Tomasz Stamirowski gorzko o Widzewie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Tomasz Stamirowski gorzko o Widzewie - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTrochę mnie zaniepokoiło, że już we wrześniu niezbędne było pilne podwyższenie kapitału o 19 milionów, bo zagrożona była płynność - mówi Tomasz Stamirowski, były właściciel Widzewa. I dodał m.in.: - Dla kibica nie ma nic gorszego, jak piłkarz z kosmiczną pensją, snujący się po boisku.
reklama

Tomasz Stamirowski kierował klubem przez kilka lat, zanim w marcu większościowy pakiet akcji spółki przejął Robert Dobrzycki. Stamirowski jest akcjonariuszem mniejszościowym, zasiada w Radzie Nadzorczej. Gdy to on rządził, bardzo dbał o finanse Widzewa. Wystarczy wspomnieć, że tylko trzy kluby PKO BP Ekstraklasie były na plusie, w tym właśnie czterokrotny mistrz Polski. To jeden z ważnych powodów, dlaczego wejściem do Widzewa zainteresowany był Robert Dobrzycki. Nie przejął klubu zadłużonego, a wręcz zyskowny.
- Dobrze pamiętam czasy po dwóch upadłościach klubu w XXI wieku. Wraz ze współpracownikami przez kilka lat sumiennie i skrupulatnie budowaliśmy fundamenty, żeby stworzyć dobry, solidny, wiarygodny i trwały klub, który w nieodległej przyszłości będzie skutecznie rywalizował o mistrzostwo Polski - mówi teraz Stamirowski w wywiadzie dla Expressu Ilustrowanego.

reklama

Dziennikarz zapytał byłego szefa Widzewa, jak ocenia kolejne rekordy transferowe swojego następcy. Przypomnijmy, że latem łódzki klub wydał ponad 7 milionów euro. Teraz już ponad 6 milionów. - Kultura szanowania pieniędzy jest czymś, co jest mi bardzo bliskie, bo tak zostałem wychowany. I myślę, że takie podejście do sprawy było dobre dla klubu. W Widzewie dbaliśmy o rozsądne wydawanie środków, bo przekazujemy na zespół również pieniądze kibiców, sponsorów i innych akcjonariuszy. W piłce dyscyplina finansowa nie robi się sama i na pewno wymaga woli i nadzoru ze strony właściciela. Ostatnie, wyraźne podniesienie wydatków na budowę drużyny, związane jest z zasobnością portfela głównego akcjonariusza. Wątpliwości nie ma, że ona jest o wiele większa niż moja. My też akumulowaliśmy środki, by w tym sezonie wyraźnie zainwestować w zespół. Jednak cały czas stoję na stanowisku, że ważne są pewne zasady i dbanie o to, jak pieniądze wydajemy. Dla kibica nie ma nic gorszego, jak piłkarz z kosmiczną pensją, snujący się po boisku - stwierdził Stamirowski.

reklama

Tomasz Stamirowski o komunikacji Widzewa: "Wychodzi taki pasztet"

Dodał, że jakby tylko wydane miliony przekładały się na lokatę w tabeli, to mistrzostwo Polski byłoby wyłącznie kwestią zainwestowania odpowiednio dużych pieniędzy. - To jednak nie jest takie proste, bo sportowy sukces nie opiera się wyłącznie na górze wydanych euro na sprowadzenie zawodników i liczbie transferów. Mam taką nieodpartą refleksję, że mamy chyba najlepszą jakościowo drużynę od momentu powrotu do ekstraklasy, a z drugiej strony, najgorszą, jeżeli chodzi o wykorzystanie potencjału! - powiedział.

Stamirowski powiedział również, że w zespole brakuje mu takich piłkarzy, jakim był Dominik Kun, który teraz gra dla lidera ligi Wisły Płock. Przypomniał, że za czasów trenera Janusza Niedźwiedzia drużyna grała zawsze do ostatniego gwizdka. - Teraz tego wyraźnie zabrakło i odniosłem wrażenie, że popełniono błędy w czasie przygotowań motorycznych, nie radząc sobie z napływem dużej liczby nowych graczy o różnym stopniu wytrenowania i ze zmianami treningowymi wynikającymi z roszad trenerów. Za dużo było przekazów typu czekamy na perłę w koronie, zamiast skutecznej pracy nad rozwojem i adaptacją zawodników, których już mieliśmy w kadrze - stwierdził.
Były właściciel Widzewa nie przebiera w słowach, jeśli chodzi o sprawy organizacyjne w klubie. - Zawsze po zmianie właścicielskiej jest pewien trudny okres nacechowany turbulencjami, ale później następuje czas spokojnej pracy. U nas tak się jednak nie stało. Modyfikacje w klubie trwają cały czas i widać, że nastąpiła pewna przemiana kultury, zmiana zachowań. Jeśli do tego dodamy trochę błędnych decyzji komunikacyjnych oraz osobowych, to wychodzi taki „pasztet”, z jakim mieliśmy do czynienia na jesieni - mówi.

reklama

Stamirowski został również zapytany o swoje relacje z Dobrzyckim. - Nasze relacje są dobre, ale dalekie od wcześniejszych deklaracji. Trochę jestem tym rozczarowany, bowiem wcześniej wiele mówiło się o współpracy, o wykorzystaniu doświadczeń, wspólnych działaniach, otwartości i widzewskiej rodzinie. Mam wrażenie, że koniecznie chcemy na siłę pokazać zmiany. Nie zawsze wychodzi to na lepsze. Rzeczywistość jest taka, że spotkań i komunikacji jest bardzo mało. Odbyło się w rundzie jesiennej tylko jedno posiedzenie rady nadzorczej. Szkoda, bo myślę, że nasza wiedza jest duża i po prostu można było uniknąć paru złych decyzji. A przecież lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć - powiedział.
Stamirowski jest finansistą i biznesmenem, więc cyferki zawsze były dla niego ważne. W rozmowie z "EI" przyznał jednak, że nie zna obecnej sytuacji klubu. 

reklama

- Trochę mnie zaniepokoiło, że już we wrześniu niezbędne było pilne podwyższenie kapitału o 19 milionów, bo zagrożona była płynność. A prawdziwe wydatki w zakresie dalszego deficytu, zimowych wzmocnień, ośrodka, nie mówiąc o deklarowanej rozbudowie stadionu, dopiero przed nami. Ich pokrycie bazuje na deklaracjach głównego akcjonariusza, co długoterminowo może być złudne, bo każdy właściciel w piłce zderza się prędzej czy później brutalnie z rzeczywistością, nie mówiąc o ryzyku kwestii losowych, typu wypadki, choroby etc. Wypada trzymać kciuki za sukces i to robię - powiedział.

Dodał, że klub niebezpiecznie dryfuje w kierunku kultury Legii. - Osób znających dogłębnie klub, jego realia, historię i wszystkie uwarunkowania, można policzyć na palcach jednej ręki. I trzeba o nich dbać. Dla mnie zawsze było istotne, by widzewiacy z krwi i kości mieli szansę pracować nad rozwojem klubu - uważa.
Cały wywiad można przeczytać tutaj.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo