozmowę o piłce w latach 90-tych. Zrobię wszystko, żeby 23 lutego pojawić się na meczu ŁKS-u, ale jeszcze nie wiem, czy mi się to uda, blodzo mam kilka spraw rodzinnych do załatwienia.
CZYTAJ TAKŻE: Dyrektor sportowy czy trener? ŁKS rozwiązał to lepiej niż Widzew
Zainteresował Cię ten tekst?
Zaloguj się i czytaj dalej
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE