Bardzo zły stan murawy. Do tego nawiązywał trener Szoka?
ŁKS nie dał rady wygrać drugiego meczu z rzędu, mimo że rozgrywał dobre spotkanie. Piłka nie chciała wpaść do bramki, ale nie trudno było zauważyć bardzo zły stan boiska przy Al. Unii Lubelskiej 2.
Bardzo ciężkie warunki dla obydwu zespołów. Przez większość czasu gry obydwie drużyny próbowały się dostować do warunków. Wydaje mi się, że byliśmy bardzo dobrze nastawieni i od pierwszej do ostatniej minuty walczyliśmy o zwycięstwo. Mieliśmy swoje sytuacje, ale piłka dzisiaj nie chciała wpaść do bramki przeciwnika. Musimy przełknąć ten remis i nie tracić wiary, tylko dalej walczyć o punkty w kolejnych meczach.
Łodzianie po raz pierwszy w tym roku zachowali czyste konto, ale zespół nie był nastawiony wyłącznie na bronienie dostępu do własnej bramki. Wręcz przeciwnie, ŁKS chciał szybko odzyskiwać piłkę i przenosić ją na połowę rywala. Warunki, w jakich rozgrywane było to spotkanie, nie sprzyjało długiemu rozgrywaniu piłki.
Nie byliśmy nastawieni wyłącznie na bronienie. Chcieliśmy jak najszybciej odzyskiwać piłkę i atakować. Nie patrzyłem jeszcze w statystyki, ale dużo strzałów oddaliśmy w tym meczu. Dzisiaj ciężko po prostu było uprawiać zawód piłkarza - powiedział odważnie Grzegorz Szoka.
Na pewno można było momentami lepiej zarządzać tym meczem i dłużej pograć piłką, ale nie wiedzieliśmy, czy bylibyśmy w stanie to zrobić. Dzisiaj naprawdę było ciężko, więc chcieliśmy jak najszybciej przechodzić do ataków. Czuję duże rozczarowanie, bo to był naprawdę dobry moment, żeby wygrać drugi mecz z rzędu i natchnąć wiarą ten zespół, a tak musimy znów zagryźć zęby i liczyć na to, że w pozostałych 11 meczach uda nam się złapać jakąś serię.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.